sobota, 12 października 2013

Rozdział 36-"Pożegnanie"

***

Nadszedł dzień mojego wyjazdu o 12 miałem być u ojca. Byłem bardzo zdołowany ,nie chciałem zostawić Jessici samej w domu, tak jakbym przeczuwał, że stanie się coś złego. Wiedziałem, że Jess będzie miała dobrą opiekę. Dziewczyny, siostra no i w razie czego chłopaki. Sam nie mogę uwierzyć w to, że spotkało mnie w życiu takie szczęście jak taka kochaną, jedyną i niepowtarzalną dziewczyną. Wstałem wcześnie rano, było gdzieś około 7:40 ,postanowiłem zrobić romantyczne, a zarazem pożegnalne śniadanko. W lodówce nie było, ani naszej ulubionej szynki, ani sera, dosłownie nic co moja kochana lubiła najbardziej.Ubrałem się szybko i wyszedłem do sklepu.

***

Kupiłem wszystko to ,co uważałem, że przyda mi się do śniadanka bułki, szynki, sery, jogurty itp. Kupiłem również ulubione czekoladki Jessici z karmelem-bardzo je uwielbiała. Przygotowałem śniadanie i wchodziłem po schodach z ogromną tacką, pełną jedzenia. Kiedy byłem już na półpiętrze usłyszałem dziwne odgłosy, od razu zorientowałem się, że to Dan i Margaret, pomyślałem sobie "Ja pierdolę czy oni już  za siebie nie mogą?". Ten Dan to naprawdę bzykacz ,oni ruchają się dniami i nocami, nie przejmują się tym, że my jesteśmy w domu. Nie wiem jak Jess to wytrzyma. Wszedłem do pokoju, położyłem jedzenie na komodzie i odsłoniłem rolety, był piękny słoneczny dzień.Podszedłem do mojej księżniczki ,pocałowałem ją lekko w czoło, tak słodko spała, ale obudziłem ją:

-Witam Cię kochanie.-przytuliłem się do niej.

-Cześć, co tak pachnie?-spytała zaspana.

-To na pewno ja.-zachichotałem po czym wpiłem się w jej malinowe usta, zaczęliśmy się obściskiwać, trwaliśmy tak przez jakieś 15 minut.

-Kochanie, ale na serio co tak pachnie?

-Śniadanie dla Ciebie, przecież wiesz, że dziś wyjeżdżam.

-A no tak, zapomniałam.-powiedziała i pocałowała mnie w policzek, wstałem po śniadanie i położyłem tace na łóżku.-Justin co tak skrzypi?-zapytała, chyba domyślając się.

-Nasi współlokatorzy mają braki seksualne.-zaczęliśmy się śmiać i jeść śniadanie.

-O której wyjeżdżasz?- zapytała nagle Jess.

-Tata mówił, że coś około 14.- odpowiedziałem jej, a ona kiwnęła głową. Jedliśmy w ciszy. Jess była jakaś dziwna.- W porządku?- spojrzałem na nią i zapytałem.

-Tak.- odpowiedziała prawie nie słyszalnie. Nie wierzyłem jej. Coś ją dręczyło. Sięgnąłem po jej rękę i przyciągnąłem ją na swoje kolana.

-Hej, ślicznotko. Co jest?- powiedziałem z troską w głosie i złapałem ją w pasie. Nie odpowiedziała mi tylko się we mnie wtuliła.

- Dwa tygodnie, to strasznie długo Justin.- odezwała się.

-Wcale, że nie. Zanim się obejrzysz będę z tobą.- pocałowałem ją w czoło.

- Nie wiem jak wytrzymam te dwa tygodnie bez ciebie.- przyznała.- Będę mocno, mocno tęsknić.- powiedziała, a ja się uśmiechnąłem.

-Też będę mocno, mocno tęsknił.- po papugowałem po niej i obydwoje wybuchliśmy śmiechem. Kiedy się uspokoiliśmy Jess usiadła na mnie okrakiem i spojrzała mi w oczy.

-Przyzwyczaiłam się, że jesteś cały czas przy mnie wiesz? Że opiekujesz się mną, robisz mi o takie śniadania.- wskazała na stół.- Trudno jest pozwolić ci na wyjazd chociaż na długie jak dla mnie dwa tygodnie.- powiedziała. Uśmiechnąłem się lekko i musnąłem jej usta.

- Kocham Cię Jessico.- powiedziałem w pocałunku i wyczułem jak moja dziewczyna się uśmiecha.

-Też Cię kocham.- odparła i pogłębiła pocałunek.- Pożegnajmy się jak należy, co?- powiedziała kiedy przerwaliśmy pocałunek, żeby złapać powietrza. Od razu zrozumiałem o co jej chodzi i uśmiechnąłem się łobuzersko. Wstałem i uniosłem Jess w stylu ślubnym. Zaniosłem ją do jej pokoju, a raczej już do naszego pokoju. Położyłem ją, a później sam ściągnąłem koszulkę i uniosłem się nad nią. Jess momentalnie przyssała się do moich ust. Oczywiście zrobiłem to samo. Po chwili przejechałem językiem po jej dolnej wardze, prosząc o dostęp. Udzieliła mi go. Nasze języki idealnie ze sobą grały. Zjechałem ręką od jej szyi zatrzymując się na gołym udzie. Jeździłem po nim ręką co widocznie się Jess spodobało, bo jęknęła mi w usta. Odwróciłem nas, że teraz ona była na górze. Oderwała się na chwilę ode mnie i ściągnęła swoją koszulkę, zostając w samym staniku i szortach.

-Jesteś taka seksowna.- powiedziałem do niej, ona uśmiechnęła się i zaczęła mnie całować. Odwróciłem nas znowu tak żebym to ja był na górze. Jess chyba nie była zadowolona z tego powodu, że nie mogła za dużo po dominować, bo jęknęła. Zjechałem pocałunkami na jej szyję i odnalazłem jej czuły punkt. Zacząłem go ssać, przez co z Jessici wydobywały się jęki co mnie podniecało i na pewno mogła już wyczuć wybrzuszenie w moich spodniach. Zjechałem ręką do jej spodenek i je zdjąłem. Całowałem jej dekolt i pieściłem jej boku. Po chwili pozbyliśmy się zupełnie naszych ubrań. Jessica była już cała mokra, więc w nią wszedłem. Zacząłem się powoli w niej poruszać.

-Justin... dalej.- wychrypiała Jess.  Chciała więcej. Posłuchałem jej i zacząłem pchać mocniej i szybciej. Jessica zaczęła krzyczeć z przyjemności.-Justin..- wymruczała Jess i owinęła nogi wokół mnie żeby czuć jeszcze większą przyjemność. Wiedziałem, że zaraz dojdzie, więc pchałem coraz szybciej.- Justin! Justin szybciej!- Jess krzyczała. Pchnąłem jeszcze z kilka razy i doszliśmy w tym samym momencie. Jej ścianki zacisnęły się wokół mojego przyjaciela, a ja wypełniłem ją płynem.

-Jesteś niesamowita.- powiedziałem ciężko oddychając.

-Ty też.- musnęła moje usta. Wyszedłem z niej i opadłem obok.

-Czy my jesteśmy tacy jak nasi współlokatorzy?-spytałem,śmiejąc się.

-Ależ skąd,Justin !-powiedziała Jesicca ,przytulona do mnie.

-Która godzina?-zapytałem.

-11.00,a o której mas zbyć u swojego taty?-zapytała.

-No właśnie się składa ,ze za godzinę,muszę się spakować.-powiedziałem.

-Mogę Ci pomóc,dziewczyny przyjdą dopiero o 14 ,także..-zaproponowała z łobuzerskim uśmieszkiem na ustach .

-Chyba skorzystam.-zacząłem wstawać i ubierać się, kiedy Jess robiła to samo, uwielbiałem patrzeć na jej tyłek. Postanowiłem nic nie mówić jej o mojej niespodziance dla niej ,kiedy przyjadę. Myślę ,że będzie jej się to podobać, chciałbym po przyjeździe zabrać ją do studia tatuażu ,żebyśmy zrobili sobie tatuaże na karku, z naszymi imionami. Ja jej ,a ona moje .Byłem już prawie spakowany ,miałem do spakowania tylko: żel pod prysznic,pastę do zębów i takie rzeczy. Miała się tym zając Jess.

-Kochanie proszę. -podała mi torbę z tymi właśnie rzeczami.

-Dziękuje.-wziąłem od niej torbę i musnąłem ją w usta.-A więc gdzie zamierzacie dzisiaj z dziewczynami iść?

-Zapewne do galerii ,przydałyby mi się nowe buty i w ogóle.-odpowiedziała.-Juss jest już 11.45.

-O ja!Już się zbieram.-wziąłem torby ,zszedłem na dół i zapakowałem je do auta.Jesicca w międzyczasie ubrała się w pełni i wyszła przed dom..

-Będę tęsknić.-powiedziała ochrypiałym głosem,a łzy spływały jej po policzku.

-Ja też kochanie,ale proszę Cię nie płacz. Nie rób mi tego.- przytuliłem ją i po chwili już się uspokoiła i wtuliła się we mnie.

-Do zobaczenia misiu.-powiedziała odchodząc powoli.Wiedziałem ,że jest to dla niej trudne, ale co poradzę.Wsiadłem do auta i odjechałem,widziałem jak mi machała. Po chwili byłem już pod domem rodziców.

***

Jessica's POV:

Nie wiedziałam co mam ze sobą robić.Pobiegłam do naszej sypialni i wtuliłam się szybko w poduszkę .Rozbeczałam się jak małe dziecko.

-Jessica to tylko dwa tygodnie.-mówiłam do siebie, gdy usłyszałam kroki w moim pokoju.

-Siostra,czego płaczesz?-spytała Margaret.

-Justin wyjechał,na dwa tygodnie.-zaszlochałam-Sprawy zawodowe.

-No dobrze kochanie,ale czemu płaczesz?

-Tęsknie.-uspokoiła mnie trochę przytulając się do mnie,zaczęła mi opowiadać dowcipy itp.

-Nie będzie źle, siostrzyczko.-zachichotała,a ja razem z nią.

-Właśnie idziesz dzisiaj z nami na zakupy?-zapytałam już uspokojona.

-Pewnie,przyda się pare nowych ciuszków.-zaśmiałyśmy się.

***

Po dwóch godzinach przyszły dziewczyny i poszłyśmy do galerii. Pocieszały mnie, że Justin wróci zanim się obejrzę. W takich chwilach cieszysz się, że masz przyjaciółki. Z nimi zapominałam o świecie. Kochałam spędzać czas z moimi laskami. Bawiłyśmy się, śmiałyśmy, rozmawiałyśmy.

- To teraz może kawa?- zapytała Megan.

-Tak!- powiedziała z ekscytacją Ari. Zachichotałyśmy i wzięłyśmy się wszystkie pod pachę.

-Starbucks wita, dziewczyny.- powiedziała Nicol i otworzyła nam drzwi. Weszłyśmy do środka i usiadłyśmy na naszej ulubionej zielonej kanapie.

-Pójdę zamówić.- zaproponowałam.

-Ok.- odpowiedziała Marg. Podeszłam do lady i zamówiłam pięć mrożonych kaw. Poczułam czyiś wzrok na mnie. Ktoś mnie obserwował. Spojrzałam na dziewczyny, ale one żartowały i się śmiały, w ogóle na mnie nie patrząc. Rozejrzałam się dookoła, ale nikogo nie zauważyłam. Poczułam wibracje w mojej torebce. Pomyślałam, że to Justin, ale się myliłam. Odblokowałam telefon i odtworzyłam wiadomość.

Od: Nieznany

W końcu się zabawimy skarbie.

Ps. Zamów też kawę dla mnie.

Po przeczytaniu tej wiadomości zamurowało mnie. Ktoś mnie obserwował. Dlaczego? Kto to może być?

***********************************************************************************

Hej! Jak się podoba?
Bardzo, bardzo, bardzo przepraszamy, że nie dodawałyśmy rozdziałów wcześniej, ale jakoś tak wyszło. Poprawimy się, obiecujemy tym bardziej, że będzie się działo. Nadal prosimy o komentarze ;)
@Julix @Alix

Czytasz=Komentujesz