poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 38-"Sen"

CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM,TO WAŻNE!

***

Obudziłam się rano ,strasznie bolała mnie głowa, w dodatku nic nie pamiętałam. Zaczęłam się podnosić ,ale coś silnie zaczęło ściągać mi nadgarstki, koniecznie chciałam sprawdzić co to. Byłam przywiązana do jakiejś rury i leżałam na zimnej podłodze. Moje zamiary wyrwania się z tego udały się. Wstałam i nie wierzyłam w to co zobaczyłam. Byłam goła ,jedyna rzecz ,która leżała gdzieś na ziemi w całości ,były moje jeansy. Nic nie pamiętałam, co się stało. W pomieszczeniu ,w którym się znajdowałam było bardzo ciemno i przytłaczająco w oknach znajdowały się jakieś kraty, a kiedy próbowałam otworzyć drzwi ,nie dało rady. Wyglądało to jak stara piwnica. Było zimno.
Próbowałam się ubrać, z "resztek" moich ubrań, czyli stanik i jeansy. Obmyślałam tylko plan jak się stąd wydostać. Kiedy podeszłam do okna i próbowałam je otworzyć, niestety bez skutku przez te jebane kraty.

-Kurwa mać.-przeklinałam. Nic nie pamiętam, a do tego nie wiem jak się stąd wydostać. Podeszłam do drzwi i zaczęłam w nie walić z całej siły, ale niestety też bez skutku. Oparłam się o ścianę i byłam bliska płaczu. W końcu wpadłam na pomysł, że przecież skoro są tu kraty to gdzieś tutaj musi być klucz do ich otwarcia. Po 10-minutowym szukaniu, znalazłam. Otwierając szybko stamtąd wyskoczyłam, weszłam po schodach, wyszukałam drzwi, które prowadziły na zewnątrz i zaczęłam kawałek biec upewniając się ,że nikt mnie nie goni. Ujrzałam za sobą dom. Coś pojawiło się w moim umyśle. Cały czas droczyło mnie,co się stało. Przechodnie gapili się na mnie jak na pojebaną, wzięłam do ręki mój telefon i przejrzałam się, pod okiem miałam małe siniaki. Od czego?
Chodziłam po ulicach i próbowałam dowiedzieć się gdzie jestem. Byłam zdezorientowana i przestraszona. Ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. W końcu się nie dziwie. Wyglądałam jak jakaś szmata. W dodatku wszystko mnie bolało. W końcu znalazłam drogę do domu. Było mi strasznie zimno. Cała się trzęsłam. Po 15 minutach byłam już w środku mieszkania. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że udało mi się uciesz, ale nie wiem od czego i kogo. I to mnie właśnie przytłaczało. Znalazłam w salonie karteczkę. Otworzyłam ją i przeczytałam jej treść.

"Hej siostra. Nie odbierałaś telefonu, więc postanowiłam zostawić ci  karteczkę żebyś się nie denerwowała.
Wyjeżdżam z Danem na weekend. Wrócę za dwa dni. Trzymaj się. x

Ps. Mam nadzieję, że nocka z dziewczynami się udała."

Chociaż ich mam z głowy. Nie będą pytali się co się stało. Zresztą sama nie znam odpowiedzi.- pomyślałam. Poszłam wziąć prysznic. Chciałam się odprężyć i przypomnieć sobie sytuację, która miała miejsce wczoraj, ale niestety nic. Kompletna pustka w głowie. Ubrałam się w moje ulubione dresy i położyłam się na łóżku. Byłam cholernie zmęczona. Momentalnie odpłynęłam.

***
"-Proszę. Zostaw mnie.- wyszeptałam. Z moich oczu wydostawało się coraz więcej łez. Bałam się go.

-Chyba nie myślisz, że sobie teraz odpuszczę maleńka.- zaśmiał się. Zaczął jeździć rękami po moich piersiach.- W końcu mam to co chciałem.- wychrypiał i zaczął całować mnie po szyi. Byłam przerażona. Co ona zamierza zrobić ? Przeniósł swoje ręce na moje pośladki. Przybliżyłam się jeszcze bardziej do ściany łkając. Musiałam działać. Nie mogłam mu pozwolić na to co chciał ze mną zrobić. Myślałam, intensywnie myślałam co mam zrobić. W końcu. Oplułam mu twarz i nadepnęłam na stopę.

-Ty suko!- syknął. Odsunął się ode mnie i wytarł swoją twarz. Ja wykorzystałam sytuację i pobiegłam do drzwi. Niestety zdążył mnie złapać za nadgarstek. Próbowałam się wyrwać, ale uderzył mnie w twarz i rzucił na kanapę. Syknęłam z bólu.- Co ty sobie kurwo myślisz?!- krzyknął i zbliżył się do mnie. Przesuwałam się na skrawek kanapy, kiedy on nachylił się nade mną i zaśmiał mi się w twarz. Łzy spływały po mojej twarzy niekontrolowanie. Miguel rozerwał moją koszulkę i spojrzał się na moje ciało. W jego oczach widziałam podniecenie.

-Proszę cię.- błagałam go, ale oberwałam.

-Zamknij się!- warknął i zaczął mnie obmacywać.- Jesteś cholernie seksowna. Nie dziwię się Bieberowi, że pieprzy cię dniami i nocami.- usłyszałam z jego ust. Byłam zupełnie bez ruchu. Napierał na mnie całym ciałem. Próbowałam jakoś się wyrwać, ale jego ręce spoczęły na moich nadgarstkach i nie miałam sił się podnieść. Po chwili odpiął swoje spodnie i zerwał moje. Zostałam tylko w bieliźnie. Byłam przerażona. Nie chciałam wierzyć w to co się właśnie dzieję. Był natarczywy. Gdy próbowałam krzyczeć momentalnie dostawałam w twarz.

-Zejdź ze mnie. –mój głos się załamywał, ale starałam się mówić stanowczo. Jego oddech cuchnął piwem, zaczęło mi się zbierać na wymioty. Wolna ręka chłopaka wróciła na moje lewe udo, a on przesunął się i leżał teraz całym ciężarem na moim prawym boku. Próbowałam zgiąć kolano i wsunąć nogę pod siebie, ale on tylko śmiał się z moich żałosnych wysiłków. Gdy wsadził mi rękę między nogi, krzyknęłam i próbowałam je złączyć, ale było już za późno. Szarpałam się i wyrywałam, żeby go z siebie zrzucić, ale w końcu dotarło do mnie, że nie mam z nim szans, więc zaczęłam błagać.- Przestań. Będziesz tego żałował. Proszę.- mówiłam przez łzy. -Nie, proszę.- przygnieciona jego ciężarem nie mogłam złapać tchu, by krzyczeć. Szarpałam się beznadziejnie i nie mogłam uwierzyć, że za chwilę zrobię coś , na co nie mam najmniejszej ochoty. Ściągnął mi majtki do kolan, a gdy próbował całkiem je zdjąć, podjęłam kolejną próbę wyrwania się. Skończyło się na tym, że usłyszałam trzask rozrywanego materiału.

-Zamierzam cię pieprzyć kochanie.- sapnął. Znowu wepchnął rękę między moje nogi i na ułamek sekundy uniósł się nieco, dzięki czemu mogłam nabrać w płuca powietrza i krzyknąć. Wypuścił mój nadgarstek, uderzył mnie w tył głowy.

-Masz być grzeczna.- wypowiedział w moje ucho. Skomlałam rozpaczliwie. Nienawidziłam własnego, żałosnego, słabiutkiego głosu. Po chwili poczułam ból, którego nie chciałam."

Podniosłam się na łóżku. Byłam cała spocona i zdyszana. Miałam coraz gorsze przeczucia. W mojej głowie pojawiały się nowe obrazy. Czy ten sen to prawda ? Czy Miguel mnie zgwałcił? Nie chciałam nawet o tym myśleć, ale w mojej głowie zaczęły odtwarzać się filmiki z nocy. To się stało. W końcu do mnie dotarło. Momentalnie w moich oczach pojawiły się łzy. Dlaczego on to zrobił? Przypomniało mi się wszystko. Po tym.., on podał mi wodę i zaczął prowadzić pchając do swojej piwnicy. Coś musiało być w tej wodzie, że nic nie pamiętam. Zaczęłam płakać, zrzuciłam z szafki, która leżała obok wszystko co na niej było. Nie kontrolowałam już tego co się działo. Teraz pamiętam nawet jego ostatnie słowa "Jeśli komuś powiesz maleńka, to cię zabiję. Zrozumiałaś ?". Nie wiem co mam zrobić. Mam komuś powiedzieć? Ale on mnie zabiję, a teraz wierzę, że jest do tego zdolny. Byłam sfrustrowana. Oparłam się o ścianę siedząc na łóżku i przeczesałam swoje włosy szarpiąc za nie. Nagle mój telefon zaczął wibrować na pościeli. Podniosłam go i zobaczyłam, że zostałam sms od Justina. Otworzyłam wiadomość.

Od: Justin <3

Dzień dobry. Jak ci minęła noc ? Bo mi bez ciebie ciężko.

Rozpłakałam się. Chciałabym żeby Justin był teraz ze mną, żeby mnie przytulił, powiedział, że jest dobrze. Potrzebowałam teraz tego, ale niestety nie mogłam mieć. Musiałam coś postanowić. Miałam dwa wyjścia. Powiedzieć wszystko Justinowi, pójść na policję i pozwolić żeby rozpoczęło się piekło, albo nie powiedzieć nic nikomu, pozostawić to dla siebie i nie być zabitą przez Miguela. Zdecydowanie wolałam te drugie wyjście. Wolałam żyć spokojnie, niż przypominać sobie przez różne przesłuchania, że zostałam zgwałcona. Przetarłam swoją twarz i poszłam się ogarnąć. Musiałam wyglądać tak jakby się nic nie stało. Weszłam i przejrzałam się porządnie w lustrze od kiedy wróciłam do domu. Powstrzymywałam się od płaczu. Moja twarz była posiniaczona, biodra i uda tak samo, a moje nadgarstki były całe obolałe i sine. Wzięłam porządną kąpiel żeby pozbyć się dotyku i zapachu Miguela. Cały czas łzy spływały mi po policzkach. Chciałam o tym zapomnieć, lecz nie było to takie łatwe. Ubrałam się w jeansy i luźną, kremową bluzkę z nadrukiem. Musiałam nałożyć dość grubą warstwę podkładu, ale starałam się żeby nie wyglądało to sztucznie. Wytuszowałam rzęsy i pomalowałam usta. Można powiedzieć, że z zewnątrz nie wyglądałam na dziewczynę, która została zgwałcona, ale wewnątrz było ze mną źle. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi domu. Zeszłam na dół i spojrzałam przez "Judasza" kto to. Za drzwiami stały dziewczyny. Megan, Nicol i Ariana. Nie wiem czy byłam gotowa na spotkanie się z nimi, ale miałam jakieś wyjście? Teraz kiedy stały przy moich drzwiach musiałam się postawić. Musiałam im wyjaśnić dlaczego nie pojawiłam się wieczorem, ale nie mogłam powiedzieć im prawdy.

-Cześć.- powiedziałam otwierając drzwi. Miałam na twarzy sztuczny uśmiech.

-Dziewczyno! Gdzie ty się podziewałaś?- wparowały do środka i przytuliły mnie. Były lekko zdenerwowane.

-Ej, ej !! Spokojnie.- starałam się je uspokoić.

-Laska, jak mamy być spokojnie ? Gdzie ty byłaś? Dlaczego nie odbierałaś telefonu?- zaczęły zadawać mnóstwo pytań.

-Czemu nie przyszłaś do mnie do domu?- zapytała Megan.

-Zaraz wam wszystko wyjaśnię.- powiedziałam. Właściwie to nie wiem jak, to wyjaśnić, ale muszę wymyślić jakieś kłamstwo. Myśl, myśl.- pośpieszałam się. Bingo!- Po prostu zapomniałam do was zadzwonić, że jednak nie będę mogła przyjść. Przepraszam. Marg w ostatniej chwili została powiadomiona przez Dana, że wyjeżdżają i musiałam jej pomóc wszystko uszykować.

-A czemu nie odbierałaś telefonu?- zapytała Nicol. Chyba nie za bardzo chciały mi uwierzyć w to co powiedziałam.

-Telefon mi się rozładował.- skłamałam.

-I niby my mamy ci w to wszystko uwierzyć? Nie ma szans.- powiedziała Nicol i usiadła na kanapie.- Mów nam co się stało.- nakłaniała mnie.

-Nic się nie stało. Mówię prawdę.- uśmiechnęłam się lekko do nich.

-Dobrze. Chodź u mała.- powiedziała i przytuliła mnie Ariana.- Martwiłyśmy się o ciebie.- powiedziała.- Czekaj! Co to?- zapytała po chwili i wskazała na moje nadgarstki.- Boże co ci się stało?- przyłożyła dłonie do ust.

-Nic. Na prawdę.- chciałam żeby dały mi już spokój.

-No przecież widzę. Jess o co chodzi? Powiedz nam.- namawiała mnie.

- Ari jesteś straszną panikarą. To nic.- przewróciłam oczami i powiedziałam.

-Jess. Proszę nie okłamuj nas.- spojrzała na mnie Megan. Co ja miałam robić? W końcu im uległam i powiedziałam prawdę, nie mogłabym mówić dalej tych kłamstw do moich przyjaciółek. Opowiedziałam im wszystko. Nie obeszło się bez płaczu. Kiedy płakałam byłam na siebie zła, że jestem taka słaba.

-Boże Jess.- przytuliła mnie Nicol.

-Musimy iść na policję.- powiedziała łamiącym się głosem Ari.

-Nie. Proszę. Nie możemy. On mnie zabiję.- powiedziałam przez płacz.

-Ale Jessica..- chciała mnie przekonać Nicol.

-Nie!- przerwałam jej.- Macie nikomu nie mówić.- nakazałam.- Szczególnie Justinowi.- rozpłakałam się jeszcze bardziej na myśl o nim. Gdyby się dowiedział, to nie wiem co by się działo.

-Dobrze.- wyszeptała Megan i wszystkie mnie przytuliły.- Nie płacz. Będzie dobrze.- pocieszały  mnie. Z jednej strony się cieszyłam, że im powiedziałam, bo miałam wsparcie z ich strony.

***

POSŁUCHAJCIE!
Nie chcemy abyście pisały do nas na asku kiedy będzie rozdział, bo uwierzcie to nie daje motywacji!
Jesteśmy przekonane, że nikt nie czyta naszego opowiadania ,dlatego nie dodamy kolejnego rozdziału do póki nie będzie pod tym rozdziałem 25 komentarzy+ musi być podana nazwa z aska lub twittera , inaczej nie uwzględniamy .Jeśli nie będzie to kończymy z opowiadaniem, a uwierzcie mamy na prawdę fajne pomysły! Pozdrawiamy @Julix i @Alix
 

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 37- "Nocka i...."

ROZDZIAŁ Z PRZEPROSINAMI DLA WAS <3
***

Bardzo się przestraszyłam. Zabrałam tackę z kawami i podeszłam, z bardzo smutną miną na twarzy:

-Kochanie co Ci jest?-zapytała Nicol.

-Nic po prostu dzisiaj zaczął mi się okres i boli mnie brzuch, to nic takiego.-musiałam skłamać, strasznie się z tym czuje, ale nic na to nie poradzę, nie chcę żeby miały zjebany dzień przeze mnie.

-Co wy na to ,aby zrobić dzisiaj nockę u mnie, jak za dawnych lat?-spytała wesoła Megan.-Moich rodziców nie ma.-dodała po chwili.

-Świetny pomysł, ale niestety nie mogę przyjąć tej propozycji.-odpowiedziała Margaret.

-Dlaczego?-spytałam, ja byłam bardzo chętna, rozerwałabym się trochę.

-Dan chciał żebyśmy spędzili ten wieczór razem.- odpowiedziała. Wymieniłyśmy się z dziewczynami spojrzeniami i zagruchałyśmy.

-Będzie dziki seks.- zaśmiała się Ariana.

-I to jak.- dodała Megan.

-Przestańcie!- skarciła nas Marg.

-Dobra, dobra. Nie spinaj się tak.- powiedziałam.

-To robimy tą nockę, ale niestety bez Marg ?- zapytała po chwili Megan.

-Tak, zróbmy.- powiedziała Nicol, a my się z nią zgodziłyśmy.

-Dobra, to o której u mnie?

-No nie wiem, może o 18 ?- zaproponowałam.

-Ok, to bądźcie u mnie o 18.- uśmiechnęła się Megan. Zaczęłyśmy pić nasze kawy i plotkować. Dużo się śmiałyśmy, ale ja czułam się nieco nieswojo. Od tego sms, czuję się obserwowana. Najgorsze jest, to że nie wiem kto to jest i co zamierza.

-Przepraszam was, ale muszę iść do łazienki.- powiedziałam do dziewczyn i ruszyłam w część Starbucks'a, w której były łazienki. Weszłam do jednej i spojrzałam w lustro. Nie wyglądałam za dobrze. Nagle poczułam wibracje w mojej kieszeni. Wyciągnęłam mojego iPhone i spojrzałam na ekran. Uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam zdjęcie Justina na wyświetlaczu.

Justin's POV :

Po dwóch godzinach byłem z ojcem i paroma innymi facetami z firmy na miejscu. Mieliśmy wynajęte pokoje w hotelu. Jak widać tato o wszystko zadbał. Wziąłem klucz od swojego pokoju i poszedłem do niego. Rozpakowałem swoje bagaże i wyszedłem na balkon, który też tam był. Miałem trochę czasu, bo ojciec powiedział, że spotkanie odbędzie się późnym wieczorem Postanowiłem zadzwonić do Jessici. Wziąłem swój telefon do ręki i wybrałem jej numer. Po kilku sygnałach odebrała.

-Hej kochanie!- odezwałem się pierwszy.
-Cześć Justin!- przywitała się.- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że dzwonisz.- dodała.
-Wszystko w porządku?- zapytałem.
-Tak, tylko tęsknię już za tobą.- uśmiechnąłem się na jej słowa.
-Minęło tylko parę godzin Jess.- zaśmiałem się.
-Wiem Justin, ale tak jakoś brakuję mi ciebie.- powiedziała.
-Wytrzymamy, okej? Jak wrócę to nadrobimy ten czas.
-Obiecujesz?
-Obiecuję.- nie widziałem jej, ale mogę pewnie stwierdzić, że się uśmiechała.
-Będę musiała już kończyć, bo dziewczyny na pewno już się niecierpliwią.
-Ok, to pa. Kocham Cię.
-Też Cię kocham Justin.- powiedziała po chwili.- Bardzo.- dodała i się rozłączyła.

Była nieco dziwna, nie wiem dlaczego. Może było to spowodowane tęsknotą za mną. Nie wiem, ale coś było nie tak.

Jessica's POV:

Nie mogłam mu powiedzieć, że dostałam takiego sms, że prawdopodobnie ktoś mnie obserwował i chciał coś ze mną zrobić. Znam Justina i na pewno bardzo by się wkurzył, znalazłby tego typa i skopał mu tyłek. Jego telefon poprawił mi trochę nastrój, a na pewno poprawi mi go jeszcze bardziej wieczór z laskami. Odkręciłam wodę, nachyliłam się nad zlewem w łazience i przemyłam sobie twarz. Podniosłam głowę i spojrzałam w lustro. Moje serce zatrzymało się na chwilę, kiedy ujrzałam w nim.............Miguela. Byłam przestraszona.

-Miło widzieć twoją twarz z bliska.- odezwał się. Odwróciłam się do niego.

-Jak tutaj wszedłeś?- zapytałam.

-Normalnie. Drzwiami.- odpowiedział.

-Czego chcesz?- zapytałam.

-Odczytałaś mojego sms, tak ? Więc chyba wiesz czego chcę. Chcę ciebie.- zaśmiał się. W tym momencie zastygłam. Miałam gule w gardle i nie wiedziałam co powiedzieć. Wyszłam, a raczej wybiegłam stamtąd jak najszybciej. Usłyszałam tylko za mną jak krzyczy coś w stylu "Do zobaczenia później". Doszłam do dziewczyn, po drodze rozmyślając nad całą sprawą. Nie mogę uwierzyć, że to Miguel wysłał i tego sms. Nie odzywał się latami, a teraz nagle się pojawił. Jeszcze był na moich urodzinach. Czego on chce?

-No w końcu. Co tak długo?- zapytała Ari kiedy doszłam do naszego stolika.

-Była kolejka.- wymyśliłam jakąś wymówkę na szybko. Nie chciałam ich martwić tą całą sprawą.

-Ach... idziemy już?- zaproponowała Nicol.

-Tak, chodźmy. Już dosyć na dzisiaj.- powiedziała Marg.

***

Musiałam coś kupić na nockę- jakieś przekąski itp., więc wybrałam się do sklepu. Trochę musiałam iść, bo spożywczy mamy dość daleko. Ale chociaż, to spacer dobrze mi zrobi. Szłam długim chodnikiem z 10 minut. Robiło się już trochę ciemno. Weszłam do pomieszczenia, wzięłam koszyk i ruszyłam między regały. Zaczęłam wybierać różne rzeczy, ciastka, chipsy. Gdy już byłam zdecydowana odwróciłam się i ustawiłam się w kolejce do kasy. Zapłaciłam za wszystkie przekąski i wyszłam ze sklepu. Przystanęłam przed drzwiami na zewnątrz, bo dostałam sms. Wyciągnęłam mój telefon z torby i odebrałam wiadomość.

Od: Justin <3

Miłego wieczoru skarbie ;*
Zadzwonię jutro. Kocham Cię.

Już miałam zamiar odpisać,gdy poczułam na swojej szyi ciepły dmuch powietrza.

-Cześć kochanie,w końcu mogę zabrać swoją nagrodę.-powiedział do mnie znajomy mi głos.Ciarki przeleciały mnie po całym ciele ,chciałam się wyrwać i uciec, ale za każdym razem gdy to robiłam, on łapał mnie za nadgarstki tak mocno, że łzy spływały mi po twarzy z bólu.

-Miguel, puść mnie!- zaczęłam krzyczeć. On śmiał się złowieszczo.-Puść mnie błagam.-płakałam.

-Przepraszam, co pan jej robi?-zapytał jakiś pan,który przechodził obok.

-Spierdalaj stąd staruchu!-krzyknął Miguel .Trzymał mnie tak mocno, że nie miałam szans na ucieczkę, zaczął się do mnie dobierać.

-Co ty robisz zboczeńcu?-zapytałam.

-Właśnie też mnie to ciekawi ,czemu ja to robię tutaj,skoro mam wolną chatę. Justinek Cię nie obroni.-złapał mnie za rękę i prowadził w stronę samochodu. Zaczęłam się wyrywać, ale on zadał mi cios w twarz. Czułam pieczenie na policzku. Złapałam się za niego. Z pewnością był cały czerwony.

-Nie spodziewałabym się tego po mężczyźnie.-płakałam, a on po raz kolejny uderzył mnie.

-Zamknij ryj i wsiadaj do tego auta,masz być kurwa spokojna,bo inaczej źle skończysz, rozumiesz?-zapytał z wyczuwalną złością, nic nie powiedziałam tylko skinęłam głową, nie chciałam doprowadzić do tego ,aby zabił mnie mój były. Obszedł samochód dookoła i wsiadł na swoje miejsce. Wyruszył na drogę.

-Masz być posłuszna, kurwo.-zaśmiał się.

-Co ty ode mnie chcesz?-spytałam.

-Dobrej zabawy,dziwko.-ten idiota nie ma obycia stwierdziłam.

-Proszę cię, zostaw mnie.- powiedziałam.- Pozwól mi wysiąść.

-Co ty sobie myślisz? Dostanę to co już dawno miałem dostać i wtedy będziesz mogła iść.- powiedział i odwrócił się w moją stronę.- Będziesz cicho i nic nikomu nie powiesz, a jeżeli nie, to cię zabiję.- zagroził. Od tamtej pory siedziałam cicho. Dostanę to co już dawno miałem dostać. Co to znaczy? Byłam przerażona. Gdzie on mnie wiezie? Różne myśli krążyły w mojej głowie.

-Wysiadaj!- wrzasnął na mnie. Otrząsnęłam się i zrobiłam to co mi kazał. Złapał mnie mocno za łokieć i zaczął ciągnąć, do jakiegoś domu. Był dość stary.- Wchodź!- otworzył drzwi. Nie chciałam tam wejść. Czułam, że coś się stanie.- Wchodź do cholery!!- wykrzyknął i wepchnął mnie do środka tak, że upadłam na podłogę. Podniosłam się szybko.- To pora zacząć zabawę.- zaśmiał się przerażająco. Zaczął iść w moją stronę. Za każdym jego krokiem cofałam się. Nagle napotkałam ścianę. Przycisnął mnie do niej. Czułam jego oddech. Moje oczy zaczęły palić. Zbliżył swoją twarz do mojej i mnie pocałował. Próbowałam go odepchnąć, ale bez skutecznie. Bardzo na mnie napierał.

-Proszę. Zostaw mnie.- wyszeptałam. Z moich oczu wydostawało się coraz więcej łez. Bałam się go.

***********************************************************************************

Przepraszamy, że z takim opóźnieniem dodajemy rozdziały, ale szkoła robi swoje.
Czytajcie, bo będzie coraz więcej niespodzianek kochani.