sobota, 14 września 2013

Rozdział 34-"W końcu w domu"

****
Posłuchajcie ! Zostawiajcie komentarze mogą być nawet anonimowe, mogą to być zwykłe emotikony, każdy komentarz się liczy! Dokładnie nie wiemy ile osób to czyta i czy w ogóle jest sens pisania tego :D PROSIMY!:*

****

Justin zawiózł mnie do domu i powiedział ,że przyjedzie do mnie jutro-ten noc musimy spędzić osobno w swoich domach ,taki odpoczynek przyda nam się .

-Do jutro kotku-mówiąc to pocałował mnie w policzek. Wysiadłam z auta i szłam po dróżce ,która prowadziła do domu,byłam tak zafascynowana,że zapomniałam o walizce z ubraniami,laptopie ...Zabrałam tylko torebkę.Byłam tak rozkojarzona,nie wiedziałam czy będę potrafiła rozmawiać z Margaret,przecież pokłóciłyśmy się przed wyjazdem.Weszłam do domu,drzwi były otwarte.Margaret i Dan siedzieli w salonie,przytuleni do siebie,miło było zobaczyć ich po takim czasie:

-Cześć-skradłam się do pomieszczenia ,w którym się znajdowali i przywitałam się.

-O młoda,wróciłaś,a gdzie tatulek?-zachochotał Dan

Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu-Co ? Jaki tatulek-nie wiedziałam o co mu chodziło

-Yyyyy...To wy nie pojechaliście spłodzić Bieber'ka?-znowu śmiał się Dan

-Kochanie,przestań-zaprotestowała Margaret , po czym podbiegła do mnie przytulając się.-Stęskniłąm się za Tobą,pomińmy tą kłótnie,proszę.Wybacz mi ! Pozwól zamieszkać tutaj Dan'owi.Jeśli chcesz Justin też może tutaj zamieszkać.

-Margaret! Ja też się za Tobą stęskniłam  i zgadzam się na to wszystko,ale proszę Cię nie tak wszystko na raz -zachochotałam,a zaraz ona dołączyła do mnie-Z tego zestresowania zapomniałam walizki z samochodu Justina.-Margaret złapała mnie za rękę i oprowadziła mnie po domu.Opowiedziała mi,że zrobili remont.Przenieśli mnie na większy pokój i ich też.Przyda nam się więcej miejsca.W końcu zeszliśmy na dół,nawet nie zdążyłam pochwalić się,że zdałam prawo jazdy.

-No,to opowiadajcie ,co tam się działo jak nas nie było-zaproponowałam,a po chwili Margaret wyciągnęła rękę w moją stronę ,spojrzałam na jej palce ,a tam ukazał mi się piękny pierścionek z diamentem

-Zaręczyliśmy się-powiedział Dan

-Nie no kochani,nie wierzę,gratulacje-byłam szczęśliwa i od razu przytuliłam każdego z nas,po policzku spływały mi łzy wzruszenia,podstawiłam do tej sytuacji mnie i Jussa,nie mogę doczekać się tego momentu.

-No,a co tam było słychać u Ciebie siostra?Gdzie ty w ogóle byłaś?

-Byliśmy w Kanadzia,a dokładniej u dziadków Justina,on obiecał mi,że kiedyś na pewno mnie tam zabierze no i to zrobił.

-A zabezpieczaliście się chociaż-śmiał się Dan

-Ja pierdole jaki kretyn,Marg weź go jebnij-śmiałąm się z niego,tak na prawdę bardzo go lubiłam

-Dan,proszę Cię-Margaret powiedziała do niego i musnęła lekko jego usta,to jeszcze nie było takie obleśne.

-No i zdałam prawo jazdy,Jutro do L.A przyjeżdża moja panterka

-Co ty gadasz?Serio?-zafascynowana Margaret przytuliła mnie

-No mówię Ci,jutro rano,auto ma tutaj być,skoczymy sobie na jakieś zakupy.

***

Justin's POV :

Moja kochana niezdara zapomniałą o walizce,chciałem się cofnąć i jej podrzucić ,ale byłem już zmęczony,a tak w ogóle to tęskniłem już za rodzicami. Jazda zajęła mi chwilę,zaparkowałem przed domem,wiedziałe,że  ktoś jest w domu.bo świeciły się światła.Wszedłęm do domu:

-Justin!Synku!Gdzie ty się podziewałeś?-zapytałam zaniepokojona mama

-Cześć wszystkim,spokojnie mamo,byłem z Jesiccą u dziadków w Kanadzie,nie ma się o co martwić.-uspokoiłem ją

-Ale dlaczego nie dałeś znaku życia?Policja Cię szukała-zapytał tata

-Przepraszam,ale jak to szukała?To już nie szuka?-byłem zdziwiony

-Nie,już nie ,dali sobie z Tobą spokój,mają teraz inne sprawy.-odpowiedział mi tata,mama zrobiłą mi w tym czasie moje ulubione kakao,byłem strasznie zmarznięty.

-Na przykład?Co robią?-byłem ciekawski

-Dwie dzielnice stąd doszło do zabójstwa młodej dziewczyny,szukają sprawcy-wtrąciła mama

-Boże ,co się tutaj działo synu-powiedział tata

-Wyobrażam to sobie tato-zachichotałem

-A gdzie Jesicca?-spytała mama

-Postanowiliśmy od siebie odpocząć do jutra-śmiałem się

-Och ta dzisiejsza młodzież-tata śmiał się

Wypiłem kakao i poszedłem do swojego pokoju. Położyłem się na łóżku, byłem zmęczony, myślałem tylko o śnie no i oczywiście o Jess.Postanowiłem napisać do niej sms:

Do:Kotek<33

Tęsknię ;c Dobranoc<3

Po chwili miałem już odpowiedź:

Od:Kotek<33

Ja również,erotycznych snów heheh <3 Kocham Cię!

Gdy przeczytałem tego sms od razu się uśmiechnąłem. Jessica umiała sprawić, że na mojej twarzy od razu pojawiał się 'banan', za to ją kocham,jest jedyna i nie powtarzalna.Czasem myślę sobie o przyszłości. Co będzie z nami? Ze mną i Jess? Czas pokaże, ale wiem na pewno, że chcę z nią spędzić moje życie, nie zależnie co się będzie działo zawsze będę przy niej.

***

Jessica's POV :

Wstałam rano około 10. Poszłam do kuchni. Nikogo nie było. Widocznie Marg i Dan jeszcze spali. Wzięłam miskę, nasypałam do niej płatków i wlałam mleko. Gdy wyszłam z kuchni podążyłam do łazienki  się ogarnąć. Wzięłam ze sobą krótkie, przetarte jeansowe szorty i białą, luźną bluzkę. Wzięłam szybki poranny prysznic, umyłam zęby i ubrałam się w rzeczy, które przygotowałam. Włosy związałam w niechlujnego koka i nałożyłam lekko podkład i tusz do rzęs, to wszystko. Gdy już załatwiłam wszystko w łazience poszłam do mojego pokoju, włączyłam laptopa i zalogowałam się na facebook'u i na twitterze. Musiałam ogarnąć co się działo, bo u dziadków weszłam może z kilka razy na te strony i może napisałam z dziesięć twittów, nie więcej. Sama jestem w szoku, ale myślę, że to przez to że nie miałam czasu, u nich tak wiele się działo. Mniejsza z tym, postanowiłam to teraz nadrobić. Zaczęłam pisać co działo się u dziadków Justina i jak było cudownie. Nagle usłyszałam jakieś hałasy, ale to zignorowałam i wróciłał do mojego laptopa. Nie minęła chwila, a w mojej kieszeni zawibrował telefon. Wyciągnęłam go i zobaczyłam, że Justin do mnie dzwoni. Uśmiechnęłam się i odebrałam.

-Tak?- przyłożyłam telefon do ucha.
-Hej kochanie, podejdź do okna okej? - powiedział, słychać było, że jest zadowolony.
-Okej? Ale po co?-zapytałam.
-Nie zadawaj pytań tylko podejdź.- powiedział i się rozłączył.

Odłożyłam laptopa i podeszłam do mojego okna balkonowego. Zobaczyłam Justina, który stał na balkonie z uśmiechem na ustach i opakowaniem truskawek w rękach. Zachichotałam.

-Co ty tu robisz? Dlaczego nie wszedłeś drzwiami?- zapytałam, gdy otworzyłam Justinowi drzwi balkonowe.

-A może tak najpierw byś się przywitała co?- uśmiechną się łobuzersko. Przewróciłam oczami i dałam mu słodkiego buziaka.- Tak lepiej.- zaśmiał się.

- Więc?- zapytałam.

-Pomyślałem, że fajnie będzie wejść do ciebie przez balkon i zrobić ci niespodziankę.- powiedział i wszedł do mojego pokoju.

-Uuu... jak słodko.- zachichotałam.

-Cholera!- warknął Justin, gdy usiadł na moje łóżko.

-Co jest?- zapytałam. Nie odpowiedział, tylko zaczął coś mówić.

-Może to i było słodkie, ale już nigdy tego nie powtórzę.- powiedział tak śmiesznie, że nie mogłam się nie śmiać.

-Czemu?- zapytałam.

-Bo spadłem, gdy się wspinałem, a teraz boli mnie cała dupa.- powiedział pocierając swoje plecy.

-Oj biedactwo.- zaśmiałam się.

-Nie śmiej się ze mnie.- powiedział ostro, ale nadal nie przestałam się śmiać.- Chciałem być romantyczny tak jak w tych filmach to wszystko.- dodał i podał mi pudełko z truskawkami. Zachichotałam

-Dobrze, może i trochę ci to nie wyszło, ale dziękuję.- pocałowałam go w policzek.- To co zjemy te truskawki czy co? Bo przyznam, że mam na nie ochotę.- powiedziałam szerokim uśmiechem na ustach, po chwili zauważyłam też taki u Justina.Jedzenie truskawek było takie słodkie,że ogonki od nich leżały po całym pokoju-karmiliśmy się wzajemnie.

-A jak tam gołąbeczki?-spytał

-Wczoraj po przyjeździe ich widziałam,mieli się dobrze,ale rano śniadanie jadłam sama oni chyba jeszcze śpią-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy-Właśnie rozmawiałam z Margaret tak na poważnie i zdecydowałyśmy,że jeśli zechcesz będziesz mógł u nas zamieszkać-uśmiechnęłam się

-Co ty gadasz..kochanie,na serio?-widać było,że był "zamurowany"

-Tak to czysta prawda,to jak wprowadzasz się?-zapytałam

-Pewnie,jeśli zamieszkamy razem będziemy mogli zrealizować nasz plan-nie wiedziałam o jaki plan mu chodzi

-Jaki plan?

-Nie wychodzenia z łóżka-zachichotał-Ale ja też będę miał sprawy rodzinne no i oczywiście firma ojca,wiesz wyjazdy itp.

-Głupek...Kochanie ja wszystko rozumiem ,nie ma się o co martwić-zapewniłam go po czym pocałowałam go lekko w czoło.a on przytulił mnie do siebie

-Ee...mała mam taki plan-zachichotał,od kiedy on mówi na mnie mała?-Chodź zrobimy im mokrą pobudkę.-śmiał się

-Justin ... Jesteś taki okrutny-warknęłam,ale przyznam,że byłąm zadowolona takim pomysłem,w końcu odegrałabym się .Poszliśmy do łazienki i zabraliśmy jakieś małe pojemniczki po soli morskiej i napełniliśmy je wodą.Podążaliśmy w stronę sypialni Margaret i Dan'a i w końcu schwytaliśmy za klamkę wchodząc do środka.Narzeczeni byli wtuleni w siebie i słodko spali:

-Jess ty oblewasz Margaret a ja Dan'a-szeptał Justin

-Okej-powieedziałam,troszkę głośno-Kochanie oni się zaręczyli-oznajmniłam

-To super,Danuś będzie zadowolony-śmiał się.Zaczęliśmy realizować nasz plan,podeszliśmy do łóżka-ja z jednej strony,Juss z drugiej.

-Na trzy...-uśmiechnęłam się

-Raz...

-Dwa... i....

-Trzy...-krzyknęliśmy ,oblewając młodych wodą-niezły ubaw

-Kurwa...-warknął Dan-Jak tu mokro,co się tu do chuja dzieje-był oburzony,ale na szczęście do żartów . Wstał i przywitał się z moim chłopakiem

-Kupe miesięcy stary-Justin przywitał się-Gdzie mały Dan ,albo Marg?-zachichotał

-Siemanko,no a ty gdzie masz Bieber'ka?

-Eeee...szwagier stopuj wodze-śmiałam się,a oni razem ze mną...



*********************************************************************************
Przepraszamy,że znowu nie dałyśmy w piątek,ale mi @Julix zepsuł się laptop-mam u naprawy.Postanowiłyśmy,że od teraz będziemy dodawały co sobote,nie nadrabiamy z @Alix.
Nauka,kartkówki,wiersze i te sprawy.Bardzo was przepraszamy<3 I prosimy o wyrozumiałość.Zróbcie coś z notką na początku :D:D:D xd

@Julix i @Alix


Ola to dla Ciebie-<3333



1 komentarz: