poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 32-"..."

***

Jessica's POV:

Pojeździliśmy jeszcze z jakieś pół godziny i wróciliśmy do domu. Zaparkowaliśmy 'cudeńko' Justina na podjeździe i poszliśmy w kierunku domu. Justin nagle się zatrzymał i przy tym też mnie bo trzymaliśmy się za ręce.

-Chcesz zobaczyć?-zapytał.

-Co?- spojrzałam na niego. Nie wiedziałam o co chodzi? Justin tylko spojrzał na mnie jak na głupią i pociągnął w kierunku garażu. Otwarł bramę i to co zobaczyłam było dosłownie b o s k i e. Obeszłam samochód dookoła. Był w panterkę tak jak Justin mówił. Spojrzałam na Justina, miał szeroki uśmiech na twarzy, od razu go odwzajemniłam i podeszłam do niego.

-O mój Boże! Justin! Jest wspaniały!- powiedziałam z podekscytowaniem. Spojrzałam jeszcze kilka razy na auto -Ale nie będę mogła go chyba jednak przyjąć.- powiedziałam tym razem spokojniej.

-Nie ma żadnego 'ale'.-podszedł do mnie bliżej.- To prezent dla ciebie ode mnie, więc musisz go przyjąć.- złapał mój podbródek w dwa palce i spojrzał mi w oczy.- Nie masz wyboru. Chyba, że chcesz karę?- zaśmiał się. Wywróciłam oczami i po chwili ciszy się odezwałam.

-Dziękuję- przytuliłam go.

-Proszę.- pocałował mnie w ucho- Wszystko dla mojej księżniczki.- wyszeptał, a ja się zarumieniłam i cały czas od tej chwili miałam uśmiech na twarzy.- Chodź pojedziemy na przejażdżkę.- złapał mnie za rękę i pociągnął mnie w stronę drzwi pasażera. Otworzył je i kazał mi wsiąść. Zrobiłam to i po chwili Justin również wsiadł do samochodu z drugiej strony. Odpalił auto i ruszył na drogę.

-Wypróbujemy go co nie?- uśmiechnął się do mnie łobuzersko.

-Co masz na myśli?- zapytałam. Nic nie odpowiedział tylko coraz bardziej przyśpieszał. Mieliśmy szczęście, że byliśmy na mało ruchliwej drodze-znaczy się nic na niej nie jeździło. Spojrzałam na licznik, jechaliśmy 220 km/h i Justin nadal przyśpieszał. To była niezła adrenalina. W końcu Justin zaczął zwalniać.

-Daje radę. Nie tak jak mój, ale jest spoko.- powiedział i spojrzał na mnie.- Bałaś się?- zapytał.

-Szczerze?- zapytałam, ale nie dałam mu odpowiedzieć.- To miało tyle adrenaliny. Przez moment się bałam, ale przestałam, bo ci ufam.- uśmiechnęłam się. Justin odwzajemnił wyraz twarzy i zatrzymał się ma jakimś poboczu.

-Co ty robisz? Dlaczego się zatrzymałeś?- zapytałam zdziwiona.

-Wysiądźmy.- powiedział ignorując moje pytania i wysiadał z samochodu. Zrobiłam to samo. Justin oparł się o samochód i zapalał papierosa. Podeszłam do niego i spojrzałam pytająco.- Co?- zapytał.

-To ja się pytam co?

-Musiałem sobie zapalić- zaciągnął się.

-Teraz?- zapytałam.- W dodatku na jakimś pustkowiu.- wskazałam na wszystko dookoła. Była tam duża łąka i las, a dalej pola. Zignorował mnie i zaciągał się. Nie odzywałam się i po chwili postanowiłam wsiąść do samochodu, lecz mi się to nie udało. Justin złapał mnie za rękę i przycisnął do siebie. Zaczął mnie całować, po chwili zastanowienia odwzajemniłam go. Wplątałam ręce w włosy Justina a on delikatnie pieścił moją pupę. Po chwili ją ścisnął i owinęłam nogi wokół niego. Odessaliśmy się od siebie żeby złapać powietrze, ale chwile po tym znowu zaczęliśmy się całować. Justin posadził mnie na masce samochodu i wsunął rękę pod moją bluzkę. Czułam już 'przyjaciela' Justina przy moim udzie.- Justin..-jęknęłam w przerwie pocałunku.

-Cicho.- wychrypiał i zaczął ponownie mnie całować, ale mu przerwałam.

-Nie możemy tego tu robić.- powiedziałam.

-Czemu?-zaczął znowu się do mnie przybliżać.

-Nie czuła bym się komfortowo.- bardzo go pragnęłam, ale nie tu. Ktoś by mógł jechać albo iść.

-Dobrze, to może się przejdziemy?- powiedział i odsunął się ode mnie. Złapał mnie w tali i ściągnął z maski samochodu.

-Dziękuję.- uśmiechnęłam się.- Możemy iść.- dodałam. Złapałam Justina za rękę i poszliśmy w kierunku łąki. Znaleźliśmy mały stawik i postanowiliśmy do niego podejść. Szliśmy przez kawałek łąki. Przy okazji zerwałam sobie kilka maków i różnych kwiatków.

-Pięknie tu.- powiedział Justin.

-Tak. Masz rację.- spojrzałam na niego.- Jest tak magicznie. Byłeś tu już kiedyś?

-Nie. Pierwszy raz tu jestem.- uśmiechnął się i oplótł swoje ramiona wokół mojej tali. -Może dokończymy to co zaczęliśmy przy samochodzie tutaj?- uśmiechnął się łobuzersko.

-Może.- uśmiechnęłam się również. Po chwili podziwiania widoku usiadłam na piasku. Justin zaraz zrobił to samo.

-No nie bądź taka.- zaczął składać pocałunki na mojej szyi i dekolcie.- Nie mów, że ci się nie podobało.

-Ależ podobało mi się. Bardzo.- zaśmiałam się. Justin nadal mnie całował.

-Pragnę się teraz.- powiedział i pocałował mnie. Od razu odwzajemniłam pocałunek. Jego pulchne różowe usta były idealne. Justin zaczął podwijać moją koszulkę. Pomogłam mu ją ściągnąć. Gdy już to nastąpiło zrobiliśmy to samo z jego bluzką. Przejechałam dłońmi po jego idealnym torsie, aż zjechałam do paska od jego spodni. Odpięłam go bardzo szybko. Oderwaliśmy się od siebie żeby złapać oddech. Nasze klatki piersiowe poruszały się bardzo szybko. Po chwili przyssałam się do ust Justina i położyłam się na piasku. Justin był nade mną i krążył rękami po moich plecach. Odpiął mój stanik i go zdjął. Pieścił moje piersi i całował. Minęło kilka minut i już obydwoje byliśmy bez ubrań. Justin założył prezerwatywę i wszedł we mnie. Poczułam to niesamowite uczucie. Zaczął się we mnie poruszać coraz szybciej. Zaczęłam jęczeć.

-Just..Justin.- wyjękiwałam jego imię, bo wiedziałam że to go bardziej podnieca. Owinęłam nogi wokół niego żeby jeszcze bardziej go poczuć. Wiedziałam, że zaraz dojdę, więc wbiłam paznokcie w skórę na plecach  Justina i zaczęłam głośno jęczeć. On też dochodził, bo zaczął się poruszać jeszcze szybciej. Złapał rękami moje biodra i zaczął pchać z całej siły. W końcu poczułam ciepło w moim ciele. Doszliśmy w tym samym czasie. Justin opadł obok mnie i owinął ręce wokół mojego ciała.

-Kocham cię.-wychrypiał w moje ucho.

-Ja ciebie też.- pocałowałam go.

***

Po jakiś 20 minutach, gdy już się ubraliśmy byliśmy przy samochodzie.

-Wsiadaj. Jedziemy, bo już późno.- powiedział Justin.

-Tak. Późno już. Babcia z dziadkiem będą się martwić. Mogliśmy im powiedzieć, że nie będzie nas tyle czasu. - otwarłam drzwi do samochodu i wsiadłam. Justin zrobił to samo.

-Kochanie my mamy już swoje lata. Nie musimy już nikogo powiadamiać o której będziemy lub gdzie wychodzimy.- zaśmiał się.

***********************************************************************************

Wiem. Rozdział do bani.

Przepraszam, że jeden dzień spóźnienia i jeszcze tak późno i krótki i w ogóle, ale dopiero dzisiaj zaczęłam pisać, bo wcześniej nie miałam czasu, a w dodatku dzisiaj mnie wszystko rozpraszało, nie mogłam się skupić i robiłam sobie co chwile przerwy.  @Alix

Czytasz=Komentujesz

1 komentarz: