sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 31-"Mam dla Ciebie niespodziankę"

Położyłem ją na tapczanie,a sam oddaliłem się trochę aby ściągnąć koszulkę,Jesicca podparła się na łokciach i patrzyła co ja robię,mrucząc przy tym.Kiedy ja podchodziłem już do łóżka,ona ściągała  z siebie bluzkę,ale nic po za tym.Położyłem się obok niej .Szczerze?To chciałem,aby to ona dziś zaczęła.Weszła na mnie i zaczęła mnie namiętnie całować w usta i szyję,zjeżdżając coraz niżej i niżej.Chciałem czegoś więcej.Byłem już tak podniecony,że zaraz osiągnąłbym orgazmu.Zamieniliśmy się miejscami-teraz to ona wylądowała na dole.Zacząłem dobierać się do jej stanika ,całując jej usta,w końcu go zdjąłem i zacząłem pieścić jej piersi.Zdjąłem kolejne i ostatnie już ubrania z nas i zacząłem ją masować i całować po całym ciele-moje ręce były wszędzie.W końcu w nią wszedłem,wiedziałem ,że na to czeka,bo zaraz potem jęczała z rozkoszy.Mój "przyjaciel" bardzo dobrze się w niej czuł.

-Kochanie jest mi z Tobą tak dobrze-wyszeptałem jej do ucha

-Szybciej,Juss,szybciej-była mega podniecona,a mnie to rozpalało,zacząłem gwałtownie ruszać się w górę i w dół,byłem blisko dojścia,a tym bardziej ona.Oboje syczeliśmy,nie wiedziałem czy to z bólu czy poziomu zadowolenia,raczej to drugie.Doszliśmy w tym samym czasie,ona była tak energiczna,a ja żądałem więcej,ale nie miałem już sił,dałem z siebie wszystko.Położyłem się obok niej ,a ona przytuliła się do mnie-przykryłem nas kołdrą,przecież byliśmy nadzy.

***

POV Jesicci:

Kochałam tego kolesia.On mnie nakręca jak budzik.Byłam już śpiąca więc szybko zasnęłam (...)Obudziłam się rano i nie zastałam nikogo obok.Po chwili ktoś wszedł do pokoju:

-Justin,to ty?-zapytałam

-Nie,kochanie to ja babcia-wyłoniła się twarz kobiety,którą pokochałam jak własną babunię-Przyszłam spytać czy masz jakieś brudne rzeczy ,bo mam zamiar wyprać.-oznajmiła

-Nie babciu,nic nie mam ,wszystko jest już w koszu na brudy,a gdzie Juss?-zapytałam

-Nie wiem,on rano wyszedł z domu i pojechał.-powiedziała,po czym wyszła z pokoju i zeszła na dół.Martwiłam się o Justina,napisałam do niego sms:

Do:Skarb<33

Gdzie ty jesteś?:P

***

Szybko odpisał...

***

Od:Skarb<33

Zaraz będę,mam dla Ciebie niespodziankę.<3

***

Jej... Jak ja nie lubię niespodzianek,a szczególnie od Juss'a ,on jest taki...taki nieobliczalny.Wstałam i od razu podeszłam do szafy"Muszę się w coś ubrać"-tylko to miałam w głowie...Wybrałam błękitne rurki ,a do tego czarną bokserkę-to był mój ulubiony zestaw,bardzo go lubiłam,ale jak zawsze miałam problem z butami,standardowo wybrałam czarne vansy i zeszłam na dół.Zabrałam dzbanek z herbatą ,nalałam sobie do kubka i wyszłam trochę na świeże powietrze.Usiadłam Na tarasie i myślałam nad tym co dzieję się w domu,jak tam dziewczyny,a najbardziej dręczyła mnie myśl "Dlaczego on mnie tu przywiózł",postanowiłam od razu po przyjeździe Justina z nim poważnie pogadać.

-Jestem-usłyszałam głos za plecami,oczywiście szybko zorientowałam się czyj to głos.

-Hej,musimy pogadać,ale najpierw co to za niespodzianka?-zapytałam zaciekawiona

-Chodź,musisz to spróbować-powiedział do mnie,schwycił mnie za rękę i zaprowadził do samochodu.Otworzył mi drzwi-od zawsze wiedziałam ,że jest gentelmenem .Kocham tego Guptasa.Usiadł na miejsce kierowcy i ruszyliśmy na drogę.Byłam zdziwiona ,że nie zapalił;

-Justin,ty nie palisz?-zachichotałam

-Jess,mówiłem Ci kiedyś,że palę tylko w nagłych wypadkach,albo kiedy jestem no wiesz...-nie dokończył,bo oczywiście musiałam mu przerwać.

-A więc gdzie mnie zabierasz,co to za niespodzianka?-zapytałam,bo byłam już zmęczona drogą.Uknułam malutki plan:

- Justin, siiiiiku – przeciągnęłam, zakładając nogę na nogę, żeby było bardziej wiarygodne, że nie mogę już wytrzymać.

- Nie mogłaś zrobić tego w domu?? – Spojrzał na mnie zdziwiony. 

- Mam pęcherz wielkości orzeszka – zaśmiałam się.

- Jakiego? Ziemnego? – zażartował i uśmiechnął się zadowolony z siebie.
   

Zatrzymał się na jakiejś polanie z dostępem do lasku. Bezludzie. Nic więcej. Wysiadł z samochodu, aby zaczerpnąć świeżego powietrza i oparł się plecami o zamknięte drzwiczki. Byłam zdziwiona ,bo zapalił papierosa,to oznaczało ,że się stresował. Zagryzłam dolną wargę i zamiast pokierować się w stronę lasku, podeszłam do Justina. Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. Zaczęłam zbliżać się do niego, ściągając powoli przez głowę koszulkę. Uśmiechnęłam się diabelsko i przyssałam się do jego malinowych ust. Chwilę nie reagował, ale kiedy złapałam go za czułe miejsce, chcąc by poddał się moim pokusom, odwzajemnił moje pocałunki. Delikatnie przejeżdżał ustami po mojej brodzie i szyi. Rozpiął mi stanik i otworzył drzwi. Rzuciłam się na niego, przewracając go w ten sposób na tylne siedzenia. Nasze pocałunki były brutalne, ale i pełne namiętności. Zerwałam z niego T-shirt i spodnie. Wtedy poczułam jego przyrodzenie. Otarłam się o nie, co jeszcze bardziej go podnieciło. Usiedliśmy, a on zaczął ściągać ze mnie skąpe majteczki. Mruczałam przy jego uchu, dając tym znać, że już się nie mogę doczekać. Rozchylił moje uda. Wiłam się na skórzanym siedzeniu jak wąż. Czułam, że jestem bliska szczytu, więc Justin przestał mnie pieścić, przybrał odpowiednią dla niego pozę i wsadził we mnie swojego sztywnego, nabrzmiałego pana.  Był taki szybki, że po minucie zwijałam się z ekstazy czerpanej z orgazmu. Było mi tak cudownie, że czułam się jak w niebie. Nie pozwoliłam Justinowi przestać, ponieważ chciałam by on również doszedł.  Leżeliśmy zadowoleni, wtuleni w siebie. Po kilku minutach usiadłam na Justinie i poczułam, jak jego "przyjaciel" znowu się podnosi, czując bliskość moją bliskość. Kiedy w pełni stał na warcie, wsadziłam go w siebie i zaczęłam ujeżdżać. Wykonywałam miarowe ruchy biodrami. Klepał mnie po tyłeczku, a ja krzyczałam jego imię w niebogłosy. W momencie kiedy dochodził do ponownego orgazmu, oświadczył mi, że jest gotów ponieść konsekwencje z tego wspaniałego wypadu, i że nic go nie obchodzi. Mówił, że mnie kocha i będzie cieszył się jak debil, gdy będzie miał ze mną dziecko. Przestraszyłam się trochę tej decyzji.Po chwili było już po wszystkim,byłam zadowolona z jego decyzji,przecież już od kilku razy nie używamy prezerwatyw,a ja nie zażywam żadnych tabletek -co ma  być to będzie.


***
  Założyłam na siebie ciuchy,to samo zrobił Justin i wsiedliśmy na swoje miejsca,ruszyliśmy w dalszą drogę.Po 10 minutach byliśmy już na miejscu,nie odzywał się cały czas,widocznie jeszcze był zachwycony tym.Moje oczy ujrzały jakiś plac,z pachołkami ,białymi liniami itp.Zupełnie nie wiedziałam co to jest.


-Jesicca chodź,musimy zamienić się miejscami-powiedział i wysiadł z samochodu
  -Ale Justin,jak to ,przecież ja ...-nie pozwolił mi dokończyć

-No i właśnie chcę Cię nauczyć-zgodziłam się i poszłam za kierownicę,Justin wszystko mi wyjaśnił-Co jak mam robić?- ruszyłam.Justin był zadowolony,z tego co ja robię.Jeździłam jak jakiś zawodowiec,nie obaliłam żadnego pachołka ani nic,sama byłam z siebie dumna.


-Czy to jest ta niespodzianka?-wysiadając z auta zapytałam.

-Nie,skarbie-powiedział i podszedł do mnie całując mnie w usta-Niespodzianką jest to,że załatwiłem Ci prawo jazdy.Jutro o 12 mamy się tu wstawić,będziesz zdawała.W garażu dziadków stoi "cudeńko" w panterkę ,które kupiłem rano dla Ciebie.

-Jejka,Justin dziękuje -wskoczyłam na niego i wpiłam się w jego cudowne soczyste usta-Jesteś taki kochany-powiedziałam

-Wiem,nie musisz mi tego ponownie mówić -musnął moje usta i wsiadł do samochodu,a ja zaraz za nim

-Ale przecież ty miałeś iść dzisiaj z dziadkiem na ryby-powiedziałam zszokowana

-Nie martw się,z dziadkiem wszystko załatwiłem,oni wiedzą .

-O ty-uderzyłam go w umięśniony tors.Jechaliśmy już dłuższy czas,nagle Justin zatrzymał się w tym miejscu ,gdzie przedtem uprawialiśmy seks.-Nie,nie mój drogi,nie ma drugiej rundy-powiedziałam

-Jess,nie o to mi chodzi,chciałaś pogadać to proszę,słucham-powiedział śmiejąc się ze mnie

-Nie śmiej się ze mnie no.-zrobiłam smutną minkę,a on pocałował mnie w płatek ucha-Chciałam Cię zapytać dlaczego mnie tutaj zabrałeś ,do dziadków?-zapytałam

-Przecież chciałaś-odpowiedział

-Justin!Ja wiem,że to nie jest prawdziwy powód,widzę to po Tobie. Chciałabym to po prostu w końcu wiedzieć.-warknęłam

-No dobrze,zabrałem Cię tu ,ponieważ pojechałem do Miguela z nim pogadać,ale zaczął się na mnie rzucać,to dostał po mordzie,zostawiłem go tam,a jego matka od razu zadzwoniła po pogotowie i policję.Pojechałem do domu,wziąłem prysznic,zjadłem obiad ,pogadałem z rodzicami i położyłem się spać ,kiedy się obudziłem ,zszedłem na dół i znowu gadałem z rodzicami i właśnie miałem wychodzić do Ciebie gdy nagle dzwonek do drzwi-to policja(...) No i własnie wtedy wpadłem na spontaniczną decyzję zabranie Cię tutaj-opowiedział mi-Jesteś zła?-zapytał

-Nie,a jest o co?Chętnie skwasiłabym tego gnojka,nienawidzę go!-krzyknęłam.Po czym ruszyliśmy w drogę,musiałam wypocząć przecież jutro zdaję na prawko,byłam podekscytowana.

***********************************************************************************

Bardzo was przepraszam,że nie dodałam wczoraj,ale nie miałam czasu,sorcia.@Julix 

2 komentarze: