sobota, 21 września 2013

Rozdział 35-" Wprowadzka i wyjazd."

***
Chyba nie ma sensu tego pisać,nikt nie komentuje ;( MÓWIMY WAM! KOMENTARZE MOŻNA DODAWAĆ ANONIMOWO !
***

Chłopaki pogadali jeszcze chwilkę ,a ja poszłam do pokoju rozpakować walizkę,którą przywiózł mi Justin.Byłam szczęśliwa,że zamieszkamy razem.Musiałam zostawić trochę miejsca na rzeczy Jussa.Powieszałam swoje rzeczy na wieszaki gdy ktoś wszedł do pokoju:

-Justin to ty?-zapytałam

-Tak skarbie to ja.-podszedł do mnie i przytulił mnie od tyłu.Odwzajemniłam przytulasa i zapytałam.

-Kiedy się wprowadzasz?

-Dzisiaj,zaraz jadę po swoje rzeczy,a jakoś w przyszłym tygodniu pojedziemy po nowe meble,co ty na to?-zaproponował

-Cieszę się, bardzo.-po moich słowach odwrócił mnie w swoją stronę i zaczął całować mnie po szyi.

-Chcę nagrodę.-całował mnie dalej zaczął ściskać moje pośladki

-Justin ,nie teraz.Przecież za chwilę ktoś tu może wejść.-nie wiedziałam jak temu zaprzestać

-Dobra,dobra,ale daj buziaka.-Pocałował mnie w usta i odszedł w stronę drzwi.

Justin's POV:

Zszedłem na dół i usiadłem na kanapie, obok Dana.

-Co oglądasz ?- zapytałem.

- Jakieś bzdury lecą, sam nie wiem co to jest.- oznajmił.

- Jak to nie wiesz co to jest?- do salonu weszła Marg.- To jest kultowy serial. Kurwa nie mówcie, że nie znacie.- wskoczyła na fotel.

-Marg, my jesteśmy prawdziwymi facetami. Myślisz, że oglądamy jakieś seriale? - zapytał Dan, a ja nie mogłem powstrzymać uśmiechu na ustach. Bawiła mnie ich rozmowa. Słuchałem ich z ciekawością, kiedy zadzwonił mój telefon.

-Sorry.- powiedziałem do Dana i Marg i wyszedłem do kuchni, ale nawet nie wiem czy mnie zauważyli. Wyciągnąłem mojego iPhone z kieszeni i spojrzałem na ekran. Dzwonił tata.

-Halo?- odebrałem telefon i przyłożyłem do ucha.
-Cześć synu. O której będziesz w domu ?- usłyszałem głos ojca po drugiej stronie.
-Hej tato, będę za pół godziny a coś się stało?
-Nie, nic, tylko musimy porozmawiać o pracy.- powiedział.
-Ok, ja też muszę z wami pogadać.
-Więc dobrze. Widzimy się za pół godziny.- powiedział i się rozłączył. Schowałem iPhone do kieszeni moich spodni i ruszyłem w stronę pokoju Jess.

- Kochanie?- powiedziałem wchodząc do pokoju.

-Tak?- obróciła się od okna i spojrzała na mnie. Podszedłem do niej i złapałem ją w pasie.

-Będę musiał jechać do rodziców. Tata chce ze mną pogadać o pracy i myślę, że ja też z nimi pogadam o naszych planach.- powiedziałem.

-Okej. - uśmiechnęła się delikatnie.

-Postaram się przyjechać jak najszybciej.- pocałowałem ją w usta i wyszedłem z pokoju. Założyłem swoje Supry. Wyszedłem z domu i wsiadłem do swojego auta. Odpaliłem go i wjechałem na drogę. Rozpędzałem się coraz bardziej. Lubiłem szybką jazdę. Kilka minut później byłem na podjeździe domu. Wysiadłem z samochodu i podążyłem do drzwi. Otworzyłem je i wszedłem do środka. Moja mama była w kuchni.

-Dzień dobry mamo.- podszedłem do niej i pocałowałem w policzek.

-Hej Justinku.- uśmiechnęła się promiennie.

-Gdzie tata ?- zapytałem

-A nie wiem, chyba w salonie.

- To chodź. - złapałem ją za rękę i zacząłem iść w stronę salonu.- Chciałbym z wami pogadać. - wytłumaczyłem

-Dobrze, więc mów.- powiedziała mama. Usiedliśmy na kanapie i zacząłem mówić.

-No... więc...j.. chc..- zacząłem się jąkać.

-Justin uspokój się. Mów o co chodzi.- mama złapała mnie za rękę i zachęciła.

- Przeprowadzam się do Jessici. Chcemy razem zamieszkać.- powiedziałem.

-A czy ona się zgadza?- zapytał tata.

-Tak, oczywiście.

-Więc, dobrze.- zgodził się tata. Nie spodziewałem się, że taka będzie ich reakcja.

-Ale nie macie nic przeciwko?- zapytałem.

-Kochanie, Jessica to naprawdę fajna dziewczyna, dlaczego mielibyśmy być przeciwko. A tak po za tym jesteście już dorośli. - powiedziała mama z uśmiechem.

-Kocham was.- powiedziałem i przytuliłem mamę.

-Też cię kochamy synku.- powiedziała mama i wyszła z salonu.

-Więc tato, o czym chciałeś gadać ?

- Justin chodzi mi o pracę. Mamy wyjazd służbowy za dwa dni i ty też będziesz musiał jechać.- oznajmił mój ojciec.

-Na jak długo ?- zapytałem.

-Na tydzień lub więcej, ale są z tego niezłe pieniądze.- powiedział i spojrzał na mnie.- To jak jedziesz ?

- Tak, nie mam innego wyjścia. Zresztą kasa mi się przyda.- uśmiechnąłem się.

-Cieszę się.- powiedział.

-To ja teraz pójdę zabrać swoje rzeczy.- powiedziałem, wstałem z kanapy i poszedłem do mojego pokoju.

Jessica's POV:

Byłam ciekawa ,co chciał od Jussa jego ojciec.Na pewno chodzi o pracę,ale przecież to nic.Postanowiłam napisać sms'y do dziewczyn z prośbą o spotkanie.Tęskniłam za nimi-bardzo,bardzo,bardzo.Dostałam bardzo szybką odpowiedź-umówiłyśmy się na pojutrze pod moim domem.Nasz cel?Oczywiście galeria niedaleko mnie.Musiałabym kupić sobie coś nowego.Położyłam się na łóżku i włączyłam TV,akurat leciał jakiś teleturniej,ze względu na to,że nic nie leciało zaczęłam go oglądać .Uświadomiłam sobie,że teraz z Justinem stworzymy malutką(jak na razie) rodzinkę.Nadal nie mogę uwierzyć w to,że spotkało mnie takie szczęście-spotkałam Jussa.Rozmyślałam,marzyłam sobie gdy ktoś wszedł do pokoju ,podchodząc do telewizora wyłączył go:

-Kochanie to ja-usłyszałam znajomy głos mojego chłopaka-Musimy pogadać

-Nie wprowadzasz się?-spytałam ze smutkiem na twarzy

-Nie o to chodzi,moje rzeczy mam w samochodzie,ale chodzi o to ,że mam pilny wyjazd z ojcem ,chodzi o firmę.-odpowiedział mi,a ja uspokoiłam się

-Justin przecież mówiłam Ci ,że masz się mną nie przejmować .Praca to praca,ja to ja .Wiem ,że jestem dla Ciebie ważna,ale obiecałam Ci,że nie będę miała nic przeciwko Twoim wyjazdom tak?

-No tak,ale ja będę tęsknił,my pojedziemy tak na tydzień lub dwa.-zasmucał się

-Justin! Są telefony,laptopy.Będziemy pisali przez sms'y i dzwonili do siebie.

-No dobrze.-po tych słowach zaczął się do mnie dobierać.Wsadził mi rękę pod bluzkę i zaczął gładzić i łaskotać mój brzuch.

-Kurwa! Na co ty liczysz?-zachichotałam z cichutkimi jękami

-Za dwa dni wyjeżdżam,nie będziemy się kochać przez dwa tygodnie.Jess nie bądź taka.- uległam mu. Delikatnie ściągnął mi bluzkę i dobierał się do stanika,ale mu na to nie pozwoliłam ,sięgnęłam rękami do jego spodni i je odpiełam.Justin wstał ściągając spodnie i bokserki po czym rzucił je gdzieś w kąt.Przyssał się do moich ust niczym pijawka.Podnosiłam się powoli,nie pozwalając Justinowi przestać mnie całować.Ściągnęłam stanik oraz dresy.Pozostałam w samych majtkach,były one skąpe.Widziałam jak on na mnie patrzy.Chciał czegoś więcej,nie zaprzeczę bo ja też.Zaczął pieścić moje piersi i raz po raz przygryzał moje stojące sutki.Pojękiwaliśmy raz po raz z podniecenia.Po chwili zabawy Justin gwałtownie we mnie wszedł,a ja krzyknęłam z bólu,który po chwili zamienił się w rozkosz.Czułam jak ciepła maź wypełnia mnie od środka.

POV Justin:

Chciałem jej tu u teraz,nie obchodziło mnie to ,że jest dzień i inni domownicy są akurat w domu.Wiedziałem,że to ostatni seks przed wyjazdem,więc musiałem dać z siebie wszystko.

Wszedłem w nią i poruszałem się delikatnie,ale potem zacząłem bardzo gwałtowne ruchy.Jessica swoimi jękami podniecała mnie coraz bardziej.Czułem ,że zaraz dojdziemy.Spuściłem jej się a ona cichutko krzykła.

-Obiecuję Ci,że jak przyjadę to pojedziemy na wakacje do ciepłych krajów,sama wybierzesz.-wyszeptałem jej w usta ,nadal w niej będąc.

-Juu..Juustin  kontynuuj. -jęczała

***

Po chwili było już po wszystkim,moja księżniczka prosiła mnie abym poszedł jej po coś do picia.Zszedłem po schodach i od razu zostałem "zaatakowany".

-Ja pierdole,szwagier co wy tam robiliście do chuja?-zapytała Marg

-No...o my tylko rozmawialiśmy.-zawstydziłem się,w ogóle co ją to obchodzi.

-Dobra,dobra stary my już wiemy.-śmiał się Dan-Jakiś koleś przywiózł niezłą furę w panterkę,to do was?-zapytał

-Ooo świetnie przyjechało auto Jess.-ucieszyłem się i nawet zapomniałem wziąć dla niej sok. Pobiegłem na górę, do Jess.

-Hej, twoje autko przyjechało.- powiadomiłem ją i w tym samym czasie ubrałem bluzkę.

-O to świetnie.- uśmiechnęła się.- A tak w ogóle masz dla mnie picie?

- Oj, kochanie zapomniałem. Sorry.- słodko się uśmiechnąłem, a ona pokiwała głową- Zaparkuję auto w inne miejsce. Zaraz wracam.- powiedziałem i wyszedłem z pokoju. Popędziłem na zewnątrz i wziąłem kluczyki od mojego kumpla, który miał się zająć dostarczeniem auta.

-Dzięki stary.- powiedziałem do niego i podałem rękę.

-Spoko. Ja muszę lecieć. Na razie.- brunet uścisnął moją rękę i poszedł w stronę parku. Wsiadłem do samochodu i zaparkowałem go na podjeździe domu obok mojego  Lamborghini.  Zgasiłem silnik i wysiadłem. Wszedłem do domu, a później do kuchni gdzie stała Jess ubrana w jakąś luźną bluzkę. Wyglądała seksownie. Poszedłem do niej i objąłem ją od tyłu.

-Co robisz ?- zapytałem.

-Zgłodniałam, więc robię sobie jakąś przekąskę, a no i musiałam zejść się napić.- powiedziała.

-Kiedy zjesz zabieram cię okej ?- wyszeptałem jej do ucha.

-Gdzie?- zanim zdążyłem odpowiedzieć zaczęła mówić.- I nie mów mi, że niespodzianka, bo mam już tego po uczy. Serrio Justin, powiedz mi gdzie jedziemy i bez żadnych wykrętów. - mówiła i smarowała sobie chleb masłem orzechowym. Obróciłem ją w swoją stronę, tak że teraz praktycznie stykaliśmy się nosami.- Ejj!- Jess zapiszczała.

***
Po około godzinie. Byliśmy na miejscu. Kupiłem dwa bilety i weszliśmy do środka. Było widać, że Jess spodobał się ten pomysł.

- Nie pamiętam kiedy tu ostatnio byłam.- powiedziała szczerze.- Ostatni raz to było chyba z rodzicami, gdy miałam 15 lat.

-To dużo czasu.- powiedziałem. Nastała cisza. - Chodź!- złapałem Jessicę za rękę i poprowadziłem.- Kupmy sobie lody i pozwiedzajmy zoo.- powiedziałem, a Jess tylko zachichotała. - Jaki chcesz smak ?- zapytałem, gdy już staliśmy w kolejce po lody.

-Truskawkowy.- powiedziała z uśmiechem.

-Dobra, ja wezmę sobie waniliowe.

***

Chodziliśmy po zoo z dobrą godzinę. Jess praktycznie cały czas się śmiała, gdy zobaczyła jakieś dziwne zwierzę, co mnie też przyprawiało o uśmiech. Fajnie widzieć jak jest taka szczęśliwa.

-Justin! Chodź na tą kolejkę !- powiedziała podekscytowana Jess i wskazała palcem na żółtą ciuchcie, która 'jeździła' po zoo.

-Co? Chyba sobie żartujesz.- zaśmiałem się.- Ja szybciej chodzę.

-No weź! Chodź! Proszę.- zaczęła mnie błagać.

-Dobra, chodź.- wiedziałem, że w końcu jej ulegnę. Złapałem ją za rękę i weszliśmy do ciuchci. Usiedliśmy na wolnych miejscach koło siebie. Po chwili, gdy wszyscy zajęli miejsca, kolejka ruszyła. Koło mnie i Jess praktycznie nikt nie siedział, może z trzy osoby, a to dlatego, że usiedliśmy na tyle. Nie spodziewanie Jess obróciła się w moją stronę i usiadła na mnie okrakiem. Spojrzała mi w oczy i zaczęła całować. Byłem zaskoczony, więc od razu nie odwzajemniłem pocałunku. Podobało mi się.

-Fuj!- usłyszałem za sobą cichy głosik. Odwróciłem się i spojrzałem na dzieciaka, który siedział za nami, Jess zrobiła to samo.

-Co?- zapytałem.

-To jest ohydne. Możecie tego tu nie robić?- powiedział mały blondynek, na co ja wybuchłem śmiechem a Jess się zawstydziła i zeszła ze mnie.

***

Pół godziny później byliśmy w domu.

-Dziękuję ci.- Jess podeszła do mnie i złożyła słodki pocałunek na ustach.

-Za co?- zapytałem

-Za wszystko.- uśmiechnęła się i poszła do łazienki. Sam też się uśmiechnąłem.

***********************************************************************************
Rozdział długi, bo piszemy teraz razem i jest więcej pomysłów ;)
A i przypominamy o komentarzach ! One naprawdę nas dopingują, a jeżeli będzie tak jak teraz to na prawdę rozważamy poważnie decyzję z przestaniem pisania.  @Alix @Julix

9 komentarzy: