piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział 15-"Plaża"

Przeczytaj notkę pod rozdziałem !!
************************************************************************************

Kiedy dokańczałam pakowanie się zadzwonił dzwonek do drzwi. Byłam pewna, że Justin już po mnie przyjechał. Nie myliłam się. Wpuściłam go do środka.

- Pomożesz mi z torbą?- zapytałam go, ponieważ nie mogłam jej znieść na dół. Była za ciężka.'

- Pewnie. Gdzie jest?

- U mnie w pokoju. Próbowałam ją już znieść, ale nie dałam rady. Jest za ciężka.- uśmiechnęłam się uroczo. Poszliśmy do mojego pokoju żeby wziąć torbę.

-Co ty tu zapakowałaś?- Justin zaśmiał się patrząc na wielką torbę.

-Nie powiedziałeś mi gdzie jedziemy, więc zabrałam wszystko co może mi być potrzebne.- uśmiechnęłam się.- Weź ją i chodź już !- Justin tylko się uśmiechnął i wziął torbę. Zeszliśmy na dół, ja wzięłam jeszcze moją torebkę i wyszliśmy z domu. Justin zapakował torbę do bagażnika, a ja wsiadłam już do auta.  Kiedy Justin do mnie dołączył postanowiłam zadać mu pytanie, które mnie dręczyło.

-Justin ?

-Tak kochanie ?- spojrzał na mnie na chwilę.

-Możesz mi powiedzieć czy tam gdzie jedziemy będziemy sami?

- Nie mogę ci nic powiedzieć kochanie, więc o nic nie pytaj okej? To ma być niespodzianka.- powiedział i skupił się na drodze. Obróciłam się w stronę okna i byłam cicho. Nagle Justin się odezwał.- Skarbie?

- Hm?- wymruczałam nadal patrząc za okno.

- Spój na mnie proszę.- powiedział a ja po chwili zastanowienia spojrzałam na niego.-Nie gniewaj się, że ci nie mówię gdzie jedziemy i w ogóle, ale obiecuję ci, że będziemy się dobrze bawić.

-Nie gniewam się Justin, ja tylko nie lubię niespodzianek, a ty i tak je ciągle robisz.- powiedziałam dosyć głośno.

- No ale nie mów, że ci się to nie podoba skarbie.- uśmiechnął się łobuzersko.- Zresztą zaraz się wszystkiego dowiesz, bo już jesteśmy.- pocałował mnie w usta i wyszedł z samochodu. Podszedł do moich drzwi i je otworzył. Gdy już wysiadłam Justin wyjął torby i ruszył w stronę jakiegoś małego lasku.

- Idziesz czy co?- zatrzymał się i zapytał, bo zauważył, że nie idę.

- Hm?- zamyśliłam się.

-Idziesz czy zamierzasz tak stać?- zapytał ponownie.

-A tak. Idę.- zaczęłam iść w jego kierunku. Zatrzymał się, a moje usta wygięły się w kształt literki 'o' , gdy zobaczyłam przed sobą piękny domek na lekkim wzgórzu.

- To tutaj zostajemy na weekend.- oznajmił Justin.

- Jest pięknie. Naprawdę zrobiłeś mi niespodziankę.- powiedziałam szczęśliwa.

- To teraz lubisz moje niespodzianki ?- uniósł brwi i się uśmiechnął tak że było widać wszystkie jego jasne zęby.

-Tego nie powiedziałam.- uśmiechnęłam się.

- Dobra, chodź. Wejdźmy do środka.- Justin zaczął iść schodami które prowadziły prosto do drzwi domku.- Panie przodem.- otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą. To co zobaczyłam nie było dla mnie jakimś wielkim zaskoczenie, ponieważ się tego domyślałam. Zastałam w środku Megan, Nicol, Ari, Marg i wszystkich chłopaków.

- Tak właśnie myślałam, że wy tutaj też będziecie.- uśmiechnęłam się.

- Skąd kochanie?- zapytał i złapał mnie od tyłu w tali.

-Gdybyś trochę pomyślał to byś wiedział, że my, dziewczyny kontaktujemy się ze sobą co dziennie i mówimy sobie wszystko.- uśmiechnęłam się do niego.

-Czyli mówisz, że jestem głupi tak?

- Jak bym mogła tak powiedzieć? Przecież jesteś taki mądry.- powiedziałam sarkastycznie. Wszyscy to wyczuli i zaczęli się śmiać.

- Oj uważaj kochanie!- zaśmiał się Justin. Po chwili śmiechu złapał mnie za rękę.- Chodź! Musimy się rozpakować.- powiedział i pociągnął mnie delikatnie w kierunku schodów, które prowadziły na górę. Gdy weszliśmy do naszego pokoju oczy wyszły mi prawie na wierzch. Pokój był duży i z balkonem. Od razu pobiegłam do drzwi balkonowych i zaczęłam się jarać widokiem. Z balkonu widać był duże jezioro z plażą i lasy.

- Mi też się podobał zawsze ten widok.- podszedł do mnie Justin.

- Byłeś tutaj wcześniej?- zapytałam

- To jest domek moich dziadków. Przyjeżdżałem tutaj z nimi co roku, gdy byłem młodszy.- wtulił się we mnie od tyłu.

-Dlaczego już tego nie robisz?

-Wiesz moi dziadkowie mieszkają w Kanadzie, a jest to trochę daleko, a oni są już starsi i nie widujemy się tak często jak kiedyś. Tęsknie za nimi.- ostatnie zdanie wyszeptał.

- To może ich kiedyś odwiedzimy? Chciałabym ich poznać.- zaproponowałam.

- Jeżeli tego chcesz, to oczywiście.

- A co ty nie chcesz, żebym ich poznała ?

- Chcę. Jestem pewien, że dogadałabyś się z moją babcią na pewno.- pocałował mnie w policzek. Staliśmy tak chwilę wpatrując się w piękny widok.

- Mieliśmy się chyba rozpakować co nie?- odsunęłam się od Justina na co on jęknął i poszłam do pokoju. Zaczęłam rozpakowywać swoje rzeczy z torby, kiedy Justin mi w tym przeszkodził tuląc się do mnie.

- Mam świetny pomysł.- uśmiechnął się łobuzersko.- Chodźmy na plaże.

-No wiesz musiała bym się zastanowić.- udawałam, że myślę, chociaż od początku byłam pewna mojej odpowiedzi.- Pewnie! Tylko się przebiorę w bikini i możemy iść.- uśmiechnęłam się.

- Kocham cię.- pocałował mnie krótko w usta i ruszył w kierunku drzwi.- Idę powiedzieć reszcie.

- Okej.- wzięłam swoje różowe bikini i poszłam do łazienki, która znajdowała się w pokoju. Kiedy już je ubrałam wyszłam z łazienki do pokoju, a Justin siedział na wielkim łóżku.

- Gotowa?- uśmiechnął się

- Gotowa.- odwzajemniłam jego uśmiech.

- No to chodźmy!- złapał mnie w tali i zeszliśmy na dół, gdzie czekała reszta. Justin w lewej ręce trzymał torbę w której miał wszystkie potrzebne rzeczy na plażę; ręczniki, koc, olejek do opalania i plażową piłkę.- Możemy iść?- zapytał reszty.

- Pewnie chodźmy! - powiedział Dan. Wyszliśmy z domu i poszliśmy w kierunku plaży. Była dosyć duża. Znajdowało się na niej boisko do piłki plażowej. Rozłożyliśmy koce i położyliśmy się na nich.

- Justin chodźmy do wody ! Proszę!- wrzeszczałam jak mała dziewczynka

- No dobra chodź!- wziął mnie za rękę i weszliśmy do zimnej wody.

- Zi.. zimno !- krzyknęłam.

- Sama chciałaś! Teraz nie masz wyjścia.- zaśmiał się Justin. Kiedy w końcu się zanurzyłam całkowicie i przestało mi być zimno zaczęłam się wygłupiać z Justinem. Chlapaliśmy się wodą, nurkowaliśmy. Było dużo śmiechu. Najpiękniejsze było to jak się pocałowaliśmy pod wodą. Niezapomniane przeżycie. Wyszliśmy z wody i wytarliśmy ręcznikami. Gdy już w miarę wyschliśmy zaczęliśmy się opalać.

- Może cię nasmaruję olejkiem skarbie?- zaproponował Juss

-Poproszę.- wziął butelkę olejku i wylał sobie trochę na ręce. Usiadł na mnie delikatnie okrakiem i zaczął smarować plecy. Jego dotyk był delikatny. Kochałam go.

- Stary idziesz grać z nami?- podszedł Jacob z piłką.

- Taa, pewnie. Zaraz przyjdę.

- Okej.- powiedział i poszedł w stronę boiska. Gdy Justin skończył smarować moją skórę pocałował mnie w plecy i zszedł ze mnie.

-Dziękuję.- posłałam mu mój największy uśmiech

- Zawsze do usług księżniczko.- uśmiechnął się i złożył pocałunek na moich ustach.- To ja idę okej?- zaczął iść w kierunku chłopców.

- Pewnie. - posłałam mu słodki uśmiech. Kiedy Juss grał w piłkę ja zaczęłam gadać i plotkować z dziewczynami. Okazało się, że one też się domyślały, że będziemy wszyscy razem na weekendzie.
Na plaży było super. Nie pamiętam kiedy ostatnio pływałam w jeziorze. A tak ostatnio kiedy Justin postanowił wskoczyć ze mną w ciuchach. Wtedy byłam na niego na maxa wkurzona.

***********************************************************************************

Przepraszam, przepraszam, że nie było o tej 15, ale jak na złość musiałam jechać do cioci.

Chciałabym wiedzieć ile osób czyta, więc pozostaw po sobie komentarz. Proszę, może być byle jaki. 
Po prostu jestem ciekawa, bo jeżeli czytają z dwie osoby to to nie ma sensu jak dla mnie.
 @Alix

2 komentarze:

  1. Hej, czytam tego bloga i powiem Ci że twoje rozdziały czyta się lepiej niż Julix, są spójne nie ma w nich tylu przekleństw, ty powiesz "wkurzona" a Julix "wkurwiona", u niej pełno jest dziwek, szmat, ja pierdole, kurwa ty piszesz to inaczej, gdyby Julix ograniczyła przekleństwa czytało by się to lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło, dziękuję ;)) Julix na pwno to przeczyta i może ogarnie XD

      Usuń