- Co ty tu robisz?- zapytał mnie.
- Nie to ja się pytam Justin co ty tu do cholery robisz?- byłam na niego wkurzona.
- Ja.. ja..- zaczął się jąkać.
- Justin jesteśmy na wakacjach, dlaczego musisz to nawet tu robić?- prawie wykrzyczałam.- Przed chwilą mówiłeś mi, że z tym skończysz a teraz co robisz?
- Kochanie to była jednorazowa akcja. Byłem z tym kolesiem umówiony wcześniej- próbował się tłumaczyć.
- To jestem ciekawa ile będzie jeszcze takich jednorazowych akcji.- prychnęłam podkreślając ostatnie słowa.- Dlaczego to do cholery robisz Justin?
- Robię co?- udawał jakby nie wiedział o co chodzi.
- Dlaczego sprzedajesz te gówna ?
- Ja nie mogę przestać rozumiesz?- próbował patrzeć wszędzie tylko nie w moje oczy.
- Boże jesteś taki pieprzony.- krzyknęłam i zaczęłam sobie iść.
- Jess... - zaczął mnie doganiać.
- Co?- odwróciłam się do niego. Byłam na maxa zła.
- Przepraszam cię okej?
- Myślisz, że to wystarczy i nadal będziesz mógł załatwiać swoje sprawy?- krzyknęłam i poczułam jak moje oczy robią się szklane.
-Ja..- nie dałam mu dokończyć.
- Wiesz co wracam do domu. Nie chcę takich wakacji.- krzyknęłam i zaczęłam iść jak najszybciej do domku. Tym razem Justin sobie odpuścił i nie biegł za mną.
Justin's POV:
Gdy Jessica sobie poszła uderzyłem pięścią w drzewo z frustracji. Jestem dupkiem. Wiem o tym bardzo dobrze. Obiecałem jej, że postaram się tego już nie robić a co zrobiłem? Cholera nie wiem co teraz zrobić. Wraca do domu ? Jak zwykle spieprzyłem. Kocham ją bardzo, ale nie wiem jak mam skończyć ze sprzedawaniem działek.
***
Jessica's POV:
- Kto mnie zawiezie do domu?- weszłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli.
-Jess co się dzieje ? Dlaczego chcesz jechać do domu?- wstała Margaret i podeszła do mnie.
- Nic, po prostu chcę wracać.- łzy pojawiły się znowu w moich oczach.
- Przykro mi, ale wszyscy piliśmy.- powiedział Dan.
- Kochana, ale na pewno wszystko ok?- zapytała tym razem Ari.
- Tak na pewno. - odpowiedziałam jej szybko po czym poszłam na górę po swoją rzeczy. Zaczęłam pakować je do mojej torby po czym zeszłam szybko na dół.
-Jess! Gdzie idziesz?- zapytał szybko Jacob.
-Bawcie się dobrze! Na razie.- wyszłam z domku i zaczęłam iść drogą. Torba, którą miałam była ciężka, ale i tak nie wiem czy wzięłam wszystko w zdenerwowaniu. Szłam tak chwilę płacząc kiedy się rozpadało. Nie mogło już być chyba gorzej co?
Justin's POV:
Musiałem porozmawiać z Jess i wszystko jej wyjaśnić. Wszedłem do domku i zobaczyłem wszystkich w salonie. Widać było, że się dobrze bawią.
- Gdzie jest Jessica?- podeszłam do nich i zapytałem.
- Stary co ty jej zrobiłeś ?- zapytał Jacob.
- Kurwa nie twój interes.- warknąłem.- Gdzie ona jest?- zapytałem ponownie. Nikt nie odpowiedział.
- Ona... spakowała się i wyszła.- powiedziała w końcu Nicol.
- Wyszła ? Jak? Gdzie ona teraz jest?-zapytałem i przeczesałem swoje włosy ręką i pociągnąłem za ich końce.
- Powiedziała, że chce wrócić do domu.- powiedział Andrew. Gdy to usłyszałem wziąłem kluczyki od samochodu z szafki w salonie i wyszedłem bez słowa. Wsiadłem do auta i odpaliłem go. Ruszyłem drogą rozglądając się za drobnym ciałem Jess. Było trudno bo padał deszcz. Jechałem nie całe 5 minut, kiedy zauważyłem dziewczynę, która ledwo niosła swoją torbę. To była Jess. Podjechałem do niej i otworzyłem okno. Była cała przemoczona i w dodatku płakała i to przeze mnie.
-Wsiadaj.- powiedziałem delikatnie.
-Nie dziękuję.- powiedziała nie wyraźnie, ponieważ płakała.
-Jess... proszę cię.
-Powiedziałam, że się obejdzie.- warknęła na mnie. W końcu zatrzymałem samochód i wysiadłem z niego. Ciągle padał deszcz a ona nie przestawała iść. Podszedłem bliżej niej i złapałem ją za nadgarstek. Obróciłem ją do siebie i spojrzałem jej w oczy. Miała w nich smutek i żal.
- Porozmawiaj ze mną. Proszę.- wyszeptałem.
- O czym tu rozmawiać Justin?- zapytała zirytowana.- Chcesz być dilerem to sobie nim bądź!- krzyknęła a łzy zaczęły spływać jeszcze bardziej po jej policzkach.
-Jess.. to nie tak.- podszedłem do niej bliżej.
-Jesteśmy na wakacjach a ty nie możesz przestać mimo, że mi coś obiecałeś, więc dla mnie to jest jasne Justin!
- Kocham cię i nie chce żebyś przeze mnie płakała.- powiedziałem to patrząc jej w oczy po czym ją przytuliłem. Ku mojemu zdziwieniu wtuliła się we mnie, ale po chwili od razu odsunęła jakby dotarło do niej, że była na mnie zła i nie może mnie przytulać.
-Zawieś mnie do mojego domu! To wszystko co od ciebie oczekuję.- powiedziała wsiadając do auta. Po chwili jej słowa dotarły do mojej głowy. 'To wszystko co od ciebie oczekuję'? Co to miało znaczyć? Wsiadłem do samochodu, odpaliłem go i zacząłem jechać nadal rozmyślając nad jej słowami.
***********************************************************************************
Jest drama! Jak myślicie co miała na myśli Jessica ?
Przepraszam, że taki krótki, ale za to myślę, że bardzo ciekawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz