wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 18-"To wszystko co od ciebie oczekuję"

To co zobaczyłam było dla mnie jakimś zaskoczeniem. Byliśmy na wakacjach a on i tak musiał się zajmować swoimi 'interesami' ? Jeszcze kilka godzin temu mówił mi, że postara się z tym skończyć a teraz co? To było jakieś gówno. Zamyśliłam się i nawet nie zauważyłam, że Justin idzie już z powrotem. Postanowiłam z nim pogadać i żeby mi to wszystko wytłumaczył. Wyszłam za drzewa i zobaczyłam Justina, który był zaskoczony, gdy mnie zobaczył.

- Co ty tu robisz?- zapytał mnie.

- Nie to ja się pytam Justin co ty tu do cholery robisz?- byłam na niego wkurzona.

- Ja.. ja..- zaczął się jąkać.

- Justin jesteśmy na wakacjach, dlaczego musisz to nawet tu robić?- prawie wykrzyczałam.- Przed chwilą mówiłeś mi, że z tym skończysz a teraz co robisz?

- Kochanie to była jednorazowa akcja. Byłem z tym kolesiem umówiony wcześniej- próbował się tłumaczyć.

- To jestem ciekawa ile będzie jeszcze takich jednorazowych akcji.- prychnęłam podkreślając ostatnie słowa.- Dlaczego to do cholery robisz Justin?

- Robię co?- udawał jakby nie wiedział o co chodzi.

- Dlaczego sprzedajesz te gówna ?

- Ja nie mogę przestać rozumiesz?- próbował patrzeć wszędzie tylko nie w moje oczy.

- Boże jesteś taki pieprzony.- krzyknęłam i zaczęłam sobie iść.

- Jess... - zaczął mnie doganiać.

- Co?- odwróciłam się do niego. Byłam na maxa zła.

- Przepraszam cię okej?

- Myślisz, że to wystarczy i nadal będziesz mógł załatwiać swoje sprawy?- krzyknęłam i poczułam jak moje oczy robią się szklane.

-Ja..- nie dałam mu dokończyć.

- Wiesz co wracam do domu. Nie chcę takich wakacji.- krzyknęłam i zaczęłam iść jak najszybciej do domku. Tym razem Justin sobie odpuścił i nie biegł za mną.

Justin's POV:

Gdy Jessica sobie poszła uderzyłem pięścią w drzewo z frustracji. Jestem dupkiem. Wiem o tym bardzo dobrze. Obiecałem jej, że postaram się tego już nie robić a co zrobiłem? Cholera nie wiem co teraz zrobić. Wraca do domu ? Jak zwykle spieprzyłem. Kocham ją bardzo, ale nie wiem jak mam skończyć ze sprzedawaniem działek.

***

Jessica's POV:

- Kto mnie zawiezie do domu?- weszłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli.

-Jess co się dzieje ? Dlaczego chcesz jechać do domu?- wstała Margaret i podeszła do mnie.

- Nic, po prostu chcę wracać.- łzy pojawiły się znowu w moich oczach.

- Przykro mi, ale wszyscy piliśmy.- powiedział Dan.

- Kochana, ale na pewno wszystko ok?- zapytała tym razem Ari.

- Tak na pewno. - odpowiedziałam jej szybko po czym poszłam na górę po swoją rzeczy. Zaczęłam pakować je do mojej torby po czym zeszłam szybko na dół.

-Jess! Gdzie idziesz?- zapytał szybko Jacob.

-Bawcie się dobrze! Na razie.- wyszłam z domku i zaczęłam iść drogą. Torba, którą miałam była ciężka, ale i tak nie wiem czy wzięłam wszystko w zdenerwowaniu. Szłam tak chwilę płacząc kiedy się rozpadało. Nie mogło już być chyba gorzej co?

Justin's POV:

Musiałem porozmawiać z Jess i wszystko jej wyjaśnić. Wszedłem do domku i zobaczyłem wszystkich w salonie. Widać było, że się dobrze bawią.

- Gdzie jest Jessica?- podeszłam do nich i zapytałem.

- Stary co ty jej zrobiłeś ?- zapytał Jacob.

- Kurwa  nie twój interes.- warknąłem.- Gdzie ona jest?- zapytałem ponownie. Nikt nie odpowiedział.

- Ona... spakowała się i wyszła.- powiedziała w końcu Nicol.

- Wyszła ? Jak? Gdzie ona teraz jest?-zapytałem i przeczesałem swoje włosy ręką i pociągnąłem za ich końce.

- Powiedziała, że chce wrócić do domu.- powiedział Andrew. Gdy to usłyszałem wziąłem kluczyki od samochodu z szafki w salonie i wyszedłem bez słowa. Wsiadłem do auta i odpaliłem go. Ruszyłem drogą rozglądając się za drobnym ciałem Jess. Było trudno bo padał deszcz. Jechałem nie całe 5 minut, kiedy zauważyłem dziewczynę, która ledwo niosła swoją torbę. To była Jess. Podjechałem do niej i otworzyłem okno. Była cała przemoczona i w dodatku płakała i to przeze mnie.

-Wsiadaj.- powiedziałem delikatnie.

-Nie dziękuję.- powiedziała nie wyraźnie, ponieważ płakała.

-Jess... proszę cię.

-Powiedziałam, że się obejdzie.- warknęła na mnie. W końcu zatrzymałem samochód i wysiadłem z niego. Ciągle padał deszcz a ona nie przestawała iść. Podszedłem bliżej niej i złapałem ją za nadgarstek.  Obróciłem ją do siebie i spojrzałem jej w oczy. Miała w nich smutek i żal.

- Porozmawiaj ze mną. Proszę.- wyszeptałem.

- O czym tu rozmawiać Justin?- zapytała zirytowana.- Chcesz być dilerem to sobie nim bądź!- krzyknęła a łzy zaczęły spływać jeszcze bardziej po jej policzkach.

-Jess.. to nie tak.- podszedłem do niej bliżej.

-Jesteśmy na wakacjach a ty nie możesz przestać mimo, że mi coś obiecałeś, więc dla mnie to jest jasne Justin!

- Kocham cię i nie chce żebyś przeze mnie płakała.- powiedziałem to patrząc jej w oczy po czym ją przytuliłem. Ku mojemu zdziwieniu wtuliła się we mnie, ale po chwili od razu odsunęła jakby dotarło do niej, że była na mnie zła i nie może mnie przytulać.

-Zawieś mnie do mojego domu! To wszystko co od ciebie oczekuję.- powiedziała wsiadając do auta. Po chwili jej słowa dotarły do mojej głowy. 'To wszystko co od ciebie oczekuję'? Co to miało znaczyć? Wsiadłem do samochodu, odpaliłem go i zacząłem jechać nadal rozmyślając nad jej słowami.

***********************************************************************************

Jest drama! Jak myślicie co miała na myśli Jessica ?
Przepraszam, że taki krótki, ale za to myślę, że bardzo ciekawy. @Alix

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz