- Okej, ale jeżeli ty mi też powiesz coś o sobie.
- Dobra, to zagrajmy w 20 na 20 pytań.
- Okej, zaczynaj.- powiedziałem i zaczęliśmy iść w kierunku miejsca, które chciałem pokazać Jessice.
- Z kim mieszkasz?- wiedziałem, że to pytanie padnie jako pierwsze.
- Mieszkam z mamą i tatą, ale często ich nie ma w domu, bo dużo pracują.- odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- Teraz ty.
- A no tak. Ile masz lat ?- wiem, że to było dziwne pytanie, bo chodziłem z nią do szkoły, więc powinienem wiedzieć, ale jakoś się nią wcześniej nie interesowałem, więc nie wiem do której klasy chodzi.
-Justin serrio? Nie wiesz ile mam lat ?! Przecież chodzimy do tej samej szkoły.- była zszokowana moim pytaniem.
-Na prawdę nie wiem Jess. Wiem, że to dziwne, ale nie interesowałem się tobą wcześniej. To ile masz lat?- wytłumaczyłem i zapytałem ponownie.
- Mam 16 lat Justin.-odpowiedziała i spojrzała mi w oczy.- To teraz się mną interesujesz?- zapytała.
-Jak widać.- podszedłem do niej bliżej i oplotłem ręce wokół jej tali. Patrzyliśmy sobie w oczy. Schyliłem się do niej, żeby ją pocałować kiedy ona się odsunęła.
- Jak długo jeszcze będziemy iść?- zapytała, żeby zmienić temat.
- Za chwilę będziemy.- powiedziałem.- Gramy jeszcze czy nie ?- zapytałem jej, bo już nie wiedziałem.
- Tak, przecież zadajemy sobie pytania cały czas.- zaśmiała się- Jak to jest być najsłynniejszym dilerem narkotyków? Co?- co? Naprawdę musiała zadać takie pytanie?
- Yyy... no wiesz... - jąkałem się, bo nie wiedziałem jak odpowiedzieć, na szczęście byliśmy już na miejscu i mogłem zmienić temat.- O patrz już jesteśmy. To właśnie tu chciałem cię przyprowadzić. Podoba ci się?- Gdy spojrzała na wprost siebie widać było, że była zaskoczona i zachwycona.
Jessica's POV:
Gdy spojrzałam przed siebie, to oniemiałam. Zobaczyłam wspaniałe miejsce. Był tam mały wodospad, który prowadził do jeziora, dużo drzew, było bardzo zielono, bo w końcu był początek lata. Kiedy mówiłam Justinowi, że chciałabym być w miejscu gdzie jest cisza i spokój, to nie myślałam, że właśnie dzisiaj się znajdą w takim miejscu.
- Jest wspaniale!- powiedziałam z uśmiechem do Justina.
- Cieszę się, że ci się podoba.- odwzajemnił mój uśmiech.
-Podoba mi się to mało powiedziane Justin.- uśmiechnął się tylko i ruszył dalej. Oczywiście poszłam za nim podziwiając to miejsce. Wreszcie się odezwał.
- Usiądźmy na tej ławce.- wskazał na ławkę koło wielkiego dębu i usiadł.
- Okej.- powiedziałam i usiadłam koło niego.- Tutaj jest naprawdę pięknie. Skąd znasz to miejsce?- zapytałam go, bo po prostu byłam ciekawa.
-Przychodziłem tutaj z mamą i tatą, gdy byłem młodszy. W lato robiliśmy pikniki i pływaliśmy w jeziorze, a zimą jeździliśmy na łyżwach.- powiedział. Chyba sobie wspominał te czasy.
- Fajnie. Ja nigdy tak nie miałam. Moi rodzice ciągle pracowali.
- Co się stało z twoimi rodzicami?- gdy tylko o to spytał od razu pojawiły mi się łzy.
- Zginęli w wypadku samochodowym.- powiedziałam , gdy łza popłynęła po moim policzku.- I to wszystko było moją winą. Ja pozwoliłam im jechać mimo, że pogoda nie dopisywała.- mówiłam płacząc.
- Przykro mi. Nic nie jest twoją winą. Nie płacz. Proszę.- powiedział przytulając mnie do siebie.- Nie potrzebnie zapytałem.- płakałam chwilę w jego ramionach, gdy postanowiłam się odsunąć.
- Przepraszam. Nie powinnam się rozklejać.- powiedziałam szukając chusteczek w mojej torebce.
-Nie przepraszaj. Wszystko jest okej.- uśmiechnął się do mnie a ja odwzajemniłam uśmiech.- Chodź! Pospacerujemy trochę.- powiedział. Wstaliśmy z ławki i szliśmy wzdłuż jeziora. Szliśmy w ciszy. Nagle Justin się odezwał.- Musimy tu jeszcze kiedyś przyjechać.- spojrzał na mnie.
-Tak, tylko następnym razem musimy wziąć stroje kąpielowe żeby popływać.- powiedziałam z uśmiechem.
-A dlaczego by teraz nie popływać?- miał ten swój łobuzerski uśmieszek na ustach.
-Co? W ubraniach? Żartujesz sobie nie ?- zapytałam.
- Nie, wcale nie. Mówię poważnie.- zanim coś powiedziałam Justin złapał mnie i wskoczył do wody.
-Justin! Zwariowałeś?!- zaczęłam krzyczeć, a on się śmiał- Co?- zapytałam wkurzona.
-Nic tylko masz mokrą koszulkę i prześwituje ci stanik.- teraz cały czas patrzał się na mój biust, ale ja też coś zauważyłam.
-Nie jesteś lepszy.- wskazałam na jego klatę. Była idealna.
- Podoba ci się to co widzisz co nie ?- śmiał się
- Myślę, że powinniśmy wyjść.- zmieniłam temat, bo nie chciałam odpowiadać na to pytanie.
- Masz rację.- wyskoczył z wody i podała mi rękę.- Chodź!- powiedział i skorzystałam z jego usług. Byłam pewna, że wyglądam jak gówno.
- Jak mój makijaż?- zapytałam Jusa na co się zaśmiał.- Czemu się cały czas ze mnie śmiejesz co ?- zapytałam zirytowana jego zachowaniem.
- Bo po prostu jesteś zabawna skarbie.- śmiał się dalej.
- Zadałam ci pytanie. Nie możesz na nie odpowiedzieć ?- warknęłam.
- Awww.. skarbie. Lubię jak się złościsz.- zrobił ten swój uśmieszek.
- Dupek.
- Co powiedziałaś?- zapytał zainteresowany.
-Nic.
- Nie no powiedz.- spojrzał na mnie już bez uśmiechu.
- Jak mnie złapiesz, to ci powiem.- zaczęłam biec. Nie wiem co mi przyszło do głowy, bo wiedziałam, że on mnie zaraz dogoni. Schowałam się za jednym z drzew i opierałam się o nie. Nagle podbiegł Justin.
- Myślałaś, że cię nie znajdę?- pojawił się uśmiech na jego ustach.- Teraz powiedz co mówiłaś wcześniej.- położył ręce po obu stronach mojej głowy, że nie miałam jak uciec.
- Powiedziałam, że jesteś dupkiem, okej ?- powiedziałam mu to prosto w twarz.
- Usłyszałem to za pierwszym razem kochanie.- uśmiechnął się łobuzersko.
- Lubisz mnie wkurzać nie ?
- Tak, bo wyglądasz wtedy seksownie.- przybliżył swoją twarz do mojej i mnie pocałował. Na początku się opierałam, ale odwzajemniłam pocałunek. Wsadził swój język do mojej buzi i nasze języki walczyły o dominację. Złapał mnie w tali i masował moje boki kciukami, a ja mierzwiłam jego włosy. Pocałunek był bardzo namiętny. Postanowiłam go przerwać, bo nie wiem jak by się to mogło skończyć. Byliśmy jak dwa magnesy.
-Powinniśmy wracać Justin.- oderwałam się on niego i zaczęłam iść w kierunku samochodu.
-O nie, proszę.- złapał mnie za rękę i przyciągnął mnie do siebie. Zanim zdążyłam coś powiedzieć poczułam jego usta na moich. Gdy już odwzajemniłam pocałunek jego język przejechał po mojej dolnej wardze, prosząc o dostęp, ale postanowiłam się z nim trochę podroczyć. Wtedy Justin zjechał do moich pośladków i ścisnął je na co jęknęłam i miał okazje żeby wetknąć język w moją buzie. Nasze języki tańczyły walcząc o dominację. Oderwaliśmy się od siebie, nasze klatki piersiowe poruszały się bardzo szybko.
- Justin naprawdę już musimy jechać .- powiedziałam dysząc.
-Okej, okej.- przewrócił oczami.- Chodź.
Kiedy już dotarliśmy do samochody Justin otworzył mi drzwi, żebym mogła wejść do środka. Jak już byliśmy obydwoje w samochodzie postanowiłam go o coś zapytać.
-Justin mogę o coś spytać?
-Tak, pewnie.- odpowiedział.
- Jak było ?- zapytałam tak, że nie do końca wiedział o co chodzi.
- Co jak było ?- patrzył na mnie z pytającą miną.
-No wiesz. Na imprezie jak my ten tego.- znowu spojrzał na mnie pytająco- Justin wiesz o co chodzi!
-Jak się pieprzyliśmy?- zaśmiał się.- Jess nie bój się nazwać rzeczy po imieniu.
- Więc? Jak było?- zapytałam po raz kolejny mając nadzieje, że uzyskam odpowiedź, bo w końcu to był mój pierwszy raz i chciałabym coś wiedzieć.
-No wiesz.- spojrzał mi w oczy.- Było cudownie. Ty byłaś cudowna.- czułam jak się rumienię na co Justin się zaśmiał.
-Ej.. gadamy tutaj o takich rzeczach a ty się śmiejesz? Jesteś niemożliwy.- uderzyłam go pięścią w tors.
- Mówiono mi już to.- ponownie się zaśmiał.
-Oo... zamknij się i już jedź!- rozkazałam.
- Jak sobie pani życzy.- znowu się zaśmiał. Czy on kiedyś będzie poważny? Droga przebiegła w ciszy, a ja myślałam o tym jak powiedział, że byłam cudowna. Naprawdę powiedział to do mnie Justin Bieber najseksowniejszy chłopak jakiego kiedykolwiek widziałam. Nie było korków, więc w miarę szybko byliśmy pod moim domem.
Justin's POV:
Ta dziewczyna jest urocza. Myślałem o niej cała drogę. Co ona ze mną robi ? Przecież ja jestem Justin Bieber chłopak, który wykorzystuję dziewczyny, ale wiedziałem, że ona jest inna. Jeszcze nie wiedziałem co do niej czuję, bo znam ją dopiero jeden dzień, ale nie pozwolę by to się skończyło na kilku spotkaniach. Gdy tak rozmyślałem nagle usłyszałem Jess.
-Dziękuję za ten dzień.- powiedziała śmiejąc się słodki.- Za to, że pokazałeś mi to miejsce Justin. Zawsze chciałam takie mieć.
-To teraz masz.- wysłałem jej słodkie spojrzenie.- I ja też ci dziękuję, za miło spędzony dzień.- chciała już wyjść, ale ja nie mogłem się powstrzymać i pocałowałem ją jeszcze raz.- Na razie i na pewno do zobaczenia.- powiedziałem jej w ust.
- Pa Justin.- otworzyła drzwi i poszła w stronę domu. Poczekałem aż wejdzie do domu i odjechałem. Musiałem jeszcze załatwić kilka "moich" spraw.
************************************************************************************************
No i jest jeszcze dzisiaj rozdział 6. Może trochę późno, ale jest ;) Widzimy się za trzy rozdziały.
Liczę na komentarze. @Alix
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz