czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 30-" Budyń"

-On jest mój! Więc spierdalać od niego.- powiedziałam do laluni, a kątem oka widziałam, jak na twarzy Justina pojawia się uśmiech. Te suki odeszły od nas mrucząc coś pod nosem. Justin objął mnie od tyłu i wyszeptał w ucho.

-Czy u ciebie właśnie pojawiła się zazdrość?- powiedział, a uśmiech nie zszedł mu z twarzy.

-Może.- powiedziałam. Justin odwrócił mnie tak, że teraz staliśmy twarzą w twarz.- A powinnam być zazdrosna?- zapytałam.

-Nie.- odpowiedział i przyciągnął mnie do siebie.- Jestem tylko twój.- uśmiechnął się, bo zobaczył mój rumieniec.- A ty tylko moja.- powiedział po czym mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek.

-Idź skończ grę.- odepchnęłam go od siebie.

-Masz rację.- uśmiechnął się i poszedł do swojej drużyny. Po chwili zaczęli grać. Justin trafił do kosza  za trzy punktu. Spojrzał na mnie i powiedział "To dla ciebie kochanie". Zarumieniłam się.

***
-Dzięki za grę chłopaki.- Justin pożegnał się ze wszystkimi.- Zobaczymy się jeszcze zanim wyjadę obiecuję.- powiedział jak podszedł do Rayana i Chaza.

-Mamy nadzieje.- zaśmiał się Chaz. Justin podniósł swoją koszulę, ale jej nie założył. Objął mnie w tyli i powiedział jeszcze do chłopaków, że zadzwoni jutro i poszliśmy.

-Wygrałem dla ciebie.- uśmiechnął się Juss.

- Dziękuję.- pocałowałam go w policzek. -Twoi kumple stąd są naprawdę spoko.

-Czasami są wkurzający, ale za to ich lubię.- powiedział Justin. Szliśmy chwilę w ciszy do puki nie doszliśmy do domu.- Muszę wziąć prysznic.- powiedział otwierając drzwi i wpuszczając mnie pierwszą.

-Tak. Powinieneś.- zaśmiałam się. Weszłam do domu i zauważyłam dziadków siedzących na kanapie i przytulonych do siebie.

-Justin spójrz.- powiedziałam i wskazałam na nich.- To takie słodkie.- uśmiechnęła się.

-Tak. To jest słodkie.- przyznał Justin.

-O Boże! Ty przyznałeś, że coś jest słodkie?- zaśmiałam się.

- Przestań Jess!-przewrócił oczami i poszedł do salonu.- Cześć wam! Już jesteśmy.- przywitał się. Ja podeszłam chwilę za nim i zrobiłam to samo.

***
Justin's POV:

Wziąłem szybki prysznic i zszedłem na dół.

-Dziadku, to kiedy pójdziemy na te ryby.- zapytałem i usiadłem koło niego na kanapie.

-To chcesz iść?- spojrzał na mnie.

-Oczywiście. Obiecałem ci, a po za tym to jest dla mnie przyjemność iść z moim dziadkiem na ryby.- uśmiechnąłem si.

-Dobrze, to może jutro rano?- zaproponował.

-Mi pasuję.- zgodziłem się i rozsiadłem się wygodnie na kanapie pod czas, gdy Jessica robiła coś z moją babcią w kuchni.- Co oglądasz?- zapytałem dziadka.

-A nic, tak sobie patrzę.- powiedział i chwilę później do salonu weszły dwie kobiety, które kocham. W rękach miały kubki.

-Proszę.- Jess podała mi jeden z kubków, które niosła.

-Co to?- zapytałem.

-Budyń.- powiedziała babcia i dała kubek dziadkowi.

-Oo.. pycha.- powiedziałem i wziąłem łyżeczkę do buzi.- Waniliowy. Mój ulubiony.

-My pójdziemy do ogrodu.- powiedział dziadek i poszli w kierunku drzwi balkonowych.

-Okej.- odpowiedziałem.- Jaki masz smak?- zapytałem Jess

-Czekoladowy.- odpowiedziała zajadając swój budyń.

-Daj trochę.

-Jak ty dasz mi spróbować twój.- uśmiechnęła się łobuzersko.

-Okej. Masz.- nabrałem mojego budyniu na łyżeczkę i wsadziłem jej do budzi.

-Pyszny. Zamień się.

-O nie!- zaprotestowałem.- Daj mi teraz spróbować twojego.

-Noo masz.- dała mi łyżeczkę.- I jak?- zapytała unosząc brwi.

-Dobry, daj jeszcze.- nie czkałem na jej odpowiedź i wziąłem jej kubek i zaczęłam jeść.

-Ej!- napadła na mnie i zabrała mi kubek.- Zjadłeś mi prawie połowę.- spojrzała w kubek i udawała obrażoną.

-Wynagrodzę ci to później.- uśmiechnąłem się i poruszałem brwiami.

-Oj przestań!- rzuciła we mnie poduszką.

- Wiem, że chcesz.- nie przestawałem się uśmiechać.- Nie możesz mi się oprzeć.- przysunęłam się do niej i zacząłem składać pocałunki na jej szyi.

-Boże.. Justin. Nie tutaj okej?- odepchnęła mnie.

-Dlaczego?- spojrzałem na nią pytająco. Jess wywróciła oczami.

-Twoi dziadkowie mogą wejść w każdej chwili.

-Masz rację chodź do pokoju!- złapałem ją za rękę i zacząłem prowadzić do drzwi pokoju. Kiedy dotarliśmy otworzyłem je i wszedłem do środka zamykając drzwi za nami. Od razu rzuciłem się na Jess i zacząłem ją ostro całować. Przycisnąłem ją do ściany a ona odwzajemniła i pogłębiła pocałunek. Czekałem na to od przyjazdu tutaj.

***********************************************************************************

Przepraszam, że taki krótki, ale od rana nie miałam internetu i teraz pisałam na szybko. @Alix

Czytasz=Komentujesz  Może to być zwykła emotka, ale zawsze coś nas motywuje do pisania.

3 komentarze:

  1. odwalacie kawał dobrej roboty ale szkoda że będzie dodawany tylko w piątki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem dlaczego ,ale mam ochotę na budyń xD:*<3.

    OdpowiedzUsuń