***
Rozmawiałam chwilę z babcią Justina, po czym przyszedł on ze swoim dziadkiem Bruce'm.
-Justin twój pokój jest tam gdzie był i nic nie było w nim ruszane od kiedy ostatni raz tu byłeś.- powiedziała babcia.
-Ooo.. dziękuję.- powiedział Justin i przytulił swoją babcie.- Tak dawno tu nie byłem. Stęskniłem się za tym wszystkim.
-My też się za tobą stęskniliśmy Justin.- powiedział dziadek Jussa.
-To może idźcie do pokoju się rozpakować?- zaproponowała.
-Tak. Pójdziemy.- powiedział Justin, złapał torby i poszedł w kierunku schodów. Uśmiechnęłam się do nich i poszłam za Justinem.
-Więc masz tutaj swój pokój?-zapytałam idąc koło niego korytarzem.
-Tak. Nie byłem tu od dawna, więc nie śmiej się z jego wyglądu. Miałem 14 lat jak tutaj ostatni byłem.
-To dużo czasu.- byłam zaskoczona.
-Tak. Żałuję, że nie odwiedzałem dziadków. Ale teraz będę starał się to nadrobić.- powiedział i otworzył drzwi jednych z pomieszczeń. Wpuścił mnie pierwszą do środka. Pokój rzeczywiście wyglądał jak pokój jakiegoś 14-latka. Ściany były całe w plakatach Spongebob'a, piłkarzy, Spiderman'a, piosenkarzy i modelek. Zaśmiałam się na widok tego wszystkiego i jeszcze pościel z Spiderman'em.
-Mówiłem żebyś się nie śmiała.- usłyszałam ochrypnięty głos.
-Przepraszam, ale nie mogę.- płakałam ze śmiechu jeszcze bardziej, gdy Justin wszedł pod pościel jak chłopiec.-Wyglądasz jak mały chłopiec.
-Co? Przypomniały mi się stare czasy. - zaśmiał się lekko.- Chodź tu!- wskazał na miejsce obok siebie. Weszłam na łóżko i położyłam się koło Justina.
-Chyba miałeś fajne dzieciństwo co nie?- powiedziałam i wtuliłam się w niego.
-Tak. Miałem.- powiedział z uśmiechem na ustach. Przytuliłam się do niego i chwile tak leżeliśmy. Po 10 minutach babcia zawołała nas na dół. Zeszliśmy żeby się dowiedzieć o co chodzi.
-Tak babciu?- zapytał Justin.
-Przygotowałam herbatę i placek. Pomyślałam, że może pójdziemy do ogrodu tak jak za dawnych lat.- powiedziała widocznie zachwycona, że to wymyśliła.
-Tak. Świetny pomysł.- uśmiechnął się Justin.
-Chętnie napiję się herbaty.-dodałam.
-To chodźmy.- powiedziała i przeszła przez drzwi balkonowe, które prowadziły do małego, ale miłego ogrodu. Dziadek Bruce siedział już na jednym z drewnianych krzeseł. Podeszliśmy do stołu i również usiedliśmy na krzesłach. Na każdym był koc lub poduszka.
-Częstujcie się.- powiedziała babcia wskazując na ciasto. Wzięłam sobie jabłecznik i nalałam herbaty. Słońce lekko obijało się o moją skórę i dawało przyjemność.
-Hej Justin! Może poszlibyśmy na ryby tak jak kiedyś pamiętasz?- zaproponował dziadek.
-Tak. Oczywiście, że pamiętam.- uśmiechnął się Justin.- A pamiętasz to dziadku jak kiedyś powiedzieliśmy mamie i babci, że przyniesiemy ryby na obiad, ale nic nie udało nam się złowić, więc kupiliśmy w sklepie?- zaśmiał się Justin. Było widać, że jest szczęśliwi.
-Tak, wtedy twoja mama i babcia udawały, że niby wierzą, że są to złowione przez nas ryby, żeby nie zrobić nam przykrości.- zaśmiali się obaj. Miło było patrzeć jak Justin się dobrze bawi.
-Teraz jak zaczną wspominać stare czasy to nie przestaną.- powiedziała babcia i przewróciła oczami, a ja się zaśmiałam. Po chwili ciszy postanowiłam się odezwać.
-Bardzo dobry ten jabłecznik.- powiedziałam do babci.- Czego tutaj dodajesz, bo ma taki inny smak jak inne?- zapytałam.
-Dziękuję, na pewno kiedyś dam ci przepis.- powiedziała.
- Mam nadziej.- zaśmiałam się.
***
Po wypiciu herbaty z dziadkami Justina poszliśmy wszyscy do domu. Ja i Justin chcieliśmy trochę odpocząć, więc poszliśmy do pokoju. Wskoczyłam na łóżko i się przeciągnęłam.
-Masz świetny kontakt ze swoim dziadkiem.- powiedziałam do Justina.
-Tak. Kocham tego gościa.- odpowiedział.
-W ogóle twoi dziadkowie są bardzo fajni.- dodałam i uśmiechnęłam się do Justina, który leżał już koło mnie.
-Tak są.- odwzajemnił wyraz twarzy.
-Myślę, że powinniśmy tu częściej przyjeżdżać. Jesteś tutaj bardzo szczęśliwy.- powiedziałam.
-Z tobą jestem szczęśliwy.- powiedział.- Ale to nie znaczy, że nie chcę tutaj częściej przyjeżdżać.- dodał szybko, po czym pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek. Justin go jeszcze bardziej pogłębił, ale ja od niego się oderwałam.
-Ale powiesz mi dlaczego na prawdę tutaj przyjechaliśmy? Bo wiem, że jak by to był zwykły wyjazd do twoich dziadków nie kazał byś mi się tak szybko pakować.- powiedziałam patrząc w jego oczy. On uciekał ode mnie wzrokiem, więc wiedziałam, że coś jest nie tak, ale nie chciałam naciskać.
-Powiem ci.- przybliżył się do mojego ucha.- Wkrótce.-wyszeptał. Zaczął delikatnie całować moją szyję, ale odsunęłam się od niego.
-W takim razie chcę się zdrzemnąć.- powiedziałam się od niego plecami.
- Och.. kochanie. Nie musimy wcale spać.- przysunął się do mnie i zaczął ponownie całować moją szyję.
-Justin, ale ja chcę.- wychrypiałam, ale on nie przestawał.- Daj spokój.- powiedziałam i odsunęłam Justina od siebie.
-To ma być kara czy jak?- zapytał zdezorientowany.
-W pewnym sensie.- odpowiedziałam.
-Dobra, wiem że i to tak długo nie potrwa, bo nie będziesz mogła się oprzeć.- uśmiechnął się łobuzersko.
-Na twoim miejscu nie byłabym taka pewna Bieber.- zachichotałam.
-Co? Przecież jestem najseksowniejszy na świecie.- powiedział nadal się uśmiechając.
-No wiesz..- zaśmiałam się.
-I tak wiem swoje. Podniecam cię na każdym kroku.- zaśmiał się, a ja przewróciłam oczami.- Śnij o mnie.- pocałował mnie w policzek.
-A ty o mnie.- uśmiechnęłam się.
-Każdy mój sen jest o tobie kochanie.- powiedział i jeszcze raz mnie pocałował.
-To dobrze.- powiedziałam i poczułam parę rąk wokół mnie.
***********************************************************************************
Przepraszam, że trochę krótki i nie zbyt ciekawy, ale obiecuję z Julią, że będzie ciekawiej na pewno. Mamy niespodziankę. @Alix
Czytasz=Komentujesz
Nie lubię niespodzianek xd :D!. Fajny ,nie mówcie, że nie :D:*<3.
OdpowiedzUsuńŚwietny <3
OdpowiedzUsuń