piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 23-"Znowu ty?!"

***
-Kochanie ,a jak Ci się podobają prezenty?-spytałem Jess

-Są na prawdę bardzo piękne, ale bransoletka od Ciebie jest najpiękniejsza, dziękuję.-powiedziała i musnęła mnie lekko w usta

-Nie ma za co,dla Ciebie wszystko.-odpowiedziałem-A co dostałaś od swojej siostrzyczki?-udawałem, że nie wiem.

-Nie chcesz wiedzieć co ona i Dan mi kupili.-zachichotała

-No, a właśnie ,że chcę wiedzieć skarbie.

-Bukiet z osiemnastu prezerwatyw.-zaczęła się śmiać, a ja razem z nią, Jessica aż popłakała się ze śmiechu.

-Kotku, musisz wiedzieć,że musimy je wypróbować.-powiedziałem.

-Ty tylko o jednym.-zachichotała. Podszedłem do niej i zacząłem ją gilgać.-doskonale wiedziałem ,które miejsca są najbardziej gilgoczące. Jess nie mogła już ze śmiechu ,dlatego zaczęła mnie bić po plecach. Lubiłem spędzać z nią czas. Niestety przeszkodził nam dźwięk sms'a mojego telefonu:

Od:Nieznany numer

Spotkajmy się o 03.00 pod hotelem ,w którym się znajdujesz. Potrzebuję działkę. Miguel

Co on do cholery wyprawia, przecież jesteśmy wrogami-nie mogłem tego pojąć. Przecież nie mogę zrobić tego Jessice, nie mogę znów dilerować ,nie chcę nawet myśleć co się stanie, jak ona się o tym dowie. No ,ale co zrobić, pójdę zobaczyć czego ten idiota chcę.

-Kochanie kto napisał?-zapytała mnie.

-Chłopaki chcą się przejść na faje, ale tylko ja mam całą paczkę. Pójdę okej?-zapytałem.

-Tak pewnie idź. -powiedziała ,ale jej wyraz twarzy był trochę inny niż zawsze. Pocałowałem ją i wyszedłem.

***

Jessica's POV:

Wiedziałam, że to na pewno nie chodzi o chłopaków i papierosy ,z tego co wiem to tylko Jacob pali ,a po co miałaby iść reszta?Obawiałam się najgorszego, że Justin...że on znowu zostanie dilerem, bardzo tego nie chciałam, ale ja mogłam się mylić. W pierwszej chwili myślałam ,żeby go śledzić, ale jeśli on miał rację? Muszę mu bardziej zaufać. Czemu ja w ogóle o tym myślę, Justin by czegoś takiego nie zrobił po dwóch latach nie? Dałam sobie z tym spokój i poszłam do łazienki ,aby się odświeżyć.Było tam jaccuzi szybko do niego weszłam-fakt wolałabym być tam z Jussem ,ale dla niego fajka to Bóg.

***

Po wyjściu z łazienki ,położyłam się spać ,nie mogłam już wytrzymać-byłam tak śpiąca...Spojrzałam na zegarek i była dokładnie 04.13.Zastanawiałam się gdzie Justin jest tak długo, przecież zapalenie jednego papierosa trwa zaledwie 10-15 minut. Zasnęłam .

Justin's POV:

Zszedłem na dół i zastałem tak tego frajera.

-Znowu ty? Czego chcesz? To jakiś podstęp?-zapytałem

-Nie no co ty, ja po prostu muszę odreagować .

-Dobra, dobra załatwmy to na szybko ,czego chcesz i ile?-zapytałem

-To co jest najlepsze, masz?-zapytał mnie Miguel. Wydawał się nawet spoko kolesiem, a nie tak jak wtedy.

-Powiem tak, skończyłem z tym, ale mogę załatwić Ci to czego chcesz na jutro.

-Nie no kumpel, ja potrzebuję tego na dziś. Będzie dobra kasa dla ciebie.- szczerze mówiąc potrzebowałem kasy, bo nie zarabiam tak dużo u taty.

-Zobaczę co da się zrobić, zaczekaj tutaj na mnie będę za 10 minut.-powiedziałem. Wiedziałem ,że niedaleko mieszka koleś ,który ma jeszcze coś na sprzedanie .Postanowiłem szybko do niego pobiegnąć...Po chwili byłem już na miejscu. Załatwiłem to co miałem załatwić i wróciłem z powrotem pod hotel. Miguel już tam czekał:

-I jak masz?-zapytał

-No pewnie, trzymaj.-podałem mu woreczek ,a on  oddał mi kopertę, Podaliśmy sobie rękę i każdy z nas poszedł w swoją stronę. Nie czułem się najlepiej.

***

Jessica's POV:

Obudził mnie sms ,była strasznie zła, tak mi się dobrze spało:

Od:Nieznany numer

Twój playboy znowu zajmuję się dilerstwem ,pomyśl o ty czy chcesz z nim być.

Nie wiedziałem kto to mógł napisać i czy to czasami nie był jakiś podstęp .Chciało mi się płakać. Po chwili do pokoju wszedł Justin. Chciałam natychmiast z nim porozmawiać i wyjaśnić tą całą historię.

-Justin!-krzyknęłam-Możesz mi to do cholery wyjaśnić, co to ma do cholery znaczyć?-płakałam

-Ale kochanie, o Ci chodzi ?-zapytał

-Zobacz sobie. -podałam mu telefon, a on nie chciał go zabrać i przeczytać-No weź idioto!-krzyczałam i płakałam równocześnie.

-Nie mów na mnie idioto!-warknął. W końcu wziął ten telefon i przeczytał.- Nie,nie,nie kochanie proszę Cię ja musiałem ,brakowało mi tego.

-Justin?-zapytałam

-Słucham?-odpowiedział

-Ja mam tego dość ,oszukujesz mnie na każdym kroku. Zastanawiam się czy w ogóle to ma sens.-cały czas płakałam.

-No ,ale kochanie proszę Cię ,już nie będę. Wybacz.-prosił mnie .Zaczął mnie przytulać, ale ja go odpychałam nie miałam już na nic ochoty najchętniej popełniłabym samobójstwo. Kłóciliśmy się dalej.

***

Nie miałam ochoty dłużej go słuchać ,dlatego wybiegłam z pokoju. Biegałam po hotelu i szukałam pokoju Margaret. W końcu znalazłam, zapukałam, ale nikt mi nie otwierał. Pukałam cały czas aż w końcu otworzyła Margaret owinięta prześcieradłem.Widziała w jakim jestem stanie-cała rozmazana ,a do tego nadal płakałam:

- Kochanie, co się stało?-zapytała

-Justin...on znowu to zrobił.-płacząc mówiłam

-Ale co?

-On znowu jest dilerem, może zaprosisz mnie do środka?-zapytałam

-Bardzo chętnie ,ale no wiesz...ja i Dan ... no wiesz.-powiedziała

-Dobra, weźcie się kurwa wszyscy jebnijcie i spierdalajcie ode mnie!-krzyknęłam i pobiegłam do wyjścia. Przed hotelem zauważyłam taksówkę.

-Dobry wieczór, czy mógłby mnie pan zawieźć do domu?-zapytałam, był to mój znany taksówkarz z młodszych lat.

-Pewnie ,niech panienka wsiada, mieszka pani tam gdzie zawsze?-zapytał

-Tak.-odpowiedziałam. Jechaliśmy cały czas rozmawiając-pytał się o siostrę, rodziców i w ogóle. W końcu byliśmy już na miejscu

-Dziękuję panu bardzo, ile płacę?-podziękowałam i zapytałam

-Tak jak zawsze.-odpowiedział, podałam mu pieniądze i pobiegłam szybko do domu. Wbiegłam do wszystkich pokoi ,pozamykałam okna ,pozasuwałam zasłony, a na końcu pobiegłam do swojego pokoju. Dostałam sms's:

Od:Skarb<333

Jess, wybacz mi proszę. Ja Cię przepraszam. Gdzie ty jesteś? Martwię się!

Do:Skarb<333

Nagle Cię interesuję?! Trzeba było pomyśleć o tym prędzej. Nie ważne gdzie jestem. Bawcie się dobrze. Wszystkiego Najlepszego!

***

Byłam na niego mega wkurwiona. Nie miałam ochoty z nikim gadać. Nie było szans żebym ja w ogóle zasnęła. Dlatego zeszłam na dół do salonu i włączyłam jakiś denny film.

***

Justin's POV:

Co ja do chuja zrobiłem. Ona mi już nie wybaczy. Ja muszę coś zrobić. Napisze do niej kolejnego sms'a.

Do:Kotek<3

Skarbie, dasz mi ostatnią szansę?

Jessica była szybka w odpisywaniu.

Od:Kotek<3

Nie wiem czy w ogóle jest sens. Daj mi na razie spokój

Pisałem do niej jeszcze wiele sms'ów ,ale rzadko kiedy odpisywała

"Co ja znowu zrobiłem?!"-Te słowa mnie dręczyły

*******************************************************************************

I jak się podobało?

Czytasz=Komentujesz

@Julix

2 komentarze: