***
Jessica's POV:
Obudziłam się rano z powodu nie zasłoniętych rolet-promienie słońca padały mi prosto w oczy,nie szło spać.Zauważyłam,że nie ma koło mnie Jussa,spojrzałam na zegarek była dokładnie 10.32.O nie czyżby wszyscy poszli sobie,a ja sama zostałam?Postanowiłam to sprawdzić,zapukałam do pokoju obok-spała tam Margaret z Dan'em
-Hej siostra,gd...gdzie Dan?-zapytałąm
-No właśnie nie wiem ,a ty gdzie masz lovelasa?-zachichotała
-Przestań.-zaśmiałam się-Chodźmy obudzić dziewczyny.Jestem ciekawa co oni znowu kombinują.
Po kolei pukałyśmy do drzwi pokojów dziewczyn ,budząc je i wołając abyśmy poszły sprawdzić co z chłopakami.
***
Zeszłyśmy na dół i zobaczyłyśmy 5 kartek na stoliku oraz 5 róż z naszymi imionami.
-Ja pierdole,jakie to jest słodkie!-krzyknęła Nicol.
-Też tak uważam.-odpowiedziałam
Na kartkach były napisane wskazówki ,gdzie oni się znajdują.Po zrealizowaniu wszystkiego stwierdziłyśmy ,że są oni nad jeziorem.
-Co oni mogą tam robić?!-zapytała Arii
Justin's POV:
Wstałem rano i poszedłem na dół,zobaczyłem ,że siedzą już tam chłopaki.Razem zdecydowaliśmy,że zrobimy romantyczne śniadanie dla naszych dam.
-Zróbmy to nad jeziorem,przy wszystkich ludziach.-zaproponował Dexter.
-O tak to zajebisty pomysł.-odpowiedziałem.
Zabraliśmy stoliki,krzesła no i oczywiście prowiant.Rozłożyliśmy wszystko i pozostało nam tylko czekanie.Nagle zza górki wyłoniły się przepiękne kobiety,oczywiście moja Jess była najładniejsza.Ona..była,była taka seksowna.Ludzie gapili się na nas jak na jakiś pojebanych.
-No chłopaki zaczynamy.-powiedziałem
Po czym poszliśmy po dziewczyny zapraszając je do stolika.Podszedłem do Jessici ,pocałowałem ją w usta i powiedziałem:
-Kochanie pozwól ze mną.
-Bieber nie znałam Cię od tej strony.-zachichotała
Jessica's POV:
Nigdy nie uwierzę w to ,że moim chłopakiem jest najbardziej znany w mieście diller.Podeszliśmy do stolika on odsunął mi krzesło i zaprosił abym usiadła
-Dziękuję słońce.-kulturalnie powiedziałam
-Ależ proszę.-odpowiedział Justin
Był bardzo szarmancki.Bardzo go kochałam.Klepnęłam go w tyłek,na co on zakwiczał.
***
Razem z dziewczynami byłyśmy zachwycone tą całą "sceną",ale od samego rana droczyłam mnie sprawa,abym porozmawiała z Juju o tych narkotykach.Bardzo zależało mi na tym ,aby już nie sprzedawał tego świństwa.Boże jak ja tego nie nawidziłam.
-Drogie panie mamy dla was niespodziankę,oto wasze stroje.Tam jest przebieralnia idźcie się przebrać i się kąpiemy.-powiedziała Jacob
-To...to jest żart?-spytałyśmy.
-Nie,kochane to nie żart-odpowiedzieli
Postanowiłyśmy iść się przebrać,przecież taka kąpiel bardzo by nam się przydała...Po przebraniu przyszłyśmy z powrotem zauważyłyśmy,że chłopaki są już w wodzie.
-Chodźmy laski!-krzyknęłam Megan
Wiedziałam,że Megan wejdzie i tak tylko na chwilkę ,ponieważ znów objawi jej się "zmarzluch". To było takie słodkie.Podpłynęłam do Biebera, po czym powiedziałam:
-Kochanie,musimy pogadać.
-Dobrze,nie ma sprawy,a może wypożyczymy rower wodny?-zapytał.
-Tak,było by super.
Powiedzieliśmy wszystkim,że idziemy na rower wodny ,ale nikt nie chciał iść z nami...Po chwili byliśmy już na miejscu:
-Dzień dobry,w czym mogę pomóc?-zapytała bardzo uprzejma, starsza pani.
-Dzień dobry.-powiedziałam.
-Witam,chcielibyśmy wypożyczyć ten o to rower wodny.-Justin wskazał na fioletowo- niebieski,wiedział,że to moje ulubione kolory.
-Nie ma sprawy,a na jaki czas?-zapytała
-Kochanie?-zapytał
-Taak?-byłam lekko nie w temacie.
-Wie pani co,my poprosimy na dwie godzinki.-powiedział
Justin chciał już zapłacić,ale ta pani powiedziała:
-Rozliczymy się po rejsie,miłej podróży życzę.
Wsiedliśmy na rower i płyneliśmy w stronę drugiego brzegu...
-A więc o czym chciałaś pogadać?
-No...bo..-nie dokończyłam,bo Justin już mi przerwał.
-Myszko robiliśmy to już chyba wszędzie,ale nie na takim rowerze,co ty na to?-chichotając zapytał.
-Przestań! Zboczeńcu!-warknęłam
-No co?Nie moja wina ,że podniecasz mnie w każdej sekundzie.-odpowiedział
Przez dłuższy czas,żadne z nas nie odzywało się,ale postanowiłam to przerwać:
-Chcę abyś przestał handlować narkotykami.
-Ale kotek...-odpowiedział.
-Nie ma żadnego ale,ja chcę tylko naszego ,a właściwie twojego dobra,rozumiesz?-mówiąc,zapytałam
-Postaram się
-Mam taką nadzieję.-zatrzymałam ten wynalazek i usiadłam mu na kolana .Zaczęłam wtulać się w niego,a on cały czas próbował dobrać się do mojego stanika,ale ja nie pozwalałam mu na to.Zaczęłam łapać go za jaja ,na co on gwałtownie reagował.Złapałam go za twarz i wsadziłam mu język do buzi.Chciałam wojny języków.
***
Po pół godzinie byliśmy już na miejscu,czyli przed domem.Wszyscy siedzieli na tarasie ,poszliśmy do nich:
-Gdzie były nasze gołąbeczki,czyżby znowu na przyjemnościach?-zapytał Jacob.
-Ryj idioto!-warknął Juss
Siedzieliśmy tak wszyscy ,gadaliśmy ,zajadaliśmy chipsy i popijaliśmy piwkiem.Nagle Justin wstał:
-Przepraszam was,ale muszę na chwilę wyjść
-Mam iść z Tobą?-zapytałam
-Nie,a po chuj?
Poczułam się wtedy jak zdeptany,odrzucony pies.Nigdy się tak nie czułam.Justin spoglądając na mnie wyszedł.Postanowiłam go śledzić.
-Wiecie co ,ja chyba się pójdę położyć.-powiedziałam
-Masz rację kochana, idź.-powiedziała Nicol
Wyszłam z domu od razu za Justinem.Zobaczyłam ,że podąża w stronę jeziora."Po co on ta idzie?"-Miałam w głowie to pytanie...Po chwili zobaczyłam ,że zatrzymuję się przy jakiejś starej brzózce ,a tam czeka za nim jakiś koleś.Ten gościu dawał mu do ręki kase,a Justin...
***********************************************************************************
Jak myślicie co to będzie? Jesteście ciekawi.Prosimy zostawiajcie komentarze,bo nie wiemy ile osób to czyta.Z góry dziękuję xdd @Julix
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz