piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 7-"O co Ci chodzi?"

Tak jak mówiłem muszę jechać załatwić kilka z "moich" spraw.Postanowiłem na początku pojechać na ulicę Roosvelta 56 ,do tego dupka-Miguela.Ostatnimi czasy pisał do mnie ,ze stanie się coś "mojej" dziuni,jeśli się od niej nie odczepię.Musiałem go jakoś załatwić.Dodatkowo wsypał mnie policji,że jestem dillerem ,którego poszukują.Dojechałem na miejsce.Szłem w stronę jego skurwiałego domku,miałem szczęście -spotkałem go przed domem:

-Siema lamusie!-krzyknąłem

-Ja pierdole,czego znowu?

-Czego się pytasz?To ja się kurwa pytam czego ty ode mnie chcesz.-byłem na maxa wkurwiony na tego kolesia-Wysyłasz mi jakieś sms z groźbami i wydajesz mnie "psom".Chyba jest z Tobą coś nie tak.

-Masz odczepić się od Jessici,ona jest moja.

-Stuknij się w głowę,mała wie czego chce.A po za tym przeleciałem ją na imprezie u Ariany,kiedy ty to chciałeś zrobić-w tamtym momencie roznosiło mnie od środka

-Taki cwaniak z Ciebie?-pyskował mi

Wkurwił mnie niesamowicie .Złapałem go za ramiona kopłem w jaja,a on z bólu zgiął się w pół.

-Teraz posłuchaj-jeżeli ty się nie odczepisz ode mnie i od Jess inaczej pogadamy-czaisz?-warknąłem

-Spierdalaj,zobaczymy jak poradzisz sobie z policją.-był tak przestraszony ,że spierdolił do domu-frajer-krzyknął

Nie chciałem robić mu już cyrku,bo wiedziałem,że i tak rozliczę się z nim jeszcze.

Jessica's POV:

-Siemano siostra,jestem już w domu.-wesoła powiedziałam,ale nie usłyszałam żadnej odpowiedzi-Margaret,gdzie jesteś?-byłam już tak zdenerwowana,że nie wiedziałam co mam zrobić.Szybkim tempem pobiegłam na górę,zastałam ją w jej pokoju,była nieprzytomna,miała podpuchnięte oczy ,a w okół nie leżało pełno tabletek i narkotyków oraz list do mnie:

"Droga Jessico!
Chcę abyś widziała,że jestem nałogową narkomanką ,nie potrafię sobie z tym poradzić,nie wiem co mam już robić,dlatego muszę odejść .Wiesz gdzie trzymałam kluczę od sejfu.Pieniądzę z jak ty to mówiłaś 'dziwkowania' są pod moją poduszką.Proszę Cię dbaj o siebie. Marg"

-Jezu Margaret czy ty jesteś nie normalna-płacząc krzyczałam-Muszę dzwonić na pogotowie i to szybko-klepiąc ją po twarzy i sprawdzając czy oddycha ,dzwoniłam na pogotowie:

-Dzień dobry ,z tej strony Jesicca Room. Moja siostra leży nieprzytomna,w okół niej pełno leków i narkotyków.Proszę o przyjazd.

-Czy ona oddycha?

-Ja pierdolę,proszę przyjeżdżać ,a nie czy oddycha no,ja nie wiem co robić!-płakałam

-Niech się pani wyraża,jaka to ulica?

-Willa przy Gallery Row

-Karetka już wyjeżdża.

Rozłączyłam się,nie wiedziałam co robić,byłam tak ogłupiona ,nagle słyszę dzwonek do drzwi:

-Dzień dobry,czy do tego domu była wzywana pomoc?

-Taaak! Tam,tam leży-wskazałam palcem na Margaret

Jedna z pielęgniarek zabrała mnie do pokoju obok,abym nie widziała co się dzieje.

-Czy...czy ona przeżyję?-płacząc spytałam

-Tak ,nie przejmuj się,jedyne co będziemy musieli zrobić to zabrać ją do nas na oddział i zrobić jej czyszczenie żołądka-uspokajała mnie pani Greyta-pielęgniarka

-Mam taką nadzieję,ale czy ja będę mogła zabrać się z wami karetką?

-Tak,poproszę kolegów.

Usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny -Mamy szczęście,bierzemy ją na sygnale do nas ,szybko-trochę się uspokoiłam,ale nadal nie wiedziałam czy ona przeżyję.

-Zapraszam panią do karetki ,musimy jechać jak najszybciej-powiedział jeden z panów

-Dobrze ,tylko zamknę dom

Następnie wsiadłam do karetki gdzie podano mi leki na uspokojenie,byłam cała zdruzgotana.Co by było gdyby ona ...nawet nie chciałam o tym myśleć.Gdy dotarliśmy już na miejsce,nie wiedziałam co się dzieję,moją siostrę brali na noszach szybko na oddział a mnie zostawili na poczekalni.Postanowiłam napisać do Justina.

Do: Juss<3

Potrzebuję cię;c Przyjedź do szpitala,proszę!

Od: Juss<3

Co jest?Już jadę :*

Poczułam się wtedy trochę lepiej,ale wiedziałam też ,że muszę poinformować laski,napisałam im również sms z prośbą o przyjazd.Kiedy go napisałam,zobaczyłam Jussa przy recepcji :

-Bieber ! Tutaj jestem.

-Co jest myszko?

Rzuciłam mu się na szyję ,płacząc powiedziałam-Marg się naćpała i zabrała jakieś leki,lekarze walczą o jej życie;x

-Co ty gadasz,to nie może być prawda,ale jak to?

-Pielęgniarka uspokajała mnie,że wszystko będzie okej-płakałam

Kiedy tak gadaliśmy ,do szpitala weszły moje przyjaciółki,a Bieber akurat mnie pocałował.

Jessica's POV:

To nie mogła być prawda,ja myślałem ,że coś stało się Jessice, ale na szczęście nie.Pocałowałem ją ,a na to weszły akurat te "dziunie" te jej przyjaciółki-nie przepadałem za nimi,ale musiałem być miły ,ze względu na moją kochaną.

-Co się stało ?-spytały te dziewczyny

-Moja nie mądra siostra naćpała się i nałykała się jakiś tabletek -odpowiedziała im Jess

Tuląc Jessice do siebie raz po raz całowałem ją w czoło,robiło mi się jej żal.

-Ej laska nie powiedziałaś nam,że masz chłopaka-zachichotała Megan

-Ale...-przerwałem Jesicce mówiąc jej:

-Ciii,niech sobie gadają -i pocałowałem ją namiętnie ,na co te paniusie zareagowały "uuuu"

Jessica's POV:

Co on miał na myśli mówiąc to do mnie? Chciał, żebym była jego dziewczyna? Kiedy zobaczyłam lekarza,który zajmował się moją siostrą szybko do niego podbiegłam,a zaraz za mną Justin i laski.

-Panie doktorze co z nią,czy ona przeżyję?-zapytałam zdenerwowana

-Tak,jest już wszystko w porządku,ale dostała tak zwanego "głupiego Jasia" i śpi ,musi również zostać kilka dni na obserwacji.-odpowiedział dr.Pathrick

-Uhh jak mi już dobrze na sercu-uśmiechnęłam się.

***************************************************************************
Co chcecie zobaczyć w następnym rozdziale,pisać :D:D
Jak na razie widać,że wam się podoba,co po chwilę mam pytania "Kiedy następny rozdział?" itp
Dziękujemy! <33
@Julix

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz