czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 5 -"Gdzie mnie zabierasz?"


Justin's POV:

Cieszyłem się, że Margaret wzięła dragi, bo wpadło mi trochę kasy i widać, że ona też się cieszyłam, że wreszcie może wziąć działkę. Była już narkomanką.
Zauważyłem, że Jess już zjadła i siedziała na kanapie oglądając jakąś kreskówkę.

- Widzę, że już jesteś gotowa na wyjście.- powiedziałem do niej.

- Co ? Nie! Chyba nie myślisz, że gdzieś tak pójdę. Muszę się przebrać.- zaczęła iść na górę.- Poczekaj chwilę.

-Okej, tylko się pośpiesz.

- Powiesz mi gdzie jedziemy, bo nie wiem jak się ubrać?- zapytała mając nadzieje, że jej powiem.

-Nie.- odparłem z łobuzerskim uśmiechem. A ona tylko posłała mi spojrzenie typu "I tak się dowiem" i poszła na górę. Usiadłem na kanapie, gdy zaraz podeszła do mnie Margaret.

-Gdzie ją zabierasz ?- zapytała.

-Gdzieś.

- Słuchaj Bieber, wiem jaki jesteś i wiem, że wykorzystujesz dziewczyny, łamiesz im serca, więc jeśli skrzywdzisz moją siostrę źle to się dla ciebie skończy! Rozumiesz?- zaczęła mi grozić. Co ona mi  może zrobić, jest zwykłą ćpunką.

-Cokolwiek.- odpowiedziałem śmiejąc się. To była prawda, że wykorzystywałem dziewczyny. Na początku chciałem tylko przelecieć Jessice, jak inne, bo była bardzo seksowna. Nie miałem zamiaru jej nigdzie zapraszać, chciałem ją znowu przelecieć tak jak na imprezie, coś w niej jest takiego co mnie do niej przyciąga.

-Nie skrzywdź jej!- powiedziała jeszcze raz i odeszła.

Jessica's POV:

Podeszłam do mojej szafy i zaczęłam wymyślać jakąś fajną stylizację. Wyciągnęłam czarne rurki, luźną białą bluzkę z krótkim rękawem i bordowym sercem, oczywiście nie mogło zabraknąć do tego zestawu moich ulubionych butów i bordowej torebki listonoszki. Ubrałam bluzkę i spodnie. Poszłam do łazienki poprawić makijaż. Zrobiłam idealne kreski, nałożyłam szary cień na powieki, wytuszowałam perfekcyjnie rzęsy i pomalowałam usta brzoskwiniowym błyszczykiem. Założyłam czarne kolczyki i dużo różnych bransoletek. Użyłam moich perfum i poszłam z powrotem do mojego pokoju by założyć czarne Truffle Shoes, gdy już to zrobiłam zapakowałam do mojej torebki najpotrzebniejsze rzeczy jak iPhone, tusz do rzęs, trochę kasy i resztę. Zeszłam na dół, gdzie czekał Justin.

-Jestem gotowa.- powiedziałam z uśmiechem.

-No nareszcie, czekam już tu prawie pół godziny.- mówił wstając z kanapy, gdy na mnie spojrzał to go zatkało.

-Co?- zapytałam zdziwiona.- Wyjechałam gdzieś tuszem czy co ?

-Nie, nic.- powiedział. Po chwili po raz trzeci przejechał wzrokiem po całym moim ciele.

- Możesz zrobić zdjęcie zostanie na dłużej- powiedziałam chichocząc.

- Po prostu wyglądasz tak seksownie.- powiedział z tym swoim uśmieszkiem na twarzy. Wiedziałam, że się zaraz zarumienię, więc wzięłam jeszcze moją skórzaną kurtkę i podeszłam do drzwi żeby je otworzyłam, chciałam już iść, ale zauważyłam, że Justin stoi i się nadal na mnie gapi.

-Idziesz czy co?- zaśmiałam się.

-Tak.- odpowiedział i wyszedł przed dom. Poszłam za nim.

-Gdzie zaparkowałeś samochód?- zapytałam.

-Obok na parkingu przed galerią.

-Okej, to chodźmy.- powiedziałam z uśmiechem, ponieważ miałam okazje zobaczyć czy są jakieś wyprzedaże w sklepach obok których przechodziliśmy. Mieszkałam w samym centrum L.A. Lubiłam to miasto, miało taki klimat, który bardzo lubię.

-Gdzie mieszkasz Justin ?- zapytałam nie przemyślając tego.

-20 minut od ciebie. Jest tam o wiele spokojniej niż tu.

-Chciałabym być w takim miejscu, gdzie jest cisza i spokój.- rozmarzyłam się. Justin tylko się uśmiechnął. Szliśmy w ciszy około minutę, bo dotarliśmy do parkingu.- Gdzie jest twój samochód?- zapytałam

-Tutaj.- wskazał z uśmiechem na nowiuśkie, białe Lamborghini.

-Wow. To twój samochód?- byłam zaskoczona. Ten samochód był cudeńkiem.

-Tak.- śmiał się z mojej reakcji.

- Jest cudny.- zaczęłam go oglądać.

- Też tak uważam.

-Zawsze się chciałam takim przejechać.- przyznałam

-To masz okazję. Wsiadaj.- otworzył mi drzwi.

-Dziękuję.- powiedziałam i wsiadłam do auta. Justin szybko przeszedł do strony kierowcy, otworzył drzwi i wsiadł do "cudeńka". Odpalił samochód i zaczęliśmy jechać, nadal nie wiedziałam gdzie.

-To możesz mi powiedzieć gdzie jedziemy ?-  zapytałam patrząc na niego.

- Nie odpuścisz co?

-Nie.- odpowiedziałam szybko na co przewrócił oczami.

- I tak ci nie powiem.- uśmiechnął się łobuzersko.

-Ej no weź!- nalegałam na niego.- Nie moja wina, że jestem ciekawska.

-Nie, nie powiem ci Jess.- powiedział patrząc się na drogę.

-Powiedz. Proszę Justin.- zrobiłam minę szczeniaczka.

-Jessica nie!- warknął- Zaczynasz mnie wkurzać!

-To chociaż powiedz mi jak długo będziemy jechać.- wiem, że już go irytowałam, ale ciekawość mnie zżerała.

-Zamkniesz się w końcu ?!- był widocznie wkurzony. Chciałam coś powiedzieć, ale przerwał mi.- Siedź cicho.- Po tych słowach postanowiłam się nie odzywać do końca drogi. Przypomniało mi się, że miałam się skontaktować z dziewczynami, więc wysłałam sms'a do Nicoli.

Do Nicol:

To jednak prawda. Zrobiłam to z nim.

Od Nicol:

Co ty gadasz ?! Musimy się spotkać. Jesteś w domu?

Do Nicol:

Sorry, ale nie ma mnie. Jadę gdzieś z Justinem.

Od Nicol:

Co ty robisz ? Uważaj na niego! Zadzwoń do mnie później. Ja lecę do Ari. ;) x

Do Nicol:

Okej. x

 Jechaliśmy 15 minut, a mi się zadawało jak by już minęła godzina. Zastanawiałam się co to miało znaczyć "Uważaj na niego". Wiem, że Justin nie był grzecznym chłopcem, ale co mogła mieć na myśli Nicol? Nie miałam pojęcia.

Justin's POV:

Ta dziewczyna jest czasami strasznie wkurzająca. Miałem ją ochotę wysadzić i jechać sam, ale nie mogłem bo z drugiej strony było urocza. Chyba powinienem ją przeprosić, bo w końcu to nie jej wina, że jej nie powiedziałem gdzie jedziemy, a ona jest cholernie ciekawska.

- Jessica ?- nie odzywała się tylko na chwilę popatrzyła na mnie.

-Przepraszam.- wymruczałem tak, że nie było mnie prawie słychać, bo w końcu Justin Bieber tak po prostu nie przeprasza.

-Wiesz,że zrobiło mi się przykro.

-Tak,ale ja chciałem ci po prostu zrobić niespodziankę rozumiesz ?-po tych słowach schwyciłem lekko jej twarz ,odwróciłem w swoją stronę i dałem delikatnego buziaczka w usta.Przyznam ,że to było romantyczne,czułem tylko jej usta i coś brzoskwiniowego.

-Jeśli myślisz,że dam Ci się przelecieć.na tyle "cudeńka" to się mylisz.

-Nie,nie o to mi chodzi.Ja chcę spędzić z Tobą romantycznie czas.

Wreszcie byliśmy na miejscu. Wysiadłem i kiedy otwierałem jej drzwi ,a ona wysiadała,zapytała mnie:

-Opowiesz mi coś o sobie?

******************************************************************************
Jesteście ciekawi dalszych losów? Pisać na asku ,jak wrażenia :D:D xd

@Julix  @Alix

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz