***
2 lata później
Justin's POV:
Mieliśmy z Jessicą wiele wzlotów i upadków w naszym związku przez te dwa lata, ale daliśmy sobie ze wszystkim radę, ponieważ się kochamy. Ja nie widzę już bez niej życia. Jest niesamowitą dziewczyną. I pewnie jesteście ciekawi czy dotrzymałem najważniejszej obietnicy nie? Pewnie będziecie zdziwieni, ale tak dotrzymałem, nie jestem już dilerem. Ta dziewczyna zmieniła mnie niesamowicie, oczywiście na lepsze. Jessica wybrała sobie kierunek studiów, po skończeniu liceum w tym roku, a ja rok temu też postanowiłem czymś się zająć. Aktualnie pracuję u mojego taty w firmie, ale myślę, że za jakiś czas to się zmieni.
Dzisiaj spędziłem noc w domu. Wstałem wcześnie, bo miałem się spotkać z Ari, Nega, Nicol i Marg żeby omówić sprawę imprezy urodzinowej Jessici, która ma się odbyć za dwa dni. To miała być niespodzianka. Wsiadłem do mojego auta i pojechałem do Starbucks'a, gdzie dziewczyny miały już czekać. Kiedy dojechałem widziałem dziewczyny siedzące w środku przy oknie na najwygodniejszych kanapach. Wszedłem do środka i podszedłem do nich.
-Cześć dziewczyny.- przywitałem się.
-Hej.- powiedziały chórem co było strasznie zabawne.
-Siadaj Justin.- powiedziała Ari poklepując miejsce obok niej. Zamówiłem sobie kawę i usiadłem.
- Więc tak ja z Megan zaprosiłyśmy znajomych ze szkoły i jeszcze innych, których znamy z Jess.- powiedziała Nicol.
- Ja zarezerwowałam sale w hotelu "The Dixie Hollywood". Jest tam basen, bar i w ogóle.- powiedziała podekscytowana Margaret.
-Tak, a ja załatwiłam super dekorację.- dodała Ari. Byłem w szoku, że one już wszystko zorganizowały.
-Dziewczyny! Jesteście niemożliwe.- powiedziałem na co one zachichotały.
-Wiemy.- powiedziała Nicol i zaczęły jeszcze bardziej chichotać.
-Jak wam się udało już to wszystko załatwić?- zapytałem je.
- Justin, widocznie nie wierzysz w nas i nasze możliwości.- zaśmiała się Ari.
-Po prostu się o nic nie martw. My wszystkim się zajmiemy. Mamy tylko do ciebie jedno zadanie.- powiedziała Megan.
-Jakie?
-Musisz przyprowadzić Jess na tą imprezę niespodziankę.- odpowiedziała.
-Pewnie.
-Tylko dopilnuj żeby założyła tą nową fioletową sukienkę okej?- powiedziała Margaret.
-Tak. Jesteście kochane. Przepraszam was, ale ja muszę już iść. Skontaktujemy się jeszcze.- powiedziałam i wyszedłem z kawiarni.
***
Nadszedł dzień imprezy urodzinowej dla Jess. Tak naprawdę wypadały jej w niedziele, ale robimy w sobotę, bo kto by przyszedł na imprezę w niedziele? Nikt. Była 19, więc postanowiłem się uszykować. Założyłem na siebie lekko przetarte jeansy, które opuściłem trochę na dół-nie wiem czemu, ale lubiłem nosić nisko spodnie. Do tego białą bluzkę z wycięciem w 'v', sportową marynarkę i oczywiście białe buty Supra. Włosy przeczesałem ręką i było okej. Wziąłem swojego iPhone, klucze od mojego Lamborghini i pudełko z prezentem dla Jess. Była to bransoletka z wygrawerowanym napisem Jessica & Justin. Wyszedłem z domu i wsiadłem do auta. Jechałem po Jess. Wcześniej napisałem jej sms, że po nią przyjadę, i że ma ubrać fioletową sukienkę. Oczywiście zadawała pytania jak to Jessica, ale wywinąłem się z tego w miarę dobrze. Kiedy już dojechałem wysiadłem z auta i napisałem jej sms, że czekam. Po chwili wyszła. Kiedy ją zobaczyłem podejrzewam, że miałem dziwną minę, ponieważ zachichotała.
-Co aż tak źle?- zapytała.
-Nie wręcz przeciwnie.- pocałowałem ją na przywitanie.- Wyglądasz cudownie.- Miała na sobie fioletową sukienkę z bufiastym dołem, do tego założyła beżowe szpilki i dodatki takie jak: bransoletki, kolczyki i kopertówkę. Włosy miała naturalnie pofalowane. Po prostu wyglądała pięknie.
-Dziękuję.- powiedziała lekko się rumieniąc.- Ty też nie wyglądasz źle.- zaśmiała się.
-Co? Nie wyglądam źle? Myślałem, że wyglądam zabójczo seksownie.- udawałem, że jestem urażony.
-Dobrze wyglądasz zabójczo seksownie.- zaśmiał się.- Możemy jechać gdziekolwiek mnie zabierasz?
-Tak, proszę.- otworzyłem jej drzwi od auta.
-Dziękuję.- powiedziała i wsiadła do środka. Obszedłem szybko auto i wsiadłem do niego. Odpaliłem i odjechałem.
***
Jakieś 20 minut zajęło nam dojechanie do hotelu. W trakcie wysłałem sms do Margaret, że już jedziemy.
-Jesteśmy.- powiedziałem parkując pod hotelem. Jess była chyba trochę zaskoczona, bo się nie odzywała. Wysiadłem z auta i podszedłem do drzwi Jess żeby wysiadła. Kiedy już to zrobiła złapałem ją za rękę i zaczęliśmy iść do sali.- Kochanie wszystko w porządku ?-zapytałem
-Tak, jest okej.- odpowiedziała uśmiechając się. Weszliśmy do sali. Wszyscy, gdy nas zauważyli krzyknęli 'niespodzianka'. Jessica była zaskoczona i szczęśliwa.
-To dla ciebie kochanie. Wszystkiego najlepszego.- wyszeptałem jej do ucha.
-Dziękuję.- wyszeptała a łzy pojawiły się w jej oczach. Wszyscy zaczęli do niej podchodzić i składać życzenia. Od prawie każdego dostała jakiś prezent. Najśmieszniejszy i najlepszy był od Marg i Dana. Kupili jej bukiet z 18 prezerwatyw. Nagle podeszła do niej osoba, której nie widzieliśmy przez dwa lata. Był to Miguel. Ten skurwiel wyszeptał jej do ucha 'Wszystkiego najlepszego moje kochanie. Spotkamy się później.' Miałej już do niego podejść i przypierdolić mu w ryj, ale to była impreza dla Jess i nie mogłem tego zepsuć. Zacząłem szukać dziewczyn. W końcu znalazłem pośród ludzi Nicol.
-Ty zaprosiłaś Miguela?- zapytałem ją może trochę za ostro.
-Niee. Miguela? On tu jest?-była zaskoczona.
-Tak. Jak do cholery się tu dostał?
-Nie mam pojęcia Justin. Zapewniam cię, że my go nie zapraszałyśmy.
-Dobra, dzięki.- powiedziałem i odszedłem. Uspokoiłem się jednym drinkiem i podszedłem do Jess. Cholera chyba teraz moja kolej żeby dać prezent Jess co nie?
-Jess?- podszedłem do niej bliżej.
-Tak Justin ?
-Życzę ci żebyś zawsze była szczęśliwa i... kocham cię.- podałem jej pudełeczko.
-Ooo.. Justin dziękuję.- powiedziała przytulając mnie mocno.
-Proszę. Otwórz.
-Dobrze.- rozpakowała pudełko i wyjęła z niego złotą bransoletkę.- Boże.. Justin jest piękna. Dziękuję. - powiedziała a oczy jej się zeszkliły. Pocałowała mnie z miłością a ja odwzajemniłem pocałunek. Reszta wieczoru i nocy przeszła dobrze i była naprawdę fajna zabawa. Tańczyliśmy, piliśmy ,obściskiwaliśmy się... Resztę nocy spędziliśmy w pokoju hotelowym, tak jak i kilka innych par. Miguel na szczęście nie zepsuł nam zabawy.
***********************************************************************************
Czytasz=Komentujesz @Alix
<3;O :*
OdpowiedzUsuńwięcej +18
OdpowiedzUsuń