Poszedłem zobaczyć czy nie mam jej, w którymś z pokoi chłopaków i dziewczyn. Najpierw zapukałem do Dana i Marg.
-Sorry, że przeszkadzam, ale nie widzieliście może Jessici?- zapytałem.
-Ona była tu jakieś 20 minut temu, ale wyszła.- powiedziała Marg.- Justin możesz ty mi wytłumaczyć wszystko co się stało?- zapytała.
-Gdzie poszła?- zignorowałem jej pytanie.
-Ona po prostu wyszła i nie powiedziała gdzie idzie stary.- powiedział Dan.
-Dobra dzięki. Muszę jej poszukać.- powiedziałem i wyszedłem z ich pokoju. Poszedłem do kolejnych pokoi, ale tam też nie wiedzieli gdzie jest.
Szukałem jej w całym hotelu. Kiedy byłem w holu głównym podszedłem do starszej pani. Na plakietce miała napisane- 'Recepcjonistka Isabelle Don"
-Przepraszam panią czy nie widziała pani dziewczyny w fioletowej sukience?- zapytałem
-Och tak... wychodziła stąd jakieś pół godziny temu i wzięła taksówkę.- powiedziała, w przerwie patrząc na zegarek.
- Dziękuję pani bardzo.- powiedziałem i wybiegłem z hotelu. Pomyślałem, że na pewno pojechała do domu. Podszedłem do mojego auta, wsiadłem do niego i odjechałem. Cały czas myślałem o tym jak zjebałem sprawę. Jestem dupkiem. Ten jebany Miguel za to zapłaci, kurwa zrobił to specjalnie.
***
Podjechałem pod dom Jess, zaparkowałem i wysiadłem z auta. Podszedłem i zapukałem w drzwi. Po chwili otworzyła, ale gdy zobaczyła, że to ja chciała zamknąć drzwi. Niestety jej się to nie udało, bo zatrzymałem drzwi moją ręką.
-Jess porozmawiajmy. Proszę.- powiedziałem puszczając drzwi i wszedłem szybko do środka.
-Nie chcę teraz z tobą rozmawiać Justin. Zostaw mnie w spokoju. Chciałabym iść spać.- powiedziała i weszła do kuchni. Poszedłem za nią od razu. Robiła sobie herbatę.-Justin...- zaczęła mówić, gdy mnie tylko zobaczyła, ale jej przerwałem.
-Wysłuchaj mnie!-warknąłem.- To wszystko przez tego pieprzonego Miguela. Miał do mnie interes. Dobrze płacił, więc się zgodziłem.- wytłumaczyłem jej.
-Co? Jeszcze Miguel jest to wplątany świetnie!- zadrwiła.
-On chciał żebyśmy się pokłócili.- powiedziałem i podszedłem do niej trochę bliżej.
-Justin, ale ty mi obiecałeś... było dobrze, a teraz to.- miała zeszklone oczy. Nie odzywałem się.- W dodatku zepsułeś moje urodziny.-powiedziała i nastąpiła chwila ciszy. W głowie obwiniałem się za bycie dupkiem, dla dziewczyny, która zasługuję na wszystko co najlepsze.- Myślę, że powinniśmy się nie spotykać przez jakiś czas.- powiedziała po chwili ciszy, a ja byłem kompletnie zaskoczony. 'Powinniśmy się nie spotykać przez jakiś czas' Czy ona zwariowała? Nie wytrzymam bez niej ani jednego dnia.
-Co? Na pewno nie!- odpowiedziałem szybko.
-Justin, to będzie dla nas najlepsze. Muszę przemyśleć kilka spraw.- powiedziała i zaczęła czegoś szukać po szafkach, pewnie sama nie wiedziała czego.
-Jess, nie! Nie zgadzam się! Nie wytrzymam przez ciebie ani jednego dnia.- byłem zdenerwowany i zrzuciłem kubek, który był na blacie kuchni. Potrzaskał się na małe kawałki. Widziałem, że Jess była w szoku.- Przepraszam.- zacząłem się do niej zbliżać.- Ja po prostu tak bardzo cię kocham.
-Ja też cię kocham Justin, cholernie, ale nie wiem czy mogę być z tobą nadal i ci zaufać.- łzy zaczęły ponownie napływać do jej oczu.
- Przeszliśmy już tyle razem. Daj mi jeszcze szanse. Zrobię wszystko żebyś mi ponownie zaufała i była ze mną szczęśliwa.
-Przepraszam cię Jess.- przytuliłem ją, a ona zaczęła płakać.- Proszę cię nie płacz.- wyszeptałem, ale ona nadal płakała. Odchyliłem się trochę od niej i wziąłem jej podbródek w palce żeby na mnie spojrzała.- Nie płacz już proszę. Nienawidzę jak płaczesz przeze mnie.- powiedziałem, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Odwzajemniłem go i przytuliłem ją znowu. - Wybaczysz mi ?- szepnąłem je w ucho.
-Ja na prawdę muszę to wszystko przemyśleć.- powiedziała, a ja odsunąłem się od niej.
-Rozumiem.- powiedziałem i zacząłem iść do drzwi.
-Zaczekać!- krzyknęła, a gdy się odwróciłem jej usta były na moich. Pocałunek był bardzo namiętny. Odwzajemniłem go. Po chwili się cofnęła i przestała mnie całować.- Teraz możesz iść.
-Myślisz, że teraz wyjdę.- na mojej twarzy pojawił się łobuzerski uśmieszek. Jess wywróciła oczami, a moje usta były na jej w ciągu pięciu sekund. Przycisnąłem ją do ściany w kuchni i zaczęliśmy namiętny pocałunek. Zjechałem rękami na tyłek Jess i go lekko ścisnąłem. Na co ona jęknęła i owinęła nogi wokół mojego ciała. Podwinąłem lekko jej koszulkę i gładziłem jej boki kciukami, a ona jeździła rękami po moich włosach. Posadziłem ją na stole w kuchni, a Jess ściągnęła mi bluzkę i rzuciła w jakiś kąt kuchni. Zacząłem ssać jej szyję robiąc delikatne malinki. Jessica jeździła rękami po moim ABS. Wiedziałem, że go kochała, bo kto by tego nie kochał. Po chwili ja ściągnąłem jej koszulkę całkiem. Była teraz w czarnym staniku.
Jessica's POV:
Byłam na niego zła, ale nie mogłam się powstrzymać. Musiałam go pocałować. Nie sądziłam, że to się tak może skończyć-nie żebym narzekała, bo Justin była najseksowniejszym facetem na ziemi.
Justin zaczął masować moje plecy i zatrzymał się przy zapięciu od stanika, kiedy ktoś wszedł do domu. Odsunęłam się od Justina, ale on i tak się do mnie przysunął i zaczął całować. Chyba nie słyszał trzasku drzwi.
-Ktoś jest w domu.- wysapałam w przerwie pocałunku.
-Zdaje ci się.- powiedział i zaczął składać mokre pocałunki na mojej szczęce i szyi.
-Nie Justin.- odsunęłam się od niego i zaczęłam szukać mojej koszulki.
-Jess, co ty robisz?- zapytał Justin łapiąc mnie od tyłu w tali.
-Jak to co? Szukam mojej bluzki.- powiedziałam.- Margaret chyba przyszła do domu.
-No, ale wiesz moglibyśmy to dokończyć u ciebie w pokoju.- zaczął mnie całować, kiedy do kuchni weszła Marg z Danem. Justin odsunął się ode mnie, a ja założyłam koszulkę, którą w końcu znalazłam.
-Co wy tu robicie?- zapytała moja siostra.
-My... no wiesz...- jąkałam się.
-A na co to wygląda? Ile wy macie lat?- Justin powiedział , a na mojej twarzy pojawił się rumieniec, kiedy Dan się zaśmiał.
-Dobra. My zaraz idziemy spać.- powiedziała Margaret.
-Dan tu dzisiaj nocuje?-zapytałam.
-Tak, ponieważ trochę wypił.
Nagle zawibrował telefon Justina- dostał sms. Gdy go czytał miał dziwną minę i zaciskał pięści. Wiedziałam, że jest wkurzony.
-Co jest?- zapytałam.
-Przepraszam, ale muszę iść.- powiedział Justin i pocałował mnie w policzek.
-Ale jak to?-byłam zaskoczona. Przed chwilą chciał dokończyć to co zaczęliśmy, a teraz idzie? Coś było nie tak.
-Spotkamy się później ok? Zadzwonię.
-Okej.- powiedziałam a ona jeszcze raz mnie pocałował i wyszedł. To było dziwne.
***********************************************************************************
Przepraszam, że nie było wcześniej rozdziałów. @Alix
Czytasz=Komentujesz
<3:*.
OdpowiedzUsuń<3 Super
OdpowiedzUsuń