***
-No,ale ja po prostu chcę wiedzieć ,gdzie mnie zbierasz-opowiedziała z wyraźnym smutkiem w głosie
-Zrozum,że ja chcę dla Ciebie jak najlepiej.
Jessica's POV :
Zupełnie nie wiedziałam co się dzieję,w ogóle to wszystko działo się tak...tak szybko.Ja nie nadążałam.Wiedziałam ,że to nic złego,może po prostu to zwykła niespodzianka.No ,ale po co mi prawie cała garderoba.Gdzie on mnie zabiera i do tego na jak długo?I jeszcze te słowa "Zrozum,że ja chcę dla Ciebie ja najlepiej"-tego to już zupełnie nie rozumiałam,a może on zrobił coś złego?
-Juss czy ty ,no wiesz,czy ty zrobiłeś komuś coś?-zapytałam
-Yyyy ...nie,skąd Ci to w ogóle do głowy przyszło?-zapytał mnie
-Nie wiem,tak jakoś samo mi wpadło-odpowiedziałam
-Okej,skończmy ten temat-zachichotał-Jesteś głodna?-zapytał
-A wiesz,że od dłuższego czasu burczy mi w brzuchu.
-Co?Ale jak to nie jadłaś śniadania?
-Nie,nie jadłam,bo pokłóciłam się z Margaret.
-O co znowu?-zapytał
-Tak na serio to o nic takiego,ale moje zdanie nie liczy się już w naszym domu.-odpowiedziałam
-Aha,nic z tego nie rozumiem,ale dobra.Za chwilę stanę zatankować samochód i kupie coś do jedzenia na stacji,bo nie możemy się za dużo objadać,ponieważ babcia da mi popalić.,opsops-powiedział
-Co?Babcia da nam popalić?Justin?-nie wiedziałam o co mu chodzi,ale po jego wytłumaczeniu zrozumiałam.
-Pamiętasz jak opowiadałem Ci o moich dziadkach?-zapytał
-Tak,tak pamiętam
-No właśnie,więc zabieram Cię do nich na dłuższy czas.
-O jejciu,jaka to wspaniała niespodzianka.-byłam wyraźnie zaskoczona.-Dziękuje kochanie-pocałowałam go w policzek,ponieważ kierował i nie mogłam mu przeszkadzać.
***
Justin's POV:
No i się wygadałem,ale byłem z siebie zadowolony.To chyba jedyna niespodzianka ,która się udała.Po chwili zjechałem na inny pas,a następnie na stacje .Wysiadłem z samochodu i nalałem paliwa do pełna,aby starczyło nam na drogę do domu dziadków.W sumie zostało już nie dużo kilometrów.Mniej więcej półtora godzinki jazdy.
-Kochanie idę zapłacić i kupić coś do jedzenia-powiedziałem,ale Jess nic nie odpowiedziała,ponieważ zasnęła-wyglądała tak słodko,że nie mogłem się na patrzeć .Stałem tam chyba 10 minut,ale w końcu musiałem iść zapłacić,bo za chwile będą mnie ścigać,że niby nie zapłaciłem.Wszedłem do pomieszczenia,zabrałem koszyk i wziąłem to na co miałem ochotę,czyli bułki,jakieś parówki i coś do picia.Podszedłem do kasy i zapłaciłem za to wszystko no i paliwo.Wyszedłem,wsiadłem do samochodu i odjechałem,a ona nadal spała...
***
-Justin,kiedy będziemy?-obudziła się i zapytała
-O skarbie,obudziłaś się,na tylnim siedzeniu masz bułki,parówki i picie,zabierz sobie,a będziemy nie długo.-powiedziałem
-Dziękuję-powiedziała i sięgnęła po jedzenie,widać było po niej ,że jest na prawdę głodna.
-Proszę kochanie-powiedziała i podała mi bułkę z parówką w środku.
-Dzięki-odwróciłem głowę w jej stronę i pocałowałem ją w bok głowy.
***
Postanowiłem zawiadomić dziadków ,że przyjeżdżamy :
-Słucham Cię wnusiu-powiedziała
-Babciu,za jakieś trzydzieści minut przyjadę do was z dziewczyną,właśnie jesteśmy w drodze.
-O jeje,jaka to jest niespodzianka wspaniała,bardzo się z dziadkiem cieszymy z tego powodu kochanie-ucieszyła się
-No to do zobaczenia-powiedziałem i rozłączyłem się.
***
-Twoi dziadkowie muszą być na prawdę mili-powiedziała do mnie Jess
-Tak masz rację,oni są aż przemili-odpowiedziałem
-Kochanie ,a tak właściwie czemu mnie tu zabierasz?-zapytała
-Znowu załączyła Ci się ciekawość?-zachichotałem.Jechaliśmy rozmawiając,ale nie przyznałem się ,że jedziemy tutaj ,bo zrobiłem coś Miguel'owi ,nie wiedziałem jak ona zareaguje.Po kilkunastu minutach bylismy już na miejscu.
***
Jessica's POV:
Wysiadłam z auta i ujrzałam dom z dużym i zadbanym ogródkiem.Bardzo mi się to podobało ,byłam bardzo zadowolona,że mam takiego wspaniałego chłopaka,a ja nie mam mu tak na prawdę nic do zaoferowania.
-Jesicca,chodź przywitamy się ,a później przyjdę po nasze rzeczy.-powiedział Justin
-Ja nie wiem jak mam się zachować,denerwuje się-powiedziałam
-Po prostu bądź sobą skarbie-pocieszał mnie Juss i przytulił mnie do siebie,a jego dziadkowie wyszli już z domu i czekali za nami.Podeszliśmy do nich-Justin przywitał się z nimi i w końcu przyszła kolej na mnie:
-Babciu i dziadku przedstawiam wam moją dziewczynę Jessicę-powiedział Juss
-Dzień dobry-podeszłam do nich i przywitałam się,a oni przytulili mnie jakby znali mnie już bardzo,bardzo długo,czułam jak płynie od nich takie ciepło.
***
Justin poszedł z dziadkiem po ubrania do samochodu,a ja z jego babcią weszłyśmy do domu.
-Może ja pani w czymś pomogę?-zapytałam
-Ależ kochanieńka,nie mów na mnie pani,mam na imię Diane.-powiedziała
-Ale ja nie jestem tak wychowana,nie potrafię mówić starszym osobom po imieniu,niech pani wybaczy-powiedziałam
-Dobrze,rozumiem Cię,dlatego mów do mnie babciu.-odpowiedziała
-W tym akurat nie będę miała problemu,babciu-zachichotała,a ona podeszła do mnie i przytuliła mnie.To było takie słodkie.Bardzo się cieszyłam ,że poznałam Justina.
*********************************************************************************
Przepraszam,że rozdział jest trochę krótki,ale był pisany na szybko,bo nie była moja kolej ;( xdd
Czytasz-komentujesz
@Julix
Fajny :D:*. <3
OdpowiedzUsuńSuper :)
OdpowiedzUsuń