Postanowiłyśmy z @Alix,że teraz będziemy dawać jeden rozdział dziennie,a jak zacznie się szkoła to będziemy dawały co piątki.Prosimy o waszą wyrozumiałość :P
***
-Chodźmy do domu,trochę mi zimno-powiedziała Jess
-Masz rację,chodźmy-dałem jej swoją bluzę i poszliśmy w stronę domu
-Jutro czeka nas ciężki mecz-zachichotała
-Dokładnie,ale możemy poćwiczyć,dziadkowie mają przy garażu kosza,z młodych lat,co powiesz abyśmy potrenowali?-zaproponowałem
-Oo tak ,bardzo chętnie.-zgodziła się i poszliśmy.Kiedy już byliśmy na miejscu weszliśmy do środka ,a babcia od razu zaproponowała nam herbatkę,Jess chciała się zgodzić ,ale przecież mieliśmy iść grać:
-Kochanie,mieliśmy iść grać-zrobiłem smutną minkę i poszedłem w stronę drzwi,a Jessica zaraz za mną.Wyszliśmy na świeże powietrze ja zabrałem piłkę i zacząłem odbijać ,a Jess ściągała moją bluzę.
-Co od razu zrobiło Ci się ciepło?-zaśmiałem się
-Spadaj-odpowiedziała i chciała abym podał jej piłkę,odbijała ją i nagle trafiła do kosza "wsadem"
-Jessica!Jesteś świetna!
-Przesadzasz znowu,przecież to normalna gra-powiedziała,a nagle zaczęła pokazywać jakieś inne sztuczki z piłką i koszem.
-Jesteś cudowna,musisz być jutro w mojej drużynie-powiedziałem
-Dziękuję -powiedziała i dalej zaczęliśmy grę.Graliśmy już dłuższy czas.Jess była przy piłce ,a ja podbiegłem i jej ją odebrałem ,a ona zaczęła się nagle zwijać tak jakby z bólu.
-Eee co Ci jest?-zapytałem
-Mój palec, auuuu-łzy spływały jej po policzku
Jessica's POV :
Gra była świetna,ale ten palec .To był niewiarygodny ból.
-Co ci się w niego stało?-zapytał Juss
-Boli mnie strasznie.
-Chodźmy do babci ,ona coś poradzi.-zaproponował i poszliśmy.Babcia obejrzała go i powiedziała , że jest to złamanie.
-Co?Babciu zrobisz coś z tym czy muszę jechać na pogotowie?-zapytałam
-Aniołku nie martw się,zaraz coś z tym zrobimy-powiedziała babcia ,po czym poszła do kuchni ,otworzyła szafkę i wyciągnęła z niej jakąś cuchnącą maść ,gaziki,bandaże itp.Podeszła do mnie i poprosiła mnie abym położyła rękę sztywno na stole,a Justin miał mi ją przytrzymać.Babunia otworzyła maść i zaczęła mi nią smarować bolące miejsce.
-Fuuuj ,babciu jak to śmierdzi-zachichotał Juss
-Justin jak zawsze musisz być taki zabawny ,prawda?
-Ale to na prawdę śmierdzi-wtrąciłam i wszyscy zaczęliśmy się śmiać .Po wszystkim poszliśmy z Jussem do pokoju,nie mogłam wytrzymać bólu ,dlatego babcia dała mi jakąś tabletkę na sen.Weszłam pierwsza ,a zaraz za mną Justin.
-Myszko wiem,że jutro nie będziesz grała,ale chyba pójdziesz tam ze mną -powiedział
-Pewnie,że pójdę,przecież muszę zobaczyć Cię w akcji-zachichotałam,a Justin podszedł do mnie i zaczął mnie namiętnie całować po szyi.Wyraźnie widać było,że liczy na więcej,ale przecież dostałam leki nasenne.Położył mnie na łóżko i delikatnie całował mnie w usta i ściągał mi bluzkę,niestety przeszkodził nam sms na moim iPhonie.:
Od:Arii<3
Gdzie ty jesteś do cholery? Martwimy się.
***
-Justin proszę Cię przestań muszę odpisać -powiedziałam,ale on i tak nic sobie z tego nie robił
-Nie przestanę,bo odkąd tutaj przyjechaliśmy jeszcze tego nie robiliśmy ,zawsze nam coś przeszkadza,albo ty nie masz ochoty,no proszę Cię-podniósł głowę i powiedział zbulwersowany.Odepchnęłam go od siebie i wstałam,aby odpisać:
-Juss,ja muszę.-wstałam
Do:Arii<3
Jestem u dziadków Justina,w Kanadzie.
Od :Arii<3
Nawet się nie pożegnałaś z nami?
Do:Arii<3
Przepraszam,ale nawet ja nie wiedziałam,że tu przyjedziemy,to był spontan ;p
***
Już nic nie odpisywałam,bo widziałam po Justinie,że jest na mnie obrażony.Położyłam się obok niego na łóżko i dołączyłam do oglądania jakiegoś filmu.Chciałam się do niego przytulić,ale mnie odtrącał.W końcu się wkurzyłam i odwróciłam się na bok i próbowałam zasnąć:
-Nie to nie,bez łaski-powiedziałam
-Jessica!-warknął
-Co chcesz?-zapytałam,ale nie usłyszałam odpowiedzi,seplenił coś pod nosem.Nie wiem o co mu chodzi,ale najwyraźniej nie rozumie,że musiałam odpisać,a do tego boli mnie palec.Nie miałam ochoty na kolejną kłótnie,dlatego przybliżyłam się do niego i położyłam się na jego brzuchu.
-Już ci przeszło?-zapytał
-A przepraszam bardzo,co mi miało przejść?-chichotałam.Justin kazał położyć mi się na poduszce,po czym "usiadł" na mnie i zaczął całować moje usta coraz namiętniej,ja niczemu nie zaprzeczałam,tak na prawdę sama tego pragnęłam.Obściskiwaliśmy się ,ale nic poza tym.Po skończeniu powiedział do mnie tylko "Dokończymy później",wiedziałam co ma na myśli.Postanowiłam pójść się wykąpać,a zaraz po mnie miał iść Juss.Zabrałam koszulkę Justina,w której śpię i poszłam się wykąpać-rozpuściłam włosy i weszłam do wanny-brakowało mi tego .
***
Po wyjściu z łazienki zobaczyłam słodko śpiącego Justina,przykryłam go kołdrą i poszłam na dół-miałam ochotę na herbatę.Schodząc po schodach zauważył mnie dziadek .
-Kochanie jeszcze nie śpisz?-zapytał
-Nie,mam straszną ochotę na herbatę.-odpowiedziałam
-Ja ci zaparzę-powiedziała babcia
-O dziękuję bardzo,jesteście tacy kochani.
-A gdzie mój wnuk-zapytał dziadek
-Juss śpi,jak niemowlę-zaczęliśmy się śmiać.Siedziałam tak z nimi ,bardzo milutką godzinkę.Rozmawialiśmy o wszystkim,pytali mnie o moich rodziców i w ogóle...Byłam już trochę zmęczona,dlatego przeprosiłam ich i poszłam na górę.Weszłam do pokoju i od razu położyłam się obok Justina i zasnęłam
***
Justin's POV:
Obudziłem się rano i czułem,że muszę się wykąpać .Zobaczyłem śpiącą Jessice i nie chcąc jej budzić ,po cicho wyszedłem z pokoju.Słyszałem ,że na dole już nikt nie śpi,bo było słychać jak babcia krząta się po kuchni... Po wykąpaniu poszedłem do pokoju ,żeby się ubrać.Wybrałem dresy ,które ostatnio nosiła Jess(chociaż zwyczajnie należały do mnie) i pierwszą, lepszą koszulkę i zszedłem na dół-byłem głodny.Dziadkowie czekali już na nas ze śniadaniem.
-Babciu,która to godzina?-zapytałem
-Dokładnie 11:42,a dlaczego pytasz?
-Bo o 15 mamy mecz kosza z chłopakami-odpowiedziałem
-Ale chyba wiesz ,że Jessica nie może grać?-zapytała-A tak w ogóle to gdzie ona jest,śpi jeszcze?
-Dokładnie,śpi jeszcze-mówiąc to ujrzałem ją schodzącą po schodach,podeszła do stołu,usiadła obok mnie i pocałowała mnie w ucho-to było na prawdę słodkie.
***
Wybiła godzina 14:30 ,musieliśmy się już powoli zbierać.Zabraliśmy wszystko co potrzebne i poszliśmy.Na miejscu wszyscy już za nami czekali.Przywitaliśmy się :
-Siemano wszystkim,Jess nie gra,ponieważ wczoraj złamała palec-powiedziałem
-Jaka szkoda-powiedział Chaz
-Co zrobisz,już taka jestem-zachichotała Jessica.Poprosiłem ją aby usiadła na trybunach razem z innymi dziewczynami.
***
Po podzieleniu się na grupy,musieliśmy dogadać się co robimy,aby nasze ubiory drużynowe różniły się,zdecydowaliśmy,że moja drużyna musi ściągnąć koszulki-widać było po minach dziewczyn,że podobało im się to.Rozpoczęliśmy grę,było świetnie nasza drużyna prowadziła 4-2.
***
Jessica's POV:
Siedziałam na trybunach sama jak palec,chyba wolałabym siedzieć z dziadkami w ogrodzie,tam przynajmniej miałabym z kim pogadać.Nagle usłyszałam jak laski obok gadają."Patrzcie na Biebera,jakie ciacho i jeszcze ten ABS mmmmm" zaczynało mnie to denerwować postanowiłam to przerwać.
-Ej słuchajcie puste lalunie,tak to możecie mówić sobie o swoim ojcu,ale na pewno nie pozwolę na to abyście mówiły tak na mojego chłopaka.-byłam zbulwersowana
-Nie podoba się coś to spierdalaj-powiedziała do mnie jedna z nich
-Nie bądź śmieszna idiotko-wstałam ,emocje sięgały zenitu.Podeszłam do niej i powiedziałam ,że jak jej coś nie pasuje to ma stąd migać w podskokach,zaczęła coś tam na mnie bluźnić ,a ja miała z tego niezły ubaw.Po chwili zaczęły wkraczać już ręce.Wymachiwała nimi do mnie ,aż w końcu strzeliłam jej liścia,a ona wyjebała się na ziemie.
-I co nadal jest Ci tak miło?-zapytałam.po czym ona znowu do mnie podskoczyła,teraz to już nie wytrzymałam i położyłam ją na glebę jednym zamachem.Po chwili na miejscu byli już chłopaki.;
-Kochanie co się dzieje?-zapytał mnie Juss
-Kochanie?-zachichotały te lalunie
-Nic po prostu na to zasłużyła.-odsunęłam się od niej ,a Justin przyciągnął mnie do siebie i zaczął mnie namiętnie całować,a ja to tylko odwzajemniałam.
-Uuuuooo stary,gratulacje-piszczeli chłopaki
*********************************************************************************
Rozdział chyba troszkę krótki:D Jak wam się to podoba,nie długo niespodzianka i wgl xdee@Julix
-Co?Babciu zrobisz coś z tym czy muszę jechać na pogotowie?-zapytałam
-Aniołku nie martw się,zaraz coś z tym zrobimy-powiedziała babcia ,po czym poszła do kuchni ,otworzyła szafkę i wyciągnęła z niej jakąś cuchnącą maść ,gaziki,bandaże itp.Podeszła do mnie i poprosiła mnie abym położyła rękę sztywno na stole,a Justin miał mi ją przytrzymać.Babunia otworzyła maść i zaczęła mi nią smarować bolące miejsce.
-Fuuuj ,babciu jak to śmierdzi-zachichotał Juss
-Justin jak zawsze musisz być taki zabawny ,prawda?
-Ale to na prawdę śmierdzi-wtrąciłam i wszyscy zaczęliśmy się śmiać .Po wszystkim poszliśmy z Jussem do pokoju,nie mogłam wytrzymać bólu ,dlatego babcia dała mi jakąś tabletkę na sen.Weszłam pierwsza ,a zaraz za mną Justin.
-Myszko wiem,że jutro nie będziesz grała,ale chyba pójdziesz tam ze mną -powiedział
-Pewnie,że pójdę,przecież muszę zobaczyć Cię w akcji-zachichotałam,a Justin podszedł do mnie i zaczął mnie namiętnie całować po szyi.Wyraźnie widać było,że liczy na więcej,ale przecież dostałam leki nasenne.Położył mnie na łóżko i delikatnie całował mnie w usta i ściągał mi bluzkę,niestety przeszkodził nam sms na moim iPhonie.:
Od:Arii<3
Gdzie ty jesteś do cholery? Martwimy się.
***
-Justin proszę Cię przestań muszę odpisać -powiedziałam,ale on i tak nic sobie z tego nie robił
-Nie przestanę,bo odkąd tutaj przyjechaliśmy jeszcze tego nie robiliśmy ,zawsze nam coś przeszkadza,albo ty nie masz ochoty,no proszę Cię-podniósł głowę i powiedział zbulwersowany.Odepchnęłam go od siebie i wstałam,aby odpisać:
-Juss,ja muszę.-wstałam
Do:Arii<3
Jestem u dziadków Justina,w Kanadzie.
Od :Arii<3
Nawet się nie pożegnałaś z nami?
Do:Arii<3
Przepraszam,ale nawet ja nie wiedziałam,że tu przyjedziemy,to był spontan ;p
***
Już nic nie odpisywałam,bo widziałam po Justinie,że jest na mnie obrażony.Położyłam się obok niego na łóżko i dołączyłam do oglądania jakiegoś filmu.Chciałam się do niego przytulić,ale mnie odtrącał.W końcu się wkurzyłam i odwróciłam się na bok i próbowałam zasnąć:
-Nie to nie,bez łaski-powiedziałam
-Jessica!-warknął
-Co chcesz?-zapytałam,ale nie usłyszałam odpowiedzi,seplenił coś pod nosem.Nie wiem o co mu chodzi,ale najwyraźniej nie rozumie,że musiałam odpisać,a do tego boli mnie palec.Nie miałam ochoty na kolejną kłótnie,dlatego przybliżyłam się do niego i położyłam się na jego brzuchu.
-Już ci przeszło?-zapytał
-A przepraszam bardzo,co mi miało przejść?-chichotałam.Justin kazał położyć mi się na poduszce,po czym "usiadł" na mnie i zaczął całować moje usta coraz namiętniej,ja niczemu nie zaprzeczałam,tak na prawdę sama tego pragnęłam.Obściskiwaliśmy się ,ale nic poza tym.Po skończeniu powiedział do mnie tylko "Dokończymy później",wiedziałam co ma na myśli.Postanowiłam pójść się wykąpać,a zaraz po mnie miał iść Juss.Zabrałam koszulkę Justina,w której śpię i poszłam się wykąpać-rozpuściłam włosy i weszłam do wanny-brakowało mi tego .
***
Po wyjściu z łazienki zobaczyłam słodko śpiącego Justina,przykryłam go kołdrą i poszłam na dół-miałam ochotę na herbatę.Schodząc po schodach zauważył mnie dziadek .
-Kochanie jeszcze nie śpisz?-zapytał
-Nie,mam straszną ochotę na herbatę.-odpowiedziałam
-Ja ci zaparzę-powiedziała babcia
-O dziękuję bardzo,jesteście tacy kochani.
-A gdzie mój wnuk-zapytał dziadek
-Juss śpi,jak niemowlę-zaczęliśmy się śmiać.Siedziałam tak z nimi ,bardzo milutką godzinkę.Rozmawialiśmy o wszystkim,pytali mnie o moich rodziców i w ogóle...Byłam już trochę zmęczona,dlatego przeprosiłam ich i poszłam na górę.Weszłam do pokoju i od razu położyłam się obok Justina i zasnęłam
***
Justin's POV:
Obudziłem się rano i czułem,że muszę się wykąpać .Zobaczyłem śpiącą Jessice i nie chcąc jej budzić ,po cicho wyszedłem z pokoju.Słyszałem ,że na dole już nikt nie śpi,bo było słychać jak babcia krząta się po kuchni... Po wykąpaniu poszedłem do pokoju ,żeby się ubrać.Wybrałem dresy ,które ostatnio nosiła Jess(chociaż zwyczajnie należały do mnie) i pierwszą, lepszą koszulkę i zszedłem na dół-byłem głodny.Dziadkowie czekali już na nas ze śniadaniem.
-Babciu,która to godzina?-zapytałem
-Dokładnie 11:42,a dlaczego pytasz?
-Bo o 15 mamy mecz kosza z chłopakami-odpowiedziałem
-Ale chyba wiesz ,że Jessica nie może grać?-zapytała-A tak w ogóle to gdzie ona jest,śpi jeszcze?
-Dokładnie,śpi jeszcze-mówiąc to ujrzałem ją schodzącą po schodach,podeszła do stołu,usiadła obok mnie i pocałowała mnie w ucho-to było na prawdę słodkie.
***
Wybiła godzina 14:30 ,musieliśmy się już powoli zbierać.Zabraliśmy wszystko co potrzebne i poszliśmy.Na miejscu wszyscy już za nami czekali.Przywitaliśmy się :
-Siemano wszystkim,Jess nie gra,ponieważ wczoraj złamała palec-powiedziałem
-Jaka szkoda-powiedział Chaz
-Co zrobisz,już taka jestem-zachichotała Jessica.Poprosiłem ją aby usiadła na trybunach razem z innymi dziewczynami.
***
Po podzieleniu się na grupy,musieliśmy dogadać się co robimy,aby nasze ubiory drużynowe różniły się,zdecydowaliśmy,że moja drużyna musi ściągnąć koszulki-widać było po minach dziewczyn,że podobało im się to.Rozpoczęliśmy grę,było świetnie nasza drużyna prowadziła 4-2.
***
Jessica's POV:
Siedziałam na trybunach sama jak palec,chyba wolałabym siedzieć z dziadkami w ogrodzie,tam przynajmniej miałabym z kim pogadać.Nagle usłyszałam jak laski obok gadają."Patrzcie na Biebera,jakie ciacho i jeszcze ten ABS mmmmm" zaczynało mnie to denerwować postanowiłam to przerwać.
-Ej słuchajcie puste lalunie,tak to możecie mówić sobie o swoim ojcu,ale na pewno nie pozwolę na to abyście mówiły tak na mojego chłopaka.-byłam zbulwersowana
-Nie podoba się coś to spierdalaj-powiedziała do mnie jedna z nich
-Nie bądź śmieszna idiotko-wstałam ,emocje sięgały zenitu.Podeszłam do niej i powiedziałam ,że jak jej coś nie pasuje to ma stąd migać w podskokach,zaczęła coś tam na mnie bluźnić ,a ja miała z tego niezły ubaw.Po chwili zaczęły wkraczać już ręce.Wymachiwała nimi do mnie ,aż w końcu strzeliłam jej liścia,a ona wyjebała się na ziemie.
-I co nadal jest Ci tak miło?-zapytałam.po czym ona znowu do mnie podskoczyła,teraz to już nie wytrzymałam i położyłam ją na glebę jednym zamachem.Po chwili na miejscu byli już chłopaki.;
-Kochanie co się dzieje?-zapytał mnie Juss
-Kochanie?-zachichotały te lalunie
-Nic po prostu na to zasłużyła.-odsunęłam się od niej ,a Justin przyciągnął mnie do siebie i zaczął mnie namiętnie całować,a ja to tylko odwzajemniałam.
-Uuuuooo stary,gratulacje-piszczeli chłopaki
*********************************************************************************
Rozdział chyba troszkę krótki:D Jak wam się to podoba,nie długo niespodzianka i wgl xdee
Kocham was <333:*
OdpowiedzUsuńFajny <3
OdpowiedzUsuń